Znajdujesz się tutaj:
DronZonaAktualnościWojskowe lasery, korupcja w DJI i zatrzymany pilot: Napakowany tydzień
Wojskowe lasery, korupcja w DJI i zatrzymany pilot: Napakowany tydzień
3 minuty czytania
Wojskowe lasery strzelające po cywilnych maszynach nad międzynarodowym
lotniskiem. Zatrzymany wiceprezes największego producenta na świecie. I tajny
podziemny bunkier, nad którym ktoś poleciał nagrać filmik na YouTube.
Ostatnie dni w świecie bezzałogowego lotnictwa bardziej przypominały
scenariusz hollywoodzkiego thrillera niż zwykłe podsumowanie wiadomości.
Rozbieramy fakty.
Kiedy Pentagon wyciąga lasery nad lotniskiem
Przestrzeń powietrzna nad teksańskim El Paso przeżyła niedawno kompletny paraliż lotniczy. Amerykańska FAA (Federalna Administracja Lotnicza) wydała NOTAM, który natychmiast uziemił linie komercyjne, cargo i śmigłowce ratunkowe w promieniu dziesięciu mil morskich. Powód nie był meteorologiczny. W dokumencie figurowała autoryzacja użycia siły śmiertelnej.
Źródło: energy-reporters.com
Za kulisami rozgrywał się bowiem ostry biurokratyczny spór. Pentagon potrzebował przetestować wysokoenergetyczną broń laserową na pobliskiej bazie Fort Bliss. Konkretnie chodziło o systemy mobilne jak DE M-SHORAD z masywną mocą od 10 do 50 kW. Te maszyny potrafią usmażyć zbliżającego się DRONa w kilka sekund na odległość do pięciu kilometrów.
Wojsko miało ku testom ważny powód. Meksykańskie kartele, zwłaszcza operatywa z Sinaloi, zaczęły na dużą skalę wdrażać ciężkie maszyny. Często chodzi o zmodyfikowane modele z serii DJI Matrice, a nawet rolnicze DJI Agras T40, które służą jako nosiciele materiałów wybuchowych i Semtexu z zasięgiem ponad 10 kilometrów. Wojsko chciało działać szybko, ale FAA nie miała na biurku ostatecznych protokołów bezpieczeństwa.
Rezultat przypominał zaciągnięcie hamulca ręcznego. FAA wolała zamknąć całe niebo, niż ryzykować, że niewidzialny wojskowy promień trafi cywilny samolot.
Biały Dom nie wiedział o akcji z wyprzedzeniem. Zakaz lotów ostatecznie zakończył się po ośmiu godzinach, ale i tak zdążył odwołać 14 lotów komercyjnych i przekierować transporty medyczne o dziesiątki mil dalej.
Czystka w DJI: Zatrzymany wiceprezes ds. sprzedaży
Podczas gdy nad Teksasem latały niewidzialne promienie, w chińskiej centrali DJI padła głowa. Były wiceprezes globalnej sprzedaży, zidentyfikowany pod nazwiskiem Yuan Qingjun, trafił do aresztu w związku z korupcją.
Yuan kierował globalną sprzedażą w latach 2019–2024. To była era, w której DJI zmagało się z masywną presją sankcji ze strony USA i znalazło się na tzw. Entity List. Firma musiała w pośpiechu budować alternatywne kanały dystrybucji, żeby utrzymać swoje dominujące 70 do 80 % rynku DRONów konsumenckich. I właśnie w tych burzliwych wodach Yuan miał inkasować ogromne łapówki za przydzielanie lukratywnych zamówień i umów partnerskich.
To nie pierwszy raz, kiedy lider rynku rozwiązuje wewnętrzne podziemie. Porównajmy sobie dwie największe afery korupcyjne wewnątrz firmy:
Rok
Typ oszustwa
Strata dla firmy
Konsekwencje
2019
Prowizje od dostawców części
150 milionów USD
8 zatrzymanych pracowników
2024
Manipulacja dystrybucją
Na razie nieujawnione
Zatrzymanie top managementu
Firma na razie oficjalnie milczy na temat aktualnego zatrzymania. Produkcja i dostawy flagowych modeli jak DJI Mavic 4 Pro jednak działają bez przerw.
Zagłuszarki na ulicach: Mistrzostwa piłkarskie pod tarczą
Przenosimy się do Kansas City. Miasto intensywnie przygotowuje się na piłkarskie mistrzostwa świata 2026, na które przyjedzie ponad milion kibiców. A z nimi potencjalne zagrożenie z nieba. Nowy projekt legislacyjny zmienia więc od podstaw reguły gry dla lokalnych służb bezpieczeństwa.
Źródło: afcea.org
Do tej pory prawo do zestrzelenia obcego DRONa z nieba miały wyłącznie agencje federalne. Nowa ustawa zwana Counter Drone State and Local Defender Act ma to tymczasowo umożliwić również lokalnej policji. Nie chodzi o to, że policjanci będą strzelać do wszystkiego, co ma śmigła. Na ulice zostaną wdrożone profesjonalne systemy C-UAS.
