Znajdujesz się tutaj:
DronZonaAktualnościUrlop i latanie DRONem, czyli jak połączyć przyjemne z przyjemniejszym
Urlop i latanie DRONem, czyli jak połączyć przyjemne z przyjemniejszym
5 minut czytania
Każdy kiedyś wyruszył gdzieś na urlop, a potem z zapałem pokazywał
bliskim zrobione zdjęcia i filmy. Znasz to – dwadzieścia identycznych
fotek lasu albo podobna ilość selfie, które chyba nikogo z krzesła nie
podniosą. A gdybyśmy ci powiedzieli, że możesz swoją urlopową
fotodokumentację podnieść o level wyżej?
Chociaż masz na pewno i tak bagażnik pełny walizek (albo inny środek
transportu), zastanów się, co jeszcze możesz zostawić w domu, i spakuj
zamiast tego DRONa! Małe modele bez problemu zmieszczą się nawet w plecaku
podręcznym, i chociaż na początku może ci się nie chcieć go ze sobą
ciągnąć, uwierz, że warto!
Dlaczego warto wyruszyć z DRONem w plener
Jeśli w świecie DRONów obracasz się już jakiś czas, na pewno wiesz, że latanie ogólnie wiąże się z masą ograniczeń i zasad, których trzeba przestrzegać. W miastach przepisy są surowsze i bez specjalnych zezwoleń często nie polatasz. Dlatego właśnie przyroda poza miastem może być dla ciebie tą właściwą destynacją, bo wystarczy sprawdzić, że nie planujesz startować w tzw. no-fly zone, i masz spokój!
Źródło: Shutterstock
A kiedy dopilnujesz też resztę wymogów prawnych, możesz to traktować jako świetną formę relaksu. I nie musisz nawet jechać na urlop – wystarczy na chwilę wyrwać się z domu, odetchnąć świeżym powietrzem i przy okazji robić coś, co cię bawi! To nie tyle połączenie przyjemnego z pożytecznym, co raczej przyjemnego z przyjemniejszym. Tylko przyroda, ty, DRON i świetna pamiątka z urlopu. Sielanka, prawda?
Każdy czasem potrzebuje wyrwać się ze schematu i wyruszyć w przyrodę. Ty możesz ten relaks połączyć z lataniem DRONem.
Polskie DRONowe wyzwanie? To Bieszczady
Jeśli potrzebujesz podpowiedzi, dokąd się wybrać, nie musisz koniecznie lecieć daleko za granicę, gdzie nawet nie masz pewności, czy z DRONem w ogóle wzbisz się w powietrze. Jeśli nie przeszkadza ci trochę telefonowania i zdobywania pozwoleń, idealną destynacją na twoją wyprawę mogą być na przykład Bieszczady.
Piękne kilometry prawdziwej przyrody, którą możesz przemierzać pieszo, na rowerze lub kajakiem po rzece. Park narodowy oferuje kilometry szlaków i tras rowerowych, połoniny i możliwość zajrzenia w miejsca, które są domem ważnych gatunków roślin i zwierząt. Możesz poruszać się na różnych wysokościach, na przykład wspiąć się na Tarnicę, która wznosi się na wysokość 1346 m n.p.m.
Oczywiście, jeśli zawitasz w Bieszczady, będziesz mógł cieszyć się przyrodą z lotu ptaka tylko ze specjalnym pozwoleniem. Znajdziesz się bowiem na terenie parku narodowego, gdzie po prostu obowiązują nieco inne zasady niż przy codziennym lataniu na łące za domem.
Potrzebujesz zezwolenia, prawdopodobnie będziesz musiał dostarczyć też plan trasy lotu (jeśli masz DRONa powyżej 250 g) i w niektórych miejscach będziesz mógł latać tylko ze specjalną zgodą. Żeby mieć pewność, że niczego nie przeoczysz i będziesz latać legalnie, zawsze sprawdź aplikację DroneRadar (lub jej stronę internetową), gdzie dowiesz się, jakie dokładnie pozwolenia potrzebujesz na zaplanowany lot – i do kogo się zwrócić po ich uzyskanie. Pamiętaj – co nie jest na mapie zielone, tam się nie lata!
Bieszczady są fotogeniczne i pożądane, ale daj sobie spokój z lekceważeniem ograniczeń i zasad, które tam obowiązują.
