Znajdujesz się tutaj:
DronZonaAktualnościPolska kupuje na Tajwanie: Chinskie DRONy w odwrocie
Polska kupuje na Tajwanie: Chinskie DRONy w odwrocie
2 minuty czytania
Polska wedlug portalu Bloomberg
odbiera teraz prawie 60% wszystkich DRONow, ktore Tajwan eksportuje. To nie
przypadek ani jednorazowa akcja. Europa masowo sie dozbraja i szuka dostawcow,
ktorym moze zaufac. A Chiny to po prostu nie sa.
Tajwanski eksport DRONow wystrzelil do 32 milionow dolarow za pierwszych osiem
miesiecy 2025 roku. Wczesniej? Praktycznie zero. To rakietowy wzrost, ktory
zaskoczyl nawet samych Tajwanczykow. USA sa na drugim miejscu z zaledwie
7 milionami – Polska po prostu miazdy konkurencje.
Dlaczego wlasnie Polska ciagnie cala show
Odpowiedzia na to pytanie jest polozenie kraju. Polska lezy na granicy z Bialorusia, ktora sluzy Rosji jako brama do Europy Srodkowej. Realne zagrozenie maja dosłownie na wyciagniecie reki, i to kazdego dnia. Nic dziwnego, ze inwestuja w DRONy jak szaleni i nie chca byc zalezni od Chin, ktore wspolpracuja z ich potencjalnym przeciwnikiem.
Tajwanska firma Ahamani juz oglosila, ze otworzy produkcje bezposrednio w Polsce. Ich CEO Kung Tzu-chi oglosil Europe kluczowym rynkiem, a Polske brama do calej UE. To nie tylko o sprzedazy -- w Polsce zaczna sie produkowac silniki, baterie i komponenty, na ktore jest wciaz duzy popyt.
Problem z dostawami jest nie do przeoczenia. Wszyscy chca niechińskie czesci, ale nikt ich nie ma. Silniki i baterie to towar deficytowy. Kto ma fabryke poza Chinami, wygrywa jackpota.
Polska stala sie europejskim centrum DRONow i ta pozycja zostanie jej na co najmniej kolejna dekade.
Polskie firmy rosna jak grzyby po deszczu
WB Electronics, najwiekszy polski producent DRONow, w tym roku zarobil 829 milionow dolarow. To dwukrotnosc w porownaniu z rokiem ubieglym i osmiosrotnosc tego, co mieli w 2021 roku. Wojna na Ukrainie uruchomila im silniki na pelnych obrotach.
Ta firma ma juz fabryke bezposrednio na Ukrainie i dostarcza material jednostkom DRONowym. Teraz zaproponowali Tajwanczykom wspolna produkcje. To oznacza polsko-tajwanskie DRONy bezposrednio na rynek europejski. W przyszlosci z pewnoscia trzeba bedzie liczyc sie ze zwiekszeniem mocy produkcyjnych. Niezaleznosc jest glowna pokusa nie tylko dla Polski, ale i dla calej Europy.
Zrodlo: bloomberg.com
Polacy po prostu zrozumieli, ze poleganie na jednym dostawcy to samobojstwo. Zwlaszcza kiedy ten dostawca ma siedzibe w Pekinie i wlasne interesy geopolityczne.
Polski przemysl DRONowy przezywa teraz zlote czasy i europejskie pieniadze plyna do niego strumieniami.
Chiny traca europejski rynek szybciej, niz wszyscy sie spodziewali
Europejskie armie masowo wycofuja chinska technike ze swoich arsenałow. To nie tylko o DRONy -- chodzi o wszystko, od systemow komunikacyjnych po baterie. Zagrozenia bezpieczenstwa sa po prostu zbyt duze.
DJI i inne chinskie firmy wciaz dominuja na rynku cywilnym, ale kontrakty wojskowe i rzadowe wyslizguja im sie z rak. A to jest miejsce, gdzie kreca sie duze pieniadze i zawiera dlugoteminowe umowy.
Poludniowokoreanskie firmy tez juz zaczynaja pukac do drzwi Tajwanczykow. Chca silnikow i komponentow, ktore nie maja chinskiego pochodzenia. Caly rynek azjatycki sie przegrupowuje i Tajwan z tego korzysta najbardziej.
Chiny traca pozycje glownego dostawcy wojskowych DRONow dla Europy i prawdopodobnie juz nigdy jej nie odzyskaja.
