Przejdź do treści Przejdź do nawigacji głównej Przejdź do wyszukiwania

Wielkie porządki w energetyce: DRONy zamiast śmigłowców?

3 minuty czytania

Firmy energetyczne w całej Ameryce Północnej mierzą się z problemem, którego nie mogą już dłużej odkładać. Aż 96 % czołowych menedżerów wierzy, że DRONy w ciągu najbliższej dekady całkowicie zastąpią helikoptery w inspekcjach infrastruktury. To nie jest wizja sci-fi jakiegoś technologicznego fanatyka – to wynik badania Energy Infrastructure Index 2025, które opracowała firma SwissDrones. Badanie wśród stu menedżerów poziomu C z USA i Kanady odsłoniło rzeczywistość, która nie jest zbyt różowa. Starzejące się linie elektryczne i rurociągi trzymają się raczej modlitwami niż konserwacją. I menedżerowie to wiedzą. Około 89 % z nich spodziewa się, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat dojdzie do dużej awarii, której można było zapobiec. SwissDrones ma w tym biznesie jasną pozycję – produkuje DRONy dalekiego zasięgu, które wyglądają jak bezzałogowe helikoptery. Więc tak, mają powód, żeby ten trend napędzać. Liczby mówią jednak same za siebie.

dronpro-swissdrones-1920x1080.webp

Infrastruktura rozpada się szybciej, niż nadążamy kontrolować

Dane uzyskane w ramach badania Energy Infrastructure Index 2025 mówią jasno. Około 87 % menedżerów przewiduje dramatyczny wzrost awarii prądu w USA w ciągu najbliższych pięciu lat.¹ I to nie jest straszenie – to logiczna konsekwencja tego, że obecna infrastruktura nie była budowana na dzisiejszą ekstremalną pogodę. Każda większa burza to teraz loteria, czy gdzieś nie wyłączy całego miasta.

Klienci obrywają podwójnie. Najpierw awarie, potem rachunki. Większość szefów firm energetycznych przyznaje, że rozpadająca się infrastruktura doprowadzi do wyższych cen energii. Więc kiedy następnym razem podniosą ci taryfę, wiesz, dokąd część pieniędzy pójdzie – na łatanie dziur, które powinny były być naprawione dziesięć lat temu.

Sektor energetyczny stoi w obliczu kryzysu, którego obecnymi metodami nie zdoła rozwiązać na czas.

Zmiany klimatyczne podniosły stawkę

Linie elektryczne z lat 60. nie były projektowane na tornada co drugi tydzień. Menedżerowie przyznają, że przy każdej większej burzy boją się, czy ich infrastruktura wytrzyma. To nie paranoja – to rzeczywistość biznesu, który pracuje ze sprzętem starszym niż większość jego pracowników.

dronpro_bouře-840x540

Problem polega na tym, że sektor wciąż działa w trybie kryzysowym. Firmy często reagują dopiero na powstałe problemy, zamiast im zapobiegać. Czekają, aż coś pęknie, a potem to szybko naprawiają. To jak latać DRONem i czekać, aż wypadnie ci silnik, zamiast przeprowadzać regularną konserwację.

Rozwiązania istnieją, na przykład w postaci zautomatyzowanych inspekcji z analizą danych przez AI albo surowszych regulacji zarządzania infrastrukturą. Wszyscy wiedzą, co trzeba zrobić – tylko nikt nie chce za to zapłacić, dopóki gdzieś nie wybuchnie transformator.

Obecne reaktywne podejście to tykająca bomba, którą klimatyczne ekstrema tylko przyspieszają.

Brakuje ludzi, brakuje czasu, brakuje danych

Firmy energetyczne mają klasyczny problem – muszą kontrolować tysiące kilometrów linii i rurociągów, ale nie mają na to wystarczających zasobów kadrowych. Ponad połowa firm przyznaje, że nie nadąża kontrolować infrastruktury tak często, jak powinna. A kiedy już kontrolują, większość twierdzi, że dokładne inspekcje wykrywające problemy na czas to ich największe wyzwanie.

Zaskakująco, w większości wciąż polega się wyłącznie na ludzkiej pracy. Wysyłanie techników w teren, którzy następnie wspinają się na słupy albo latają helikopterem nad liniami. To drogie, wolne i niebezpieczne – ale wciąż to robią, bo „tak przecież zawsze było”.