Tipy na spoty, skąd przywieziesz najlepsze zdjęcia
Nawet kiedy już wybierzesz wymarzoną destynację na swój wypad lub urlop, czasem trudno wymyślić, na które lokalne atrakcje się skupić i co raczej nie jest warte twojej uwagi. Oto kilka tipów, dokąd możesz się wybrać ze swoim DRONem i gdzie mogłoby naprawdę fajnie wyglądać:
Jezioro Solińskie. Wprawdzie trafisz tu prawdopodobnie na większy ruch ludzi, ale mimo to jest to bardzo fotogeniczna destynacja. Możesz bawić się odbiciami, szukać ciekawych kątów i wędrować wzdłuż zbiornika, dokąd tylko chcesz. Uważaj tylko na ludzi i na zaporę, poza tym wystarczy u odpowiedniego organu ochrony przyrody uzyskać zezwolenie na eksploatację i dostarczyć plan lotu.
Puszcza Knyszyńska. Tu przenika się obszar parku krajobrazowego z mniejszymi obszarami chronionymi, ale mamy dla ciebie dobrą wiadomość – oczywiście wszystko sprawdź w odpowiednich miejscach, ale z DRONem poniżej 250 g możesz latać bez ograniczeń. Piękne widoki z góry, dynamiczne przeloty czy szukanie nowej perspektywy – to wszystko możesz wypróbować i wybrać to, z czego będziesz najbardziej zadowolony!
Źródło: Shutterstock
Wetlina i okolice. Jeśli chcesz przeskoczyć z lasów na inny obiekt, spróbuj cieki wodne. Szum wody, drewniane kładki, spokój i relaks... Czego więcej sobie życzyć! Jedynym minusem jest chyba znów fakt, że to kolejny teren, gdzie możesz latać tylko z wyjątkowym pozwoleniem. Ale nie rozpaczaj! Nie bój się szukać dalej, może w okolicy znajdziesz miejsce, gdzie będziesz mógł wystartować bez ograniczeń!
Konieczność zezwoleń może cię co prawda zniechęcić, ale jak już dotrzesz na te miejsca, nie pożałujesz.
Gdzie położyć głowę i naładować baterie (dosłownie)
Chyba nie jest tajemnicą, że kiedy wybierasz się na wycieczkę i chcesz gdzieś latać DRONem, będziesz szukać trochę innego noclegu niż na pobyt wellness w uzdrowisku. Ale prawda jest taka – jedno i drugie da się połączyć, wystarczy chcieć!
Przede wszystkim potrzebujesz bazy z dobrym wi-fi, żebyś mógł archiwizować dane, a także ładować baterie i pozostałe akcesoria. Dlatego przy wyborze noclegu sprawdź, że nie rezerwujesz chaty na odludziu, gdzie o prąd mógłbyś sobie tylko pomarzyć. Zresztą zerknij na portale noclegowe, gdzie wybierzesz coś pod swój gust.
W powietrzu z DRONem gdy ładna pogoda, w jacuzzi gdy pogoda rzuci ci kłodę pod śmigło. Do tego możesz skorzystać z apartamentów, pensjonatów lub hoteli, które oprócz pięknej przyrody obiecują też zabiegi uzdrowiskowe lub dostęp do wellness (żebyś po wymagającym dniu pełnym latania mógł się porządnie zrelaksować). Apartamenty Wellness, Apartamenty Górskie, Hotel z aktywnościami lub Hotel z wellness – wystarczy wybrać najlepszą ofertę i ruszać!
Źródło: Slevomat
Jeśli jednak wellness cię nie kusi, istnieje mnóstwo innych opcji, gdzie możesz nocować podczas swojej górskiej przygody. W końcu zależy ci głównie na tym, żeby znaleźć miejsce blisko natury, gdzie możesz bezpiecznie naładować baterie i odpocząć. Choć czasem jakaś dodatkowa korzyść się przyda – na przykład bliskość ciekawych miejsc, środowisko odpowiednie dla dzieci lub luksus, który raz na jakiś czas lubisz sobie sprawić.
A co właściwie wziąć ze sobą? Oprócz klasycznego wyposażenia na wycieczki i wszystkich potrzebnych oraz zbędnych ciuchów, musisz myśleć też o swoim DRONie. Dorzuć do torby jakieś filtry ND, zapasowe śmigła lub ładowarkę samochodową, żeby cię podczas urlopu nic nie zaskoczyło.
TIP: Do latania w górach wybieraj raczej low-noise śmigła i staraj się latać na większych wysokościach. DRON nie powinien być słyszalny – mimo wszystko ludzie przyjeżdżają tu odpocząć.
Jak wycisnąć ze swojego DRONa (nie tylko) fotograficzne maksimum
Ale wróćmy do latania. Już odpocząłeś, naładowałeś baterie i wymyśliłeś, dokąd ze swoim DRONem wyruszysz. No tak, ale co teraz?
