Przejdź do treści Przejdź do nawigacji głównej Przejdź do wyszukiwania

Rolnictwo przyszłości: GPS, DRONy i sztuczna inteligencja

3 minuty czytania

Praca w rolnictwie to nie bułka z masłem – wyobraź sobie, że masz tysiące hektarów soi i musisz wybrać najlepsze rośliny do dalszej hodowli. Kiedyś oznaczałoby to armię ludzi mierzących każdą łodygę. Dzisiaj? Wystarczy wypuścić DRONa ze sztuczną inteligencją i w kilka godzin masz dane, które zespół naukowców zbierałby miesiącami. Uniwersytet w Illinois właśnie pokazał, jak DRONy z AI zmieniają zasady gry w hodowli roślin. A wyniki? Dokładność pomiarów ponad 90 %. Może pomyślisz, że cię to nie dotyczy, ale wierz mi, masz przed sobą technologię, która już teraz decyduje o jakości żywności, jaką będziemy jeść za dziesięć lat. Co trzeci produkt w supermarkecie zawiera soję – od tofu, przez pasze dla bydła, po biopaliwa. Więc chyba rozumiesz, że to ma znaczenie.

illi-agro-cover.webp

Dlaczego akurat soja potrzebuje DRONów?

Soja ma problem. I to nie jeden. Zmiana klimatu, rosnąca populacja i spadające plony. Rolnicy potrzebują odmian, które wytrzymają suszę, upały i ekstremalną gęstość sadzenia. Tyle że znalezienie takich roślin wśród milionów kandydatów? To dosłownie jak szukanie igły w stogu siana. Z tą różnicą, że ta igła może nakarmić miliony ludzi.

Naukowcy z Illinois wzięli się za dokładnie ten problem. Wysłali DRONy wyposażone w kamery RGB i czujniki multispektralne nad pola eksperymentalne, gdzie rosło 27 różnych odmian soi. Każda w trzech różnych gęstościach – od luźnej po brutalnie zagęszczoną. Cel? Dowiedzieć się, które rośliny radzą sobie w ciasnym sąsiedztwie i jednocześnie dają przyzwoity plon.

Większość ludzi myśli, że wystarczy posadzić więcej roślin na metr kwadratowy i masz większy plon. Pomyłka stulecia. Rośliny w przegęszczonym środowisku zaczynają walczyć o światło, wodę i składniki odżywcze. Efektem są słabsze łodygi, mniej strąków i ogólnie mizerny zbiór.

DRONy potrafią zidentyfikować odmiany, które w gęstej uprawie prosperują, zamiast karłowacieć.

AI widzi to, czego ludzkie oko nie zauważy

Tu zaczyna się prawdziwa magia. DRON fotografuje pole z góry jak pełnoetatowy influencer na Instagramie, ale to nie wszystko. Kamery multispektralne widzą spektrum, którego ludzkie oko nie wyłapie. Mierzą odbicie światła w różnych długościach fal i z tego obliczają wskaźniki wegetacji jak NDVI (Normalized Differential Vegetation Index) czy GNDVI (Green Normalized Difference Vegetation Index).

Co to oznacza po ludzku? DRON widzi, jak bardzo roślina jest zdrowa, zestresowana lub produktywna. I to wszystko bez jednego dotknięcia. Algorytmy uczenia maszynowego potem wyciągają z tych danych wzorce, których człowiek nigdy by nie odkrył.

agro-illi2
Źródło: blogs.illinois.edu

Najlepsze w tym? Dokładność predykcji plonów sięga 87–92 %. To znaczy, że DRON powie ci, ile soi zbierzesz, zanim rośliny porządnie urosną. Rolnicy mogą dzięki temu optymalizować nawożenie, planować zbiory albo od razu odrzucać nieproduktywne odmiany.

AI rozpoznaje dobrej jakości odmiany na podstawie „niewidzialnych” sygnałów w spektrum multispektralnym.

Polskie pole vs. amerykańska megafarma

Dobra, powiesz sobie – super dla amerykańskich farm wielkich jak połowa Mazur. A co z tym w Polsce? Więcej, niż ci się wydaje. Polskie rolnictwo wprawdzie nie ma preryjnych rozmiarów, ale problemy są podobne. Susza, ekstremalna pogoda, presja na wyższe plony przy mniejszym zużyciu chemii.

