Największy producent DRONów na planecie przestał czekać, aż Waszyngton
odrobi pracę domową. Już pod koniec lutego 2026 DJI złożyło petycję do
sądu apelacyjnego Dziewiątego Okręgu i otwarcie powiedziało: udowodnijcie,
że jesteśmy zagrożeniem, albo pozwólcie nam latać.
Dwa miesiące po tym, jak FCC wrzuciło na swój Covered List praktycznie
wszystkie zagraniczne DRONy, spór przeniósł się z politycznych kulis do
sali sądowej. I to nie będzie krótki lot – tutaj decyduje się
przyszłość całego przemysłu.
Co właściwie stało się 22 grudnia 2025
Rozłóżmy to, bo ta oś czasu jest kluczowa.
Sekcja 1709 amerykańskiej ustawy obronnej (NDAA FY2025) dała agencjom rządowym cały rok na przeprowadzenie audytu bezpieczeństwa produktów DJI. Rok. Dwanaście miesięcy. 365 dni. DJI w ciągu 2025 roku wysłało listy do pięciu agencji federalnych – w marcu, czerwcu i grudniu – z ofertą: zbadajcie nasze produkty, otworzymy wam kod, pokażemy architekturę. Żadna agencja audytu nie rozpoczęła. Żadne dowody nie zostały zebrane. Żadne wnioski nie padły.
A potem, 21 grudnia – dwa dni przed wygaśnięciem terminu – międzyresortowy organ zwołany przez Biały Dom wydał „stanowisko bezpieczeństwa”. FCC zadziałało następnego dnia. Na Wigilię cały świat DRONów miał pod choinką zakaz. Najsmutniejsze jest to, że DJI nigdy nie dostało możliwości przedstawienia informacji w celu obalenia jakichkolwiek obaw, i to pomimo wielokrotnych prób współpracy z rządem.
I tutaj to przestaje być tylko o DRONach. FCC nie uderzyło wyłącznie w DJI i Autel, jak pierwotnie zamierzała NDAA. Komisja zabroniła wszystkim zagranicznym DRONom uzyskiwać nowe zezwolenia. Uderzenie na oślep, które dotknęło cały przemysł.
Anatomia pozwu: cztery trafienia w jeden cel
DJI w petycji celuje precyzyjnie i argumentuje na czterech frontach:
Brak dowodów – FCC nigdy nie przedstawiło konkretnego dowodu, że produkty DJI zagrażają bezpieczeństwu narodowemu, co ustawa z 2019 roku (Secure and Trusted Communications Networks Act) wyraźnie wymaga.
Błędy proceduralne – Firma nie dostała szansy wypowiedzieć się ani bronić przed finalizacją decyzji. Klasyczne „skazany bez przesłuchania”.
Przekroczenie kompetencji – FCC zabroniło całej kategorii produktów bez indywidualnej oceny poszczególnych urządzeń.
Naruszenie 5. poprawki do Konstytucji – Decyzja narusza prawo do należytego procesu (due process).
Argument proceduralny jest przy tym najsilniejszy. Ustawa jasno mówi: najpierw zidentyfikuj zagrożenie, potem dodaj na listę. FCC tę kolejność odwróciło.
Dwa sądy, jeden argument
Ten pozew w Dziewiątym Okręgu to nie odosobniony manewr. DJI jednocześnie walczy w sądzie apelacyjnym w D.C. przeciwko oznaczeniu „Chinese Military Company” od Pentagonu – po przegranej w sądzie okręgowym we wrześniu 2025.
Sprawa
Sąd
Przeciwnik
Jądro sporu
FCC Covered List
Ninth Circuit
FCC
Zakaz nowych autoryzacji bez dowodów
Pentagon CMC
D.C. Circuit
DoD
Oznaczenie jako chińska firma wojskowa
Ciekawe, że w sprawie pentagońskiej sędzia Paul Friedman odrzucił 90 % argumentów ministerstwa obrony o kontroli Partii Komunistycznej i powiązaniach wojskowych. Mimo to potwierdził oznaczenie – ze względu na technologię „dual-use” i „szeroki zakres uznania” egzekutywy w kwestiach bezpieczeństwa.