Nie panikuj! Z każdego miejsca możesz przywieźć piękne zdjęcia, tylko czasem potrzeba do tego trochę więcej wysiłku. Baw się światłem – uchwyć poranną mgłę, gdy otaczający świat budzi się do nowego dnia, albo poczekaj na zachód słońca i sfotografuj znane lokalizacje podczas złotej godzinki. Długie cienie, ciepłe barwy – doskonałe ujęcie gwarantowane!
Przy widokach z góry skup się na kompozycji. Śledź linie, zwracaj uwagę na różnice w kontraście, spróbuj nawet z lotu ptaka uchwycić głębię obiektu, który fotografujesz lub filmujesz. Kolory też będą twoim dobrym przyjacielem – granica lasu i tafle wody, zabudowa kontrastująca z otaczającą zielenią, drewniana kładka pośrodku torfowiska. Znajdź coś, co cię na pierwszy rzut oka przyciągnie, i temu się poświęć. Wierz, że to właściwa decyzja!
A jeśli nadal nie jesteś do końca pewien i właściwie w świecie DRONowej fotografii i filmowania za bardzo się nie obracasz, nie wieszaj nosa – na naszym kursie z zakresu foto i video wszystkiego cię nauczymy! Zyskasz kompletny przegląd od szukania właściwego ujęcia aż po finalny postprocessing, a jeśli kurs ukończysz jeszcze przed urlopem, możemy ci prawie zagwarantować, że przywieziesz zdjęcia jak z magazynu!
Fotografowanie i filmowanie DRONem to obszerna dziedzina i jest zupełnie ok, jeśli jeszcze nie wszystko rozumiesz. Człowiek najlepiej uczy się próbując (albo przylatując do nas na kurs!).
Podsumowanie? Urlop z DRONem ma sens
Co tu dodać – twój idealny urlop nie musi być koniecznie gdzieś na Maderze. Może czeka na ciebie kawałek za domem, a ty o tym nawet nie wiesz. Połączenie zabawy, natury i kreatywnej pracy – tak też może wyglądać twój weekendowy pobyt w górach. A jeśli nie chcesz załatwiać specjalnych pozwoleń, wybierz lokalizacje tuż za granicą parku narodowego – zapierające dech ujęcia z pewnością zdobędziesz i tam.
Źródło: Shutterstock
A jeśli boisz się, że na urlopie DRONa utopisz albo trafisz w świerk, nie bój się. Każdy czasem nie jest pewien siebie. Przyjdź na nasz kurs kondycyjny latania. Nauczymy cię sterować DRONem tak dobrze, że będziesz mógł spędzić urlop bez zbędnego stresu.
Przeciętny komercyjny lot DRONem trwa około 18 minut. Aż 15% z nich kończy się niepowodzeniem z powodu krytycznej utraty sygnału. Kiedy twój DRON spada na ziemię, zazwyczaj zostaje garstka plastiku i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
My w DRONPRO wiemy, że czytanie suchych logów tekstowych jest tak samo fascynujące jak studiowanie zeznania podatkowego. Dlatego zainteresuje cię to, co właśnie wypuściła w świat amerykańska firma AirData UAV.
Większość tradycyjnych systemów przeciwlotniczych krwawi pieniędzmi, kiedy poluje na tanie DRONy. Wystrzelenie rakiety za dwa miliony dolarów w plastowego kwadrokoptera z ładunkiem wybuchowym matematycznie nie ma żadnego sensu. A mimo to armie na całym świecie to robiły. Aż do teraz.
Ciężkie wagi przemysłu obronnego wreszcie zmieniają zasady gry. My w DRONPRO uważnie śledzimy te technologiczne płyty tektoniczne, bo to, co dziś lata nad bazami wojskowymi, jutro będzie kształtować cały przemysł lotniczy. To dość silny argument dla wszystkich, którzy stawiali na starą szkołę radarów naziemnych.
Helikopter leci pełną prędkością, niebo wydaje się czyste, gdy nagle z podwieszenia wystrzeliwuje karbonowa tuba. W ciągu dwóch sekund rozkładają się skrzydła i do akcji wkracza autonomiczny łowca. To nie film sci-fi. Amerykańska armia właśnie pokazała, jak wygląda nowoczesna walka powietrzna, odpalając bojowego DRONa prosto z lecącego śmigłowca AH-64E Apache Guardian. A najlepsze? Cały ten wyczyn udało się zrealizować od zlecenia do wykonania w niecałe pół roku.
Śmigła rozcinają mroźne lutowe powietrze, a pod tobą wije się austriacka rzeka Piesting. Żadnego mozolnego brodzenia w błocie z łatą mierniczą i przemarzniętymi palcami. Zamiast tego z wysokości 200 metrów kropisz teren milionami wiązek laserowych. Dokładnie tak wygląda nowoczesna topografia w wykonaniu profesjonalistów z Alto Drones. Żadnych kompromisów, tylko czyste dane pozyskiwane z prędkością, od której zwykłym geodetom kręci się w głowie.
