Znajdujesz się tutaj:
DronZonaAktualnościSojusz NATO przejmuje ukraińską taktykę dla polujących DRONów
Sojusz NATO przejmuje ukraińską taktykę dla polujących DRONów
3 minuty czytania
Dziesięciu ukraińskich operatorów ze zmodyfikowanymi komercyjnymi DRONami
zmiotło dwa bataliony NATO w zaledwie pół dnia. Dokładnie to wydarzyło się
na ćwiczeniach Hedgehog w Estonii. Dowódcy sojuszniczy przeżyli wtedy twarde
zderzenie z rzeczywistością i zrozumieli jedną rzecz. Zachodnie armie nadal
nie potrafią walczyć w przestrzeni przesyconej bezzałogowymi statkami
powietrznymi. Zakłócanie elektroniczne zamieniło ich systemy w głuche
i ślepe cele.
Dlatego 25 marca otwarto bramy portalu UNITE-Brave NATO. To unikalna platforma,
która ma ukraińskie know-how z frontu błyskawicznie przetopić na
sojuszniczą produkcję. Żadnej żmudnej biurokracji ani lat testowania w
laboratoriach. To bezpośredni matchmaking między zbrojeniówką z NATO a
ukraińskimi inżynierami. Na stole leży 10 milionów euro, a czas biegnie
nieubłaganie szybko.
NATO nie będzie się hamować
My w DRONPRO śledzimy rozwój technologii każdego dnia, ale to jest zupełnie inna liga. Tu już dawno nie chodzi o to, jaką kamerę ma miniDRON albo jak długo wytrzyma w powietrzu. Chodzi o to, jak szybko zdoła zdjąć wrogi cel. Inicjatywa koncentruje się więc wyłącznie na systemach antydronowych (C-UAS), obronie przeciwlotniczej i ochronie przed rojami.
Sojusz nie pozostawia niczego przypadkowi i nie chce dotować ślepych uliczek. Żeby sięgnąć po pieniądze, musisz grać według surowych zasad. Samotni gracze mają pecha, poszukiwane są wyłącznie wspólne zespoły B2B.
Jak działa finansowanie projektów:
Budżet na pół: 5 milionów euro daje NATO, kolejne 5 milionów ukraiński rządowy akcelerator Brave1.
Limit na projekt: Maksymalna kwota dla jednego wspólnego zespołu to równy 1 milion euro (połowa z każdej strony).
Technologie nieletalne: Sojusznicze pieniądze z pakietu CAP idą ściśle na systemy nieletalne, takie jak zagłuszacze i radary.
Testowanie wmiejscu wydarzeń: Wszystkie prototypy przejdą przez infrastrukturę Test in Ukraine bezpośrednio w realnych warunkach bojowych.
Szybkość dostawy: Celem jest podpisanie pierwszych kontraktów jeszcze do końca maja.
Ten podział ma absolutnie jasny cel. Zmusić zachodnich gigantów technologicznych do współpracy z ukraińskimi startupami. Zachód dostarczy masowe moce produkcyjne, a Ukraina z kolei doświadczenia okupione krwią z codziennych walk.
Źródło: militarnyi.com
Matematyka łowców i ofiar
Weź do ręki kalkulator, smoku. Zwykła rakieta z amerykańskiego systemu Patriot kosztuje około 3 miliony euro. Kiedy zestrzelisz nią irańskiego Shaheda-136 za 50 tysięcy euro, to w długoterminowej perspektywie ekonomiczne samobójstwo. Spalasz budżet jak odrzutowiec paliwo. Ukraińcy dlatego w warunkach polowych opracowali taktykę „drone-on-drone", która przepisuje zasady walki powietrznej.
System obronny
Szacunkowa cena za sztukę
Główny cel (Zagrożenie)
Rakieta Patriot
3 000 000 €
Pociski balistyczne, ciężkie bombowce
Rosyjski Shahed-136
50 000 €
Infrastruktura energetyczna, miasta
Niemiecki STRILA
20 000 €
DRONy zwiadowcze (zasięg do 5 km)
Ukraiński łowca FPV
500 €
Shahed-136, DRONy kamikadze
Ukraiński interceptor FPV za pięć stówek potrafi z chirurgiczną precyzją wyeliminować cel wart miliony. Oszczędność w porównaniu z tradycyjną obroną przeciwlotniczą to brutalne 99 procent. Dokładnie to jest asymetryczna technologia, którą NATO chce za pośrednictwem nowego portalu jak najszybciej zaadoptować.
Drapieżniki ze śmigłami i sztuczną inteligencją
Ukraińskie systemy ubiegające się o granty to nie żadne zabawki do niedzielnego latania za domem. Na przykład model C-UAS Wild Hornet od firmy Vyriy Drone osiąga prędkość do 200 km/h. Waży osiem kilogramów, w powietrzu wytrzymuje 50 minut i wrogie DRONy wykrywa na 10 kilometrów. To w zasadzie naprowadzany pocisk ze śmigłami.
