Przejdź do treści Przejdź do nawigacji głównej Przejdź do wyszukiwania

Wzloty i upadki: Amazon mierzy się z rzeczywistością twardego lądowania

2 minuty czytania

Amazon wstrzymuje wykorzystywanie DRONów do dostaw po tym, jak aż dwa egzemplarze rozbiły się podczas testów. Program Prime Air więc znowu twardo ląduje na rzeczywistości – i nie jest to pierwszy raz, gdy ten sen o przyszłości doręczeń zmienia się w problem techniczny. Podczas gdy Amazon obiecuje do końca dekady dostarczyć pół miliarda paczek rocznie za pomocą DRONów, rzeczywistość wygląda raczej jak seria nieszczęśliwych wypadków. I właśnie teraz widać, dlaczego automatyczne doręczanie to nie tylko ładna wizja, ale przede wszystkim opanowanie tysięcy szczegółów technicznych.

amazon01-1920x1080.webp

Gdy pogoda pokaże, kto tu rządzi

Dwa DRONy firmy Amazon rozbiły się podczas deszczowej pogody na bazie testowej w Pendleton, Oregon. Deszcz, wiatr, śnieg – to rzeczy, z którymi komercyjni piloci uczą się żyć latami. DRONy jednak na razie nie mają tej przewagi ludzkiej intuicji, która potrafi ocenić, kiedy lepiej zostać na ziemi.

Pogoda jest dla DRONów wciąż największą przeszkodą, ponieważ algorytmy nie potrafią czytać między wierszami jak człowiek. Podczas gdy doświadczony pilot potrafi ocenić, czy ta mżawka jeszcze daje radę, czy już nie, DRON kieruje się tylko danymi z sensorów. A gdy sensor powie „OK”, DRON leci – nawet gdy powinien zostać w domu.

Amazon teraz wstrzymuje operacje komercyjne w Teksasie i Arizonie, dopóki nie dostosuje oprogramowania całej floty. Ale problem nie tkwi tylko w kodzie – tkwi w tym, jak skomplikowane jest nauczenie maszyny, żeby myślała jak pilot.

Warunki naturalne są dla DRONów wciąż nieprzewidywalnym zagrożeniem, z którym technologia na razie nie radzi sobie niezawodnie.

Złe testy – złe końce

Nie zawsze jednak winna jest wyłącznie technika – za wszystko mówi przykład, gdy dwa DRONy zderzyły się podczas testu awarii śmigła. Operatorzy omyłkowo uruchomili dwa loty testowe jednocześnie – i DRONy sprawdziły maksymalnie zderzenie czołowe z innym obiektem. To nie jest problem techniczny, to ludzki błąd w procesie, który kosztował Amazon kolejne dwa egzemplarze drogiej elektroniki.

amazon02-840x540
Źródło: aboutamazon.com

Testowanie DRONów wymaga dyscypliny i protokołów jak z bazy wojskowej. Każdy lot musi być zaplanowany, każdy test musi mieć swoje korytarze powietrzne, każdy operator musi wiedzieć, co robią pozostali. Gdy to się nie powiedzie, może spaść nie tylko DRON – może spaść cały program.

Ten incydent pokazuje, że Amazon ma problem nie tylko z technologią, ale też z organizacją testowania. Topowe DRONy są bezużyteczne, gdy obsługuje je chaotyczny zespół.

Bezpieczne testowanie jest równie ważne jak sama technologia – jeden błąd w procesie może zniszczyć miesiące pracy.

Prime Air ma na razie przycięte skrzydła

Program Amazona pod nazwą Prime Air wygląda coraz bardziej jak seria porażek niż droga ku przyszłości. Kluczowi menedżerowie odchodzą, operacje w Kalifornii zakończyły się w zeszłym roku w kwietniu, a teraz wstrzymuje się testowanie w kolejnych stanach.

Gdy gigant technologiczny taki jak Amazon walczy z DRONami od lat, mówi to coś o złożoności całej branży. A przecież konkurencja jak Wing (Alphabet) czy Zipline zdołała w niektórych regionach uruchomić regularne dostawy. Amazon ma więcej pieniędzy, więcej zasobów, więcej danych – ale najwyraźniej za mało szczęścia.

amazon03-840x540
Źródło: aboutamazon.com

Co ciekawe, Amazon planuje rozszerzyć testowanie na Europę, konkretnie do Włoch. Może inny kontynent, inne regulacje i inne podejście pomogą im znaleźć drogę, której w USA na razie szukają na próżno.

Nawet największe firmy technologiczne mogą utknąć na zaskakująco prostych problemach – a Amazon przy DRONach stagnuje na poważnie.

Co to mówi o przyszłości DRONów?

To nie są tylko problemy Amazona – to problemy całej branży. Każda firma, która chce realizować dostawy za pomocą DRONów, prędzej czy później zetknie się z tymi samymi wyzwaniami: pogoda, bezpieczeństwo, regulacje czy niezawodność technologii.

Amazon nadal ma największe szanse, żeby to doprowadzić do końca, bo ma nieograniczoną zdolność do inwestowania i eksperymentowania. Ale każda awaria oddala go od wizji pół miliarda dostaw rocznie do końca dekady.

Może się okaże, że przyszłość należy do kombinacji – DRONy do specjalnych sytuacji i lokalizacji, gdzie mają sens, i tradycyjna dostawa wszędzie indziej. Nikt przecież nie powiedział, że przyszłość musi być w 100% automatyczna.

Co o tym myślisz? Czy Amazon ma jeszcze szansę doprowadzić Prime Air do komercyjnego sukcesu, czy czas przyznać, że rzeczywistość jest twardsza niż wizja?


Ostatnia aktualizacja artykułu:

Czy artykuł był dla Ciebie przydatny?


Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj nasz newsletter i nie przegapisz żadnej nowości

O swoje dane osobowe nie musisz się martwić, przetwarzamy je zgodnie z regulaminem i nie wysyłamy spamu.

Newsletter