Rozpakowałeś walizkę z naładowaną technologią, odpaliłeś termowizję i myślisz, że masz doskonały przegląd. Rzeczywistość jest jednak twardsza niż lądowanie na betonie. Ludzkie oko ma swoje ograniczenia i przy monitoringu ogromnych obszarów prędzej czy później twoja uwaga spadnie do zera. My w DRONPRO doskonale wiemy, że gapienie się godzinami w monitor to niezawodna droga do wypalenia. Dokładnie ten problem teraz rozgniatają na proch systemy od Overwatch Imaging.
Wciskasz drążek, DRON wznosi się na wysokość i łapiesz doskonałe ujęcie zachodu słońca. W ciągu dziesięciu minut masz jednak za plecami policję. Powód? Sąsiad właśnie wykręcił numer alarmowy i zgłosił „podejrzaną aktywność lotniczą”. Witaj w świecie, gdzie z niewinnego lotu staje się sprawa dla federalnych.
Amerykańskie agencje FBI i DHS wydały ostrzeżenie przed nielegalnymi lotami. Celowały w maszyny o zasięgu do 10 kilometrów i nośności materiałów wybuchowych. Rezultat na ulicach? Ludzie zaczęli masowo zgłaszać absolutnie wszystko, co miało śmigła, albo nawet tylko świeciło na nocnym niebie.
Tysiące ludzi rocznie płaci życiem za spotkanie z niewybuchłą amunicją. To śmiercionośne pozostałości wojen, które cicho na nas czekają pod piaskiem i w morskim przyboju.
My w DRONPRO co prawda najchętniej uganiamy maszyny w chmurach, ale czasem trzeba spuścić wzrok. Zwłaszcza tam, gdzie człowiek boi się wkroczyć i gdzie do akcji wkraczają autonomiczne roboty.
Rozpakowaliśmy dla ciebie historię z amerykańskiego Maine. Jedno takie podwodne monstrum tam niedawno w praktyce pokazało, jak wygląda sprzątanie pola minowego w dwudziestym pierwszym wieku.
Dziesięciu ukraińskich operatorów ze zmodyfikowanymi komercyjnymi DRONami zmiotło dwa bataliony NATO w zaledwie pół dnia. Dokładnie to wydarzyło się na ćwiczeniach Hedgehog w Estonii. Dowódcy sojuszniczy przeżyli wtedy twarde zderzenie z rzeczywistością i zrozumieli jedną rzecz. Zachodnie armie nadal nie potrafią walczyć w przestrzeni przesyconej bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zakłócanie elektroniczne zamieniło ich systemy w głuche i ślepe cele.
Dlatego 25 marca otwarto bramy portalu UNITE-Brave NATO. To unikalna platforma, która ma ukraińskie know-how z frontu błyskawicznie przetopić na sojuszniczą produkcję. Żadnej żmudnej biurokracji ani lat testowania w laboratoriach. To bezpośredni matchmaking między zbrojeniówką z NATO a ukraińskimi inżynierami. Na stole leży 10 milionów euro, a czas biegnie nieubłaganie szybko.
Zawieszenie termokamery na DRONie oznaczało jeszcze niedawno poświęcenie czasu lotu i przygotowanie się na twarde lądowanie budżetu. Na targach MWC Barcelona 2026 padły jednak stare dogmaty. Chiński gigant Raytron Microelectronics pokazał światu, że widzenie ciepła już nie wymaga udźwigu wojskowego helikoptera.
My w DRONPRO pilnie śledziliśmy każdy stoiski z sensorami i mówimy wprost: Raytron właśnie wyrwał korki dotychczasowym liderom rynku. Trzy moduły, z których każdy celuje w inną klasę DRONów, od ciężkich maszyn enterprise po malutkie kwadrokoptery FPV.
Dwa dni pieszej wędrówki od najbliższej drogi, pod trzydziestometrowym baldachimem tropikalnej puszczy, leży 964 stanowiska archeologiczne. Czterysta siedemnaście miast, wiosek i ośrodków ceremonialnych, których nikt nie widział gołym okiem – bo zobaczyć ich nie sposób. Widzi je laser.
Zespół archeologa dr. Richarda Hansena właśnie wdrożył DJI Matrice 400 z sensorem Zenmuse L3 w basenie Mirador w północnej Gwatemali. My w DRONPRO śledzimy enterprise DRONy DJI od pierwszej generacji i mówimy wprost: to jest największy skok w LiDARowym mapowaniu, jaki ta platforma kiedykolwiek dostarczyła.