DJI teraz stawia na to, że sądy apelacyjne będą od agencji wymagać więcej niż tylko machnięcia ręką i słowa „bezpieczeństwo”.
Liczby, które czynią ten spór tak wybuchowym
Dlaczego cała sprawa rezonuje daleko poza granicami kancelarii prawnych? Bo DJI to nie marginalny gracz. To 70–80 % globalnego rynku DRONów.
55 % udziału na rynku amerykańskim przed zakazem
ponad 80 % amerykańskich policyjnych programów DRONowych działa na DJI
500+ uratowanych żyć w USA dzięki akcjom poszukiwawczym z DRONami DJI (badanie Bard College, 2025)
40 % amerykańskich farmerów polega na DJI w precyzyjnym rolnictwie
„DJI Agras T50 opryskuje 50 akrów na godzinę i oszczędza 30 % pestycydów. Zakaz grozi farmerom +20 % kosztów.”
A teraz spójrz na alternatywy. Amerykański program Blue sUAS oferuje certyfikowane DRONy – na przykład Teal 2 za 20 000 USD z czasem lotu 40 minut. DJI Matrice z porównywalnymi parametrami kosztuje około 10 000 USD. Skydio, amerykański konkurent z autonomicznym lotem AI, startuje od 2 000 USD, ale nie pokryje przemysłowego zastosowania w takiej skali jak DJI.
Zastąpienie DJI w amerykańskim ekosystemie to nie kwestia miesięcy. To kwestia lat i miliardów dolarów.
Co się (nie)zmienia dla pilotów
Istniejące DRONy DJI w USA działają nadal. Każdy model, który uzyskał autoryzację FCC przed 22 grudnia 2025 – Air 3S, Mini 4 Pro, Mini 5 Pro, cała seria Mavic 3, Matrice – może być legalnie importowany, sprzedawany i używany.
Co nie lata: jakikolwiek nowy produkt DJI, który jeszcze nie ma pozwolenia FCC, nie wejdzie na rynek amerykański. Żadne przyszłe generacje, żadne nowe modele.
FCC przyznało tymczasowe wyjątki dla DRONów z listy Blue UAS i produktów z 65 % krajowej zawartości, ale te wygasną 1 stycznia 2027. DJI i Autel pozostają całkowicie poza jakimkolwiek wyjątkiem.
Źródło: heliguy.com
Huawei déjà vu
Kto pamięta zakaz Huawei w 2019 roku, widzi jasne paralele. Ta sama retoryka, ten sam mechanizm – a wynik? Szacunki mówią o stratach 100 miliardów USD w sektorze 5G. Huawei na Covered Liście siedzi do dziś, obok ZTE, Hikvision, Dahua i Kaspersky. Teraz dołączyło DJI.
Ale jest tu różnica. Huawei miało w USA silną konkurencję (Ericsson, Nokia). DJI nie ma porównywalnego zastępcy. Amerykański przemysł DRONowy jest od chińskich technologii zależny w sposób, który telekomunikacja nigdy nie była.
Globalny efekt domina
Indie zabroniły DJI już w 2020 roku po konflikcie w Galwan i przeszły na krajowe DRONy Drishti. Australia ograniczyła DJI dla wojska, ale rynek cywilny zostawiła otwarty. A DJI walczy też w Europie – w 2025 roku złożyło skargę do Komisji Europejskiej przeciwko francuskiemu przetargowi na DRONy rolnicze, gdzie wygrał Autel dzięki rzekomemu lokalnemu uprzywilejowaniu.
Jak to się skończy
Powiedzmy sobie wprost: szanse DJI nie są świetne. Amerykańskie sądy historycznie dają agencjom federalnym szerokie pole w kwestiach bezpieczeństwa narodowego. Sprawa pentagońska pokazała to w pełni – DJI wygrało na faktach, ale przegrało na sędziowskim szacunku dla egzekutywy.