Co dokładnie będą mieli policjanci do dyspozycji?
Zagłuszanie sygnału GNSS z zasięgiem od 5 do 10 kilometrów (systemy jak Dedrone).
Spoofing GPS, który zmyli nawigację i zmusi maszynę do lądowania.
Czujniki RF do natychmiastowej i precyzyjnej lokalizacji pilota z kontrolerem.
Ustawa ma obowiązywać od marca do września 2026. Będzie to masowy poligon testowy dla bezpieczeństwa przyszłych wielkich imprez i pokaz tego, jak nowoczesne miasta bronią się przed nieautoryzowanym naruszeniem przestrzeni.
Drugi Pentagon i bardzo drogie wideo
Na koniec historia o tym, jak spalić baterię i własną wolność. Pewien David Lesh postanowił wybrać się ze swoim DJI Mavic 3 na spacer. Lokację jednak nie wybrał najszczęśliwiej. Wysłał go prosto nad Raven Rock Mountain Complex w Marylandzie.
To miejsce to nie zwykły zalesiony wzgórze. Nazywane jest „Drugim Pentagonem”. Chodzi o ściśle tajny podziemny bunkier, który powstał za czasów zimnej wojny. Przestrzeń powietrzna nad nim jest oczywiście sklasyfikowana jako strefa obrony narodowej i obowiązuje tu absolutna strefa zakazu lotów.
Dlaczego Raven Rock to taka twierdza?
Głębokość 200 metrów: Cały kompleks jest wykuty głęboko w masywnym granicie.
Pojemność 5 000 ludzi: Służy jako zapasowe centrum dowodzenia rządu.
Absolutna samowystarczalność: Energię dostarczają pięć autonomicznych elektrowni, każda o mocy 2 MW.
Ekstremalna odporność: Konstrukcja wytrzyma impuls EMP i wybuch jądrowy w promieniu 10 kilometrów.
Źródło: whitehouse.gov1.info
Pilot nagrane ujęcia spokojnie wrzucił na swój kanał YouTube. Nie trwało długo, a wideo zobaczył oficer wojskowy, który natychmiast zaalarmował FBI. Agenci przyszli po pilota do domu i zabrali mu cały sprzęt.
Teraz grozi mu federalny zarzut świadomego naruszenia obrony narodowej zgodnie z prawem amerykańskim. W grze jest grzywna ćwierć miliona dolarów i rok za kratkami. To twarde lądowanie prosto w rzeczywistość.
Rozwój wojskowych laserów, upadki top menedżerów i zaawansowane zagłuszarki nad stadionami pokazują jedną rzecz. Technologia leci do przodu z prędkością swobodnego spadania i wraz z nią zmienia się sama definicja przestrzeni powietrznej. Świat bezzałogowego lotnictwa od dawna nie dotyczy tylko ładnych zdjęć z wakacji. To twardy biznes i strategiczna szachownica na globalnym poziomie.
Przeciętny komercyjny lot DRONem trwa około 18 minut. Aż 15% z nich kończy się niepowodzeniem z powodu krytycznej utraty sygnału. Kiedy twój DRON spada na ziemię, zazwyczaj zostaje garstka plastiku i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
My w DRONPRO wiemy, że czytanie suchych logów tekstowych jest tak samo fascynujące jak studiowanie zeznania podatkowego. Dlatego zainteresuje cię to, co właśnie wypuściła w świat amerykańska firma AirData UAV.
Większość tradycyjnych systemów przeciwlotniczych krwawi pieniędzmi, kiedy poluje na tanie DRONy. Wystrzelenie rakiety za dwa miliony dolarów w plastowego kwadrokoptera z ładunkiem wybuchowym matematycznie nie ma żadnego sensu. A mimo to armie na całym świecie to robiły. Aż do teraz.
Ciężkie wagi przemysłu obronnego wreszcie zmieniają zasady gry. My w DRONPRO uważnie śledzimy te technologiczne płyty tektoniczne, bo to, co dziś lata nad bazami wojskowymi, jutro będzie kształtować cały przemysł lotniczy. To dość silny argument dla wszystkich, którzy stawiali na starą szkołę radarów naziemnych.
Helikopter leci pełną prędkością, niebo wydaje się czyste, gdy nagle z podwieszenia wystrzeliwuje karbonowa tuba. W ciągu dwóch sekund rozkładają się skrzydła i do akcji wkracza autonomiczny łowca. To nie film sci-fi. Amerykańska armia właśnie pokazała, jak wygląda nowoczesna walka powietrzna, odpalając bojowego DRONa prosto z lecącego śmigłowca AH-64E Apache Guardian. A najlepsze? Cały ten wyczyn udało się zrealizować od zlecenia do wykonania w niecałe pół roku.