Platforma Brave1 od stycznia 2023 zatwierdziła już 138 projektów w kategorii C-UAS. Należą do nich również zaawansowane systemy AI do autonomicznego śledzenia celów. Te algorytmy potrafią wykrywać zbliżające się zagrożenie ze skutecznością 95 % bezpośrednio w realnej walce. Pilot jedynie potwierdza cel, a sztuczna inteligencja przejmuje sterowanie fazą terminalną lotu.
„Musimy się uczyć od Ukrainy. Z jej determinacji, poczucia pilności i zdolności do innowacji – w zaledwie kilka lat zbudowała niesamowity przemysł obronny." (Mette Frederiksen, premier Danii na szczycie w Kopenhadze)
Jeszcze bardziej przerażająca dla przeciwnika jest koordynacja całych rojów. Systemy od deweloperów z Terminal Autonomy potrafią kierować nawet 100 jednostkami jednocześnie przez zabezpieczone sieci mesh. Komunikacja ma opóźnienie poniżej 50 milisekund, co umożliwia absolutnie zsynchronizowane uderzenia na cele w głębokości dwudziestu kilometrów za linią kontaktu.
Źródło: dronexl.co
Z targów prosto do produkcji
Podczas gdy pod koniec marca uruchamiano portal online, na targach XPONENTIAL Europe w niemieckim Düsseldorfie przy stoisku ukraińskiego akceleratora Brave1 tworzyły się długie kolejki. Dziewięć ukraińskich firm pokazywało tam sprzęt, który ma za sobą twardy chrzest bojowy. Eksperci z NATO mogli obejrzeć wszystko, od zagłuszaczy sygnału GPS o zasięgu ośmiu kilometrów po oprogramowanie do koordynacji rojów.
Niektóre państwa nie czekały na wspólne sojusznicze stanowisko. Niemcy w marcu podpisały kontrakt na 600 interceptorów STRILA za 12 milionów euro. Te maszyny, rozwijane we współpracy z Ukraińcami, mają kamerę 4K, dalmierz laserowy i niosą kilogramową głowicę bojową. UNITE-Brave to w zasadzie gigantyczna multilateralna wersja tego, co Niemcy zrobili już na własną rękę.
Pierwsze namacalne wyniki tej gigantycznej operacji matchmakingowej zobaczymy już na początku czerwca. Forum innowatorów obronnych w litewskim Wilnie pokaże, które międzynarodowe zespoły sięgnęły po lukratywne kontrakty. Jeśli wiosenna runda się sprawdzi i dostawy będą biegły zgodnie z planem, NATO ma już w szufladzie zatwierdzony plan zwiększenia budżetu do 50 milionów euro do roku 2028. Z targowych prototypów z dnia na dzień staje się standardowe uzbrojenie zachodnich armii. Mechanizm jest uruchomiony, a przemysł obronny właśnie wrzucił pełny gaz.
Przeciętny komercyjny lot DRONem trwa około 18 minut. Aż 15% z nich kończy się niepowodzeniem z powodu krytycznej utraty sygnału. Kiedy twój DRON spada na ziemię, zazwyczaj zostaje garstka plastiku i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
My w DRONPRO wiemy, że czytanie suchych logów tekstowych jest tak samo fascynujące jak studiowanie zeznania podatkowego. Dlatego zainteresuje cię to, co właśnie wypuściła w świat amerykańska firma AirData UAV.
Większość tradycyjnych systemów przeciwlotniczych krwawi pieniędzmi, kiedy poluje na tanie DRONy. Wystrzelenie rakiety za dwa miliony dolarów w plastowego kwadrokoptera z ładunkiem wybuchowym matematycznie nie ma żadnego sensu. A mimo to armie na całym świecie to robiły. Aż do teraz.
Ciężkie wagi przemysłu obronnego wreszcie zmieniają zasady gry. My w DRONPRO uważnie śledzimy te technologiczne płyty tektoniczne, bo to, co dziś lata nad bazami wojskowymi, jutro będzie kształtować cały przemysł lotniczy. To dość silny argument dla wszystkich, którzy stawiali na starą szkołę radarów naziemnych.
Helikopter leci pełną prędkością, niebo wydaje się czyste, gdy nagle z podwieszenia wystrzeliwuje karbonowa tuba. W ciągu dwóch sekund rozkładają się skrzydła i do akcji wkracza autonomiczny łowca. To nie film sci-fi. Amerykańska armia właśnie pokazała, jak wygląda nowoczesna walka powietrzna, odpalając bojowego DRONa prosto z lecącego śmigłowca AH-64E Apache Guardian. A najlepsze? Cały ten wyczyn udało się zrealizować od zlecenia do wykonania w niecałe pół roku.