Co to znaczy dla zwyklych pilotow
Ceny DRONow pojda w gore. Kiedy producenci przechodza na drozsze komponenty z innych krajow, zaplacisz za to ty. Polska i tajwanska produkcja zdecydowanie nie bedzie tansza niz chinska, i trzeba sie z tym liczyc.
Z drugiej strony dostaniesz wieksza pewnosc co do bezpieczenstwa danych. Zadnych obaw, ze twoje dane lotowe koncza na serwerach w Shenzhen. Dla komercyjnych pilotow, ktorzy pracuja dla firm lub instytucji panstwowych, to moze byc kluczowa zaleta.
Takze serwis i czesci zamienne beda bardziej dostepne. Kiedy masz fabryke w Polsce zamiast w Chinach, dostaniesz czesci szybciej i bez problemow celnych.
Dla profesjonalistow to dobre wiesci, dla hobbystow bedzie to nieco drozsza zabawa.
Podsumowanie: Nowa era europejskich DRONow zaczyna sie teraz
Polska pokazala droge -- zbudowanie wlasnego przemyslu DRONowego niezaleznego od Chin jest mozliwe. Tajwan im w tym pomaga i zarabiaja na tym obie strony. To partnerstwo zmieni mape swiatowej produkcji DRONow, i jest pytaniem, jak chinska produkcja sie do tego ustosunkuje. Jest prawdopodobne, ze teraz bedzie jeszcze bardziej dazyla do interwencji na Tajwanie, zeby miec pelna kontrole nad rynkiem i trzymac w rekach wszystkie karty.
Dla nas to oznacza jedno -- mamy teraz w poblizu ogromna fabryke DRONow. Polskie DRONy beda wkrotce wszedzie wokol nas. I moze to dobrze, bo alternatywa bylaby totalna zaleznosc od Chin. A stawianie wszystkiego na jednego konia prawie nigdy sie nie oplaca.
Przeciętny komercyjny lot DRONem trwa około 18 minut. Aż 15% z nich kończy się niepowodzeniem z powodu krytycznej utraty sygnału. Kiedy twój DRON spada na ziemię, zazwyczaj zostaje garstka plastiku i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
My w DRONPRO wiemy, że czytanie suchych logów tekstowych jest tak samo fascynujące jak studiowanie zeznania podatkowego. Dlatego zainteresuje cię to, co właśnie wypuściła w świat amerykańska firma AirData UAV.
Większość tradycyjnych systemów przeciwlotniczych krwawi pieniędzmi, kiedy poluje na tanie DRONy. Wystrzelenie rakiety za dwa miliony dolarów w plastowego kwadrokoptera z ładunkiem wybuchowym matematycznie nie ma żadnego sensu. A mimo to armie na całym świecie to robiły. Aż do teraz.
Ciężkie wagi przemysłu obronnego wreszcie zmieniają zasady gry. My w DRONPRO uważnie śledzimy te technologiczne płyty tektoniczne, bo to, co dziś lata nad bazami wojskowymi, jutro będzie kształtować cały przemysł lotniczy. To dość silny argument dla wszystkich, którzy stawiali na starą szkołę radarów naziemnych.
Helikopter leci pełną prędkością, niebo wydaje się czyste, gdy nagle z podwieszenia wystrzeliwuje karbonowa tuba. W ciągu dwóch sekund rozkładają się skrzydła i do akcji wkracza autonomiczny łowca. To nie film sci-fi. Amerykańska armia właśnie pokazała, jak wygląda nowoczesna walka powietrzna, odpalając bojowego DRONa prosto z lecącego śmigłowca AH-64E Apache Guardian. A najlepsze? Cały ten wyczyn udało się zrealizować od zlecenia do wykonania w niecałe pół roku.
Śmigła rozcinają mroźne lutowe powietrze, a pod tobą wije się austriacka rzeka Piesting. Żadnego mozolnego brodzenia w błocie z łatą mierniczą i przemarzniętymi palcami. Zamiast tego z wysokości 200 metrów kropisz teren milionami wiązek laserowych. Dokładnie tak wygląda nowoczesna topografia w wykonaniu profesjonalistów z Alto Drones. Żadnych kompromisów, tylko czyste dane pozyskiwane z prędkością, od której zwykłym geodetom kręci się w głowie.