DRONy latają u nas już nad polami rzepaku, kukurydzy i zbóż. Precision farming to nie przyszłość – to teraźniejszość. Firmy takie jak Agdata czy CleverFarm oferują mapowanie DRONowe jako standardową usługę. Cena? Kilkaset złotych za hektar. Zwrot? Często już w pierwszym sezonie dzięki oszczędnościom na nawozach i pestycydach. A gdybyś i ty chciał zostać profesjonalistą w dziedzinie rolnictwa precyzyjnego, nie wahaj się i zajrzyj na nasz kurs, gdzie nauczymy cię wszystkiego, czego będziesz potrzebować – od monitorowania wegetacji przez aplikację oprysków po planowanie automatycznych misji. Więc nie czekaj!

Ale wracając do soi – ta powoli wraca do naszego regionu. Zmiana klimatu przesuwa granice upraw na północ. Co dwadzieścia lat temu było nie do pomyślenia, dziś jest rzeczywistością. Na polskich uczelniach rolniczych już widzimy pierwsze próby uprawy soi u nas. A ze wsparciem DRONów nasze odmiany mogą konkurować z importem.

Technologia opracowana dla amerykańskich megafarm z powodzeniem działałaby też na polskich polach – tylko w mniejszej skali.

Dane to nowa ropa (a DRONy to wieże wiertnicze)

Największa wartość nie tkwi w samych DRONach. Jest w danych, które zbierają. Każdy przelot generuje gigabajty informacji o zdrowiu roślin, wilgotności gleby, rozkładzie składników odżywczych. Gdy połączysz to z danymi historycznymi o pogodzie, plonach i cenach surowców, otrzymujesz model predykcyjny, który powie ci, co posadzić w przyszłym roku.

Amerykańskie badanie pokazało jeszcze coś. Fenotypowanie – czyli pomiar widocznych cech roślin – da się zautomatyzować. Zamiast aby naukowcy ręcznie mierzyli wysokość łodygi lub liczyli strąki, zostawiają to AI. Oszczędność czasu? Nawet 95 %. Dokładność? Taka sama lub nawet lepsza niż pomiary ludzkie.

Dla hodowców to kopalnia złota. Mogą testować tysiące kombinacji genów i środowisk jednocześnie. Zamiast dekad rozwoju nowej odmiany poradzą sobie w kilka sezonów. A to wszystko dzięki latającej kamerze z mózgiem pełnym algorytmów.

Wartość nie tkwi w sprzęcie, ale w danych i ich interpretacji za pomocą AI.

Podsumowanie: Przyszłość rośnie na polu (i lata nad nim)

Więc co z tego wynika? DRONy z AI to nie tylko droga zabawka dla geeków technologicznych. To narzędzia, które decydują o tym, czy ludzkość będzie miała co jeść. Badanie z Illinois pokazuje, że połączenie DRONów i uczenia maszynowego potrafi identyfikować superplony szybciej i dokładniej niż cokolwiek i ktokolwiek wcześniej.

agro-illi-855x570_do
Źródło: blogs.illinois.edu

Dla polskich rolników to oznacza szansę. Nie muszą czekać, aż technologia stanieje – już teraz jest dostępna. A kto ją adoptuje pierwszy, zyska przewagę konkurencyjną. Bo podczas gdy sąsiad będzie zgadywał, ile zbierze, ty będziesz wiedział z dokładnością do procenta.

Przyszłość rolnictwa nie polega na robieniu rzeczy jak zawsze. Polega na pozwoleniu maszynom robić to, co robią najlepiej – analizować dane. A ludzie? Ci mogą skupić się na tym, w czym są niezastąpieni – kreatywności i podejmowaniu decyzji.

Co myślisz – to droga, którą powinno pójść polskie rolnictwo? Czy to tylko kolejny technologiczny hype, który za kilka lat wygaśnie?


Ostatnia aktualizacja artykułu:

Czy artykuł był dla Ciebie przydatny?


Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj nasz newsletter i nie przegapisz żadnej nowości

O swoje dane osobowe nie musisz się martwić, przetwarzamy je zgodnie z regulaminem i nie wysyłamy spamu.

Newsletter