Dane, które technicy zbierają, są często bezużyteczne. Menedżerowie raportują, że ich dane są w 48 % nieaktualne, w 39 % niewystarczające, w 38 % zbyt mało szczegółowe i w 35 % niedokładne.¹ Niektóre firmy toną w danych, których nie umieją przetworzyć, inne nie mają nawet podstawowego przeglądu. Jedno i drugie prowadzi do tego samego – problemy znajdują się dopiero, gdy jest za późno.

Tradycyjne metody inspekcji już nie wystarczają na skalę i złożoność dzisiejszej infrastruktury.

Helikoptery to ekologiczny dinozaur

Inspekcje helikopterowe mają swój wpływ na środowisko. Spalanie setek litrów paliwa lotniczego, żeby skontrolować kilka kilometrów linii, jest w dobie celów klimatycznych trudne do obronienia. Dlatego firmy zaczynają już rozglądać się za czystszymi alternatywami.

dronpro_drony misto vrtulniku
Źródło: swissdrones.com

Presja na bardziej ekologiczne rozwiązania rośnie, podobnie jak priorytetyzacja propozycji redukcji emisji z inspekcji. Tyle że obecne protokoły konserwacyjne według 72 % menedżerów i tak nie zapobiegną znaczącym szkodom ekologicznym w nadchodzącej dekadzie.1

Helikoptery to zbyt ekologicznie kosztowne i drogie rozwiązanie dla firm, które mają spełnić zobowiązania klimatyczne.

DRONy jako zbawiciele? Prawie wszyscy wierzą, że tak

Konsensus wokół DRONów jest brutalny. Większość menedżerów uważa, że DRONy są bezpieczniejsze i bardziej ekologiczne niż helikoptery. A 97 % widzi już w DRONach coś więcej niż tylko narzędzie inspekcyjne – mogą dostarczać części zamienne, monitorować w czasie rzeczywistym, zbierać dane do predykcyjnej konserwacji i wiele więcej.¹

Mimo to DRONy wykorzystuje mniej niż połowa firm. Dlaczego? Regulacje. To właśnie bariery prawne stanowią główny problem w rozwoju i wdrażaniu DRONów w działania inspekcyjne. Firmy czekają na jasne zasady lotów poza zasięgiem wzroku pilota (BVLOS – Beyond Visual Line of Sight), bez których nie mogą w pełni wykorzystać DRONów.

Światło na końcu tunelu może świeci. FAA niedawno wydała projekt przepisów dla lotów BVLOS, który mógłby wreszcie otworzyć drzwi komercyjnym lotom dalekiego zasięgu DRONów. Kanada pracuje nad podobnymi przepisami. Kiedy regulacje dogonią technologię, przełącznik przeskoczy szybko.

Technologia jest gotowa, firmy są gotowe, czeka się tylko na urzędników.

Podsumowanie: Transformacja jest nieunikniona

Sektor energetyczny stoi przed zasadniczą zmianą. Połączenie starzejącej się infrastruktury, niedoboru pracowników, presji klimatycznej i zobowiązań ekologicznych tworzy idealną burzę. DRONy oferują rozwiązanie, które jest tańsze, bezpieczniejsze i bardziej ekologiczne niż obecne metody.¹

dronpro_swissdrones-2-840x540
Źródło: swissdrones.com

Wraz z regulacjami, które wreszcie doganiają technologię, możemy oczekiwać masowego przejścia na bezzałogowe inspekcje w ciągu najbliższych pięciu lat. Firmy, które przespią tę zmianę, zapłacą podwójnie –  wyższymi kosztami za przestarzałe metody i karami za niespełnienie celów klimatycznych.

Dla pilotów DRONów to oznacza jedno – przez najbliższe dziesięć lat mogą oczekiwać złotej ery. Firmy energetyczne będą potrzebować tysięcy operatorów, analityków danych i techników do zarządzania flotami DRONów. Jeśli masz licencję i chęć do pracy w terenie, twoje szanse właśnie wystartowały jak rakieta. Wchodzisz w to?


¹ SwissDrones. Oficjalna strona firmy SwissDrones [online]. Dostępne na: https://www.swissdrones.com


Ostatnia aktualizacja artykułu:

Czy artykuł był dla Ciebie przydatny?


Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj nasz newsletter i nie przegapisz żadnej nowości

O swoje dane osobowe nie musisz się martwić, przetwarzamy je zgodnie z regulaminem i nie wysyłamy spamu.

Newsletter