Śmigła rozcinają mroźne lutowe powietrze, a pod tobą wije się austriacka rzeka Piesting. Żadnego mozolnego brodzenia w błocie z łatą mierniczą i przemarzniętymi palcami. Zamiast tego z wysokości 200 metrów kropisz teren milionami wiązek laserowych. Dokładnie tak wygląda nowoczesna topografia w wykonaniu profesjonalistów z Alto Drones. Żadnych kompromisów, tylko czyste dane pozyskiwane z prędkością, od której zwykłym geodetom kręci się w głowie.
Rozpakowałeś walizkę z naładowaną technologią, odpaliłeś termowizję i myślisz, że masz doskonały przegląd. Rzeczywistość jest jednak twardsza niż lądowanie na betonie. Ludzkie oko ma swoje ograniczenia i przy monitoringu ogromnych obszarów prędzej czy później twoja uwaga spadnie do zera. My w DRONPRO doskonale wiemy, że gapienie się godzinami w monitor to niezawodna droga do wypalenia. Dokładnie ten problem teraz rozgniatają na proch systemy od Overwatch Imaging.
Wciskasz drążek, DRON wznosi się na wysokość i łapiesz doskonałe ujęcie zachodu słońca. W ciągu dziesięciu minut masz jednak za plecami policję. Powód? Sąsiad właśnie wykręcił numer alarmowy i zgłosił „podejrzaną aktywność lotniczą”. Witaj w świecie, gdzie z niewinnego lotu staje się sprawa dla federalnych.
Amerykańskie agencje FBI i DHS wydały ostrzeżenie przed nielegalnymi lotami. Celowały w maszyny o zasięgu do 10 kilometrów i nośności materiałów wybuchowych. Rezultat na ulicach? Ludzie zaczęli masowo zgłaszać absolutnie wszystko, co miało śmigła, albo nawet tylko świeciło na nocnym niebie.
Tysiące ludzi rocznie płaci życiem za spotkanie z niewybuchłą amunicją. To śmiercionośne pozostałości wojen, które cicho na nas czekają pod piaskiem i w morskim przyboju.
My w DRONPRO co prawda najchętniej uganiamy maszyny w chmurach, ale czasem trzeba spuścić wzrok. Zwłaszcza tam, gdzie człowiek boi się wkroczyć i gdzie do akcji wkraczają autonomiczne roboty.
Rozpakowaliśmy dla ciebie historię z amerykańskiego Maine. Jedno takie podwodne monstrum tam niedawno w praktyce pokazało, jak wygląda sprzątanie pola minowego w dwudziestym pierwszym wieku.
Zawieszenie termokamery na DRONie oznaczało jeszcze niedawno poświęcenie czasu lotu i przygotowanie się na twarde lądowanie budżetu. Na targach MWC Barcelona 2026 padły jednak stare dogmaty. Chiński gigant Raytron Microelectronics pokazał światu, że widzenie ciepła już nie wymaga udźwigu wojskowego helikoptera.
My w DRONPRO pilnie śledziliśmy każdy stoiski z sensorami i mówimy wprost: Raytron właśnie wyrwał korki dotychczasowym liderom rynku. Trzy moduły, z których każdy celuje w inną klasę DRONów, od ciężkich maszyn enterprise po malutkie kwadrokoptery FPV.
Dwa dni pieszej wędrówki od najbliższej drogi, pod trzydziestometrowym baldachimem tropikalnej puszczy, leży 964 stanowiska archeologiczne. Czterysta siedemnaście miast, wiosek i ośrodków ceremonialnych, których nikt nie widział gołym okiem – bo zobaczyć ich nie sposób. Widzi je laser.
Zespół archeologa dr. Richarda Hansena właśnie wdrożył DJI Matrice 400 z sensorem Zenmuse L3 w basenie Mirador w północnej Gwatemali. My w DRONPRO śledzimy enterprise DRONy DJI od pierwszej generacji i mówimy wprost: to jest największy skok w LiDARowym mapowaniu, jaki ta platforma kiedykolwiek dostarczyła.
Piętnaście lat. Tyle czasu minęło od chwili, kiedy tsunami zmiotło systemy chłodzenia elektrowni Fukushima Daiichi i trzy reaktory zamieniły się w najdroższy stos odpadów radioaktywnych na planecie. Piętnaście lat, podczas których inżynierowie bezskutecznie próbowali dostać się do wnętrza reaktora Unit 3 i zobaczyć, co zostało na dnie.
My w DRONPRO zwykle latamy wyżej i szybciej. Ale ta historia nas uziemiła. 95-gramowy miniDRON właśnie zrobił to, czego miliardy dolarów zainwestowane w konwencjonalną robotykę nie osiągnęły przez półtorej dekady.