Śmigła rozcinają mroźne lutowe powietrze, a pod tobą wije się austriacka rzeka Piesting. Żadnego mozolnego brodzenia w błocie z łatą mierniczą i przemarzniętymi palcami. Zamiast tego z wysokości 200 metrów kropisz teren milionami wiązek laserowych. Dokładnie tak wygląda nowoczesna topografia w wykonaniu profesjonalistów z Alto Drones. Żadnych kompromisów, tylko czyste dane pozyskiwane z prędkością, od której zwykłym geodetom kręci się w głowie.
Rozpakowałeś walizkę z naładowaną technologią, odpaliłeś termowizję i myślisz, że masz doskonały przegląd. Rzeczywistość jest jednak twardsza niż lądowanie na betonie. Ludzkie oko ma swoje ograniczenia i przy monitoringu ogromnych obszarów prędzej czy później twoja uwaga spadnie do zera. My w DRONPRO doskonale wiemy, że gapienie się godzinami w monitor to niezawodna droga do wypalenia. Dokładnie ten problem teraz rozgniatają na proch systemy od Overwatch Imaging.
Wciskasz drążek, DRON wznosi się na wysokość i łapiesz doskonałe ujęcie zachodu słońca. W ciągu dziesięciu minut masz jednak za plecami policję. Powód? Sąsiad właśnie wykręcił numer alarmowy i zgłosił „podejrzaną aktywność lotniczą”. Witaj w świecie, gdzie z niewinnego lotu staje się sprawa dla federalnych.
Amerykańskie agencje FBI i DHS wydały ostrzeżenie przed nielegalnymi lotami. Celowały w maszyny o zasięgu do 10 kilometrów i nośności materiałów wybuchowych. Rezultat na ulicach? Ludzie zaczęli masowo zgłaszać absolutnie wszystko, co miało śmigła, albo nawet tylko świeciło na nocnym niebie.
Tysiące ludzi rocznie płaci życiem za spotkanie z niewybuchłą amunicją. To śmiercionośne pozostałości wojen, które cicho na nas czekają pod piaskiem i w morskim przyboju.
My w DRONPRO co prawda najchętniej uganiamy maszyny w chmurach, ale czasem trzeba spuścić wzrok. Zwłaszcza tam, gdzie człowiek boi się wkroczyć i gdzie do akcji wkraczają autonomiczne roboty.
Rozpakowaliśmy dla ciebie historię z amerykańskiego Maine. Jedno takie podwodne monstrum tam niedawno w praktyce pokazało, jak wygląda sprzątanie pola minowego w dwudziestym pierwszym wieku.
Dziesięciu ukraińskich operatorów ze zmodyfikowanymi komercyjnymi DRONami zmiotło dwa bataliony NATO w zaledwie pół dnia. Dokładnie to wydarzyło się na ćwiczeniach Hedgehog w Estonii. Dowódcy sojuszniczy przeżyli wtedy twarde zderzenie z rzeczywistością i zrozumieli jedną rzecz. Zachodnie armie nadal nie potrafią walczyć w przestrzeni przesyconej bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zakłócanie elektroniczne zamieniło ich systemy w głuche i ślepe cele.
Dlatego 25 marca otwarto bramy portalu UNITE-Brave NATO. To unikalna platforma, która ma ukraińskie know-how z frontu błyskawicznie przetopić na sojuszniczą produkcję. Żadnej żmudnej biurokracji ani lat testowania w laboratoriach. To bezpośredni matchmaking między zbrojeniówką z NATO a ukraińskimi inżynierami. Na stole leży 10 milionów euro, a czas biegnie nieubłaganie szybko.
Zawieszenie termokamery na DRONie oznaczało jeszcze niedawno poświęcenie czasu lotu i przygotowanie się na twarde lądowanie budżetu. Na targach MWC Barcelona 2026 padły jednak stare dogmaty. Chiński gigant Raytron Microelectronics pokazał światu, że widzenie ciepła już nie wymaga udźwigu wojskowego helikoptera.
My w DRONPRO pilnie śledziliśmy każdy stoiski z sensorami i mówimy wprost: Raytron właśnie wyrwał korki dotychczasowym liderom rynku. Trzy moduły, z których każdy celuje w inną klasę DRONów, od ciężkich maszyn enterprise po malutkie kwadrokoptery FPV.
Dwa dni pieszej wędrówki od najbliższej drogi, pod trzydziestometrowym baldachimem tropikalnej puszczy, leży 964 stanowiska archeologiczne. Czterysta siedemnaście miast, wiosek i ośrodków ceremonialnych, których nikt nie widział gołym okiem – bo zobaczyć ich nie sposób. Widzi je laser.
Zespół archeologa dr. Richarda Hansena właśnie wdrożył DJI Matrice 400 z sensorem Zenmuse L3 w basenie Mirador w północnej Gwatemali. My w DRONPRO śledzimy enterprise DRONy DJI od pierwszej generacji i mówimy wprost: to jest największy skok w LiDARowym mapowaniu, jaki ta platforma kiedykolwiek dostarczyła.