Jednak argument proceduralny ma wagę. Jeśli sąd uzna, że FCC ominęło własne zasady – że po prostu przeskoczyło audyt, który nakazal mu Kongres – otwiera się realna szansa.
Horyzont czasowy? 12 do 24 miesięcy dla postępowania odwoławczego, w sprawach bezpieczeństwa raczej więcej. Jeśli powstanie spór między Dziewiątym a D.C. Okręgiem, może to trafić aż do Sądu Najwyższego.
I tu jest ta prawdziwa gra. Nawet gdyby DJI sprawy nie wygrało, proces discovery mógłby po raz pierwszy zmusić rząd do publicznego wyjaśnienia, jakie konkretne dowody uzasadniają zakaz. Nie frazesy o bezpieczeństwie. Nie „broad discretion”. Twarde dane.
Rok na audyt. Zero dowodów. Zakaz na oślep dzień przed świętami Bożego Narodzenia. A teraz bitwa sądowa, która może przepisać reguły gry dla całego globalnego przemysłu DRONowego. Niezależnie od tego, po której stronie stoisz, jedno jest pewne – ten lot będzie turbulentny i my w DronPro będziemy śledzić każdy manewr.
Czterech producentów DRONów i akcesoriów właśnie przeleciało przez ucho igielne, które amerykańska FCC nawlekła w grudniu 2025. Amerykański, izraelski, norweski i jeszcze jeden amerykański produkt dostały zielone światło od Pentagonu. Chińscy giganci DJI i Autel? Ci stoją za płotem i patrzą.
Szczeński sąd przyjął pozew w poniedziałek 23 marca 2026. DJI po raz pierwszy w historii wyciągnęło broń patentową na własnym terenie – i wycelowało ją prosto w Insta360, a właściwie w firmę macierzystą Arashi Vision. Sześć patentów, które zdaniem DJI należą do nich. Trzy dni później wystartowała sprzedaż DJI Avata 360. Przypadek? Jasne że nie.
DRON, który uniesie 45 kilogramów i wytrzyma w powietrzu dziesięciokrotnie dłużej niż jego czysto elektryczna konkurencja. Brzmi jak pitch ze science fiction z 2018 roku. Tyle że Parallel Flight Technologies właśnie dociągnęli to do rzeczywistości – i FAA im na to przytaknęła.
24 lutego 2026 ta firma z La Selva Beach w Kalifornii uzyskała wyjątek na mocy 49 U.S.C. §44807, co w amerykańskim prawie lotniczym jest czymś w rodzaju złotego biletu Willy’ego Wonki. Ten paragraf dotyczy eksploatacji systemów bezzałogowych, które nie mieszczą się w standardowych szufladkach. A Firefly do żadnej standardowej szufladki zdecydowanie się nie mieści.
Szef amerykańskiej FAA (Federal Aviation Administration), Bryan Bedford, wsiadł 30 stycznia 2026 do samolotu i poleciał do Dublina. Powód? Musiał zobaczyć, jak wygląda przyszłość, która w USA na razie istnieje tylko na papierze. Podczas gdy amerykański urząd tonie w 650-stronicowym projekcie przepisów (Part 108) i walczy z tysiącami uwag, w Europie po prostu się lata. I to na dużą skalę.
Twoje europejskie uprawnienia pilota mają większą wartość, niż myślisz. Europa prowadzi o 2–3 lata i ta wizyta definitywnie to potwierdziła.
Spokojny lot, słońce za plecami i na ekranie idealna kompozycja. Nagle szum. Ekran gaśnie. Sterowanie nie reaguje. Twój DRON nie leci na „Return to Home”, tylko w dół. Albo gorzej – przejmuje go ktoś inny. Scenariusz jak ze sci-fi? W USA to od stycznia rzeczywistość. FAA (amerykański urząd lotnictwa) wydała nowe rozporządzenie, które zmienia zasady gry.