Rozpakowałeś walizkę z naładowaną technologią, odpaliłeś termowizję i myślisz, że masz doskonały przegląd. Rzeczywistość jest jednak twardsza niż lądowanie na betonie. Ludzkie oko ma swoje ograniczenia i przy monitoringu ogromnych obszarów prędzej czy później twoja uwaga spadnie do zera. My w DRONPRO doskonale wiemy, że gapienie się godzinami w monitor to niezawodna droga do wypalenia. Dokładnie ten problem teraz rozgniatają na proch systemy od Overwatch Imaging.
Wciskasz drążek, DRON wznosi się na wysokość i łapiesz doskonałe ujęcie zachodu słońca. W ciągu dziesięciu minut masz jednak za plecami policję. Powód? Sąsiad właśnie wykręcił numer alarmowy i zgłosił „podejrzaną aktywność lotniczą”. Witaj w świecie, gdzie z niewinnego lotu staje się sprawa dla federalnych.
Amerykańskie agencje FBI i DHS wydały ostrzeżenie przed nielegalnymi lotami. Celowały w maszyny o zasięgu do 10 kilometrów i nośności materiałów wybuchowych. Rezultat na ulicach? Ludzie zaczęli masowo zgłaszać absolutnie wszystko, co miało śmigła, albo nawet tylko świeciło na nocnym niebie.
Tysiące ludzi rocznie płaci życiem za spotkanie z niewybuchłą amunicją. To śmiercionośne pozostałości wojen, które cicho na nas czekają pod piaskiem i w morskim przyboju.
My w DRONPRO co prawda najchętniej uganiamy maszyny w chmurach, ale czasem trzeba spuścić wzrok. Zwłaszcza tam, gdzie człowiek boi się wkroczyć i gdzie do akcji wkraczają autonomiczne roboty.
Rozpakowaliśmy dla ciebie historię z amerykańskiego Maine. Jedno takie podwodne monstrum tam niedawno w praktyce pokazało, jak wygląda sprzątanie pola minowego w dwudziestym pierwszym wieku.
Dziesięciu ukraińskich operatorów ze zmodyfikowanymi komercyjnymi DRONami zmiotło dwa bataliony NATO w zaledwie pół dnia. Dokładnie to wydarzyło się na ćwiczeniach Hedgehog w Estonii. Dowódcy sojuszniczy przeżyli wtedy twarde zderzenie z rzeczywistością i zrozumieli jedną rzecz. Zachodnie armie nadal nie potrafią walczyć w przestrzeni przesyconej bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zakłócanie elektroniczne zamieniło ich systemy w głuche i ślepe cele.
Dlatego 25 marca otwarto bramy portalu UNITE-Brave NATO. To unikalna platforma, która ma ukraińskie know-how z frontu błyskawicznie przetopić na sojuszniczą produkcję. Żadnej żmudnej biurokracji ani lat testowania w laboratoriach. To bezpośredni matchmaking między zbrojeniówką z NATO a ukraińskimi inżynierami. Na stole leży 10 milionów euro, a czas biegnie nieubłaganie szybko.
Zawieszenie termokamery na DRONie oznaczało jeszcze niedawno poświęcenie czasu lotu i przygotowanie się na twarde lądowanie budżetu. Na targach MWC Barcelona 2026 padły jednak stare dogmaty. Chiński gigant Raytron Microelectronics pokazał światu, że widzenie ciepła już nie wymaga udźwigu wojskowego helikoptera.
My w DRONPRO pilnie śledziliśmy każdy stoiski z sensorami i mówimy wprost: Raytron właśnie wyrwał korki dotychczasowym liderom rynku. Trzy moduły, z których każdy celuje w inną klasę DRONów, od ciężkich maszyn enterprise po malutkie kwadrokoptery FPV.
Dwa dni pieszej wędrówki od najbliższej drogi, pod trzydziestometrowym baldachimem tropikalnej puszczy, leży 964 stanowiska archeologiczne. Czterysta siedemnaście miast, wiosek i ośrodków ceremonialnych, których nikt nie widział gołym okiem – bo zobaczyć ich nie sposób. Widzi je laser.
Zespół archeologa dr. Richarda Hansena właśnie wdrożył DJI Matrice 400 z sensorem Zenmuse L3 w basenie Mirador w północnej Gwatemali. My w DRONPRO śledzimy enterprise DRONy DJI od pierwszej generacji i mówimy wprost: to jest największy skok w LiDARowym mapowaniu, jaki ta platforma kiedykolwiek dostarczyła.