Co to oznacza dla Ciebie, polskiego pilota w roku 2026? Czy musisz się bać czarnego busa również na autostradzie? Sprawdźmy, jak zaostrzają się światowe środki bezpieczeństwa i dlaczego powinieneś znać mapy stref lotniczych lepiej niż datę urodzin swojej teściowej.
Rozpakowałeś pudełko, założyłeś śmigła i co teraz? W jednej ręce telefon z pogodą, w drugiej mapa stref zakazanych, a w głowie chaos z legislacji. Poznajesz się? Latanie w roku 2026 to już nie tylko ruszanie drążkami, ale zarządzanie ryzykiem. I właśnie teraz nadchodzi z Niemiec narzędzie, które obiecuje ogarnąć ten cyfrowy bałagan raz na zawsze.
Nazywa się SkyCompanion od ETANA Systems. I choć jest przede wszystkim dostrojony do niemieckiego „Ordnung”, pokazuje kierunek, w którym zmierza cała Europa. To rewolucja, czy kolejna ikonka na ekranie, która będzie żreć baterię?
Myślisz, że europejskie przepisy EASA i nasze „openy” to biurokratyczne piekło? To się trzymaj. Chiny, ojczyzna giganta DJI i kolebka większości światowej produkcji DRONów, właśnie przepisały zasady gry. Pod koniec grudnia 2025 roku tamtejsze władze zatwierdziły nowelizację ustawy o lotnictwie cywilnym, która DRONy definitywnie wrzuca do jednego worka z dużymi samolotami. Co to oznacza dla globalnego rynku i dla ciebie, pilota w Polsce? Przyjrzyjmy się temu bez prawniczego żargonu.
Ten dzień, którego filmowcy za oceanem się obawiali, naprawdę nadszedł. Amerykańska komisja FCC (Federal Communications Commission) 23 grudnia 2025 oficjalnie dodała DJI i innych zagranicznych producentów DRONów na tak zwaną „Covered List”. W praktyce oznacza to zakaz zatwierdzania nowych modeli na rynek amerykański.
Możesz sobie pomyśleć: „Co mnie obchodzi Ameryka, ja latam nad Bieszczadami.” Ale w zglobalizowanym świecie technologii każda taka decyzja wywołuje efekt fali. Sprawdźmy, co się naprawdę stało, dlaczego do tego doszło i przede wszystkim — czy ty też powinieneś martwić się o swój sprzęt.
Oto i nadszedł ten moment. Data, o której szeptano na korytarzach od miesięcy, nieubłaganie się zbliża. 23 grudnia 2025. Dzień, w którym w USA wygasa termin audytu bezpieczeństwa DJI. Jeśli śledzisz wydarzenia za oceanem, wiesz, że nie wygląda to dobrze. Adam Welsh, szef globalnej polityki DJI, odkrył karty i potwierdził to, co w DronPro przeczuwaliśmy: cała legislacja (Section 1709) nie dotyczy bezpieczeństwa, ale biurokratycznej pułapki, z której nie ma ucieczki.
Co to oznacza dla światowego rynku, dla dostępności części zamiennych i dlaczego ciebie, polskiego pilota, powinno to obchodzić? Spójrzmy prawdzie w oczy.
Okres ochronny się kończy. Podczas gdy my w Europie rozwiązujemy legislację EASA i kategorie Open, w Stanach Zjednoczonych właśnie dokonała się rewolucja, która może zmienić zasady gry na całym świecie. Izba Reprezentantów w połowie grudnia 2025 przytłaczającą większością uchwaliła ustawę Safer Skies Act.
O co chodzi? Do tej pory w Stanach zestrzelić DRONa z nieba mógł tylko rząd federalny (FBI, DHS). Nowa ustawa daje uprawnienia do „unieszkodliwienia” DRONa również lokalnej policji i służbom stanowym, jeśli zagraża dużym wydarzeniom sportowym. Dlaczego powinno cię to obchodzić, kiedy latasz na polskiej łące? Bo trendy bezpieczeństwa z USA prędzej czy później pojawią się też u nas – a przede wszystkim powody uchwalenia tej ustawy są przestrogą dla każdego nieodpowiedzialnego pilota.