Znajdujesz się tutaj:
DronZonaAktualnościMorze bez min: Technologia, która chroni szlaki handlowe Europy
Morze bez min: Technologia, która chroni szlaki handlowe Europy
2 minuty czytania
Francuska firma Exail Technologies właśnie pokazała, jak wygląda biznes, gdy
trafisz we właściwy moment – ich akcje wystrzeliły o niewiarygodne 370 %
w ciągu jednego roku. Z wartości poniżej 300 milionów euro doszli do
1,4 miliarda euro szybciej, niż zdążysz powiedzieć „autonomiczna łódź
podwodna”.
Dlaczego akurat teraz? Europa w końcu zrozumiała, że poleganie na obcych
technologiach w obronności to jak poleganie na DRONie z chińską
bateryjką – działa, dopóki ktoś ci nie odetnie dostaw. A gdy spojrzysz
na obecną sytuację z Rosją i Ukrainą, jasne jest, że podwodne DRONy to
nie science fiction, ale twarda rzeczywistość nowoczesnej wojny.
Przychody rosną, ale zamówienia eksplodują
Exail raportuje za trzeci kwartał przychody 105 milionów euro, co oznacza wzrost o 18 % w porównaniu z rokiem ubiegłym. Brzmi solidnie, ale prawdziwa bomba jest gdzie indziej – zamówienia za pierwsze dziewięć miesięcy 2025 roku wyskoczyły do 697 milionów euro, co stanowi ponad dwukrotność wyniku z tego samego okresu rok temu.
Firma siedzi teraz na potencjalnych kontraktach za 3 miliardy euro. To nieźle jak na firmę, która jeszcze rok temu była warta jedną trzecią dzisiejszej wartości. Prognoza? Roczny wzrost przychodów między 20–25 %, przy czym zyski będą rosły jeszcze szybciej.
Gdy europejskie marynarki wojenne potrzebują technologii do rozminowywania mórz, nie pukają do drzwi Amerykanów czy Chińczyków – idą do Exail.
DRONy na miny – brudna robota, której nikt nie chce robić
Wyobraź sobie, że musisz oczyścić morze z min. Wyślesz tam nurków? W 2025 roku? Serio? Exail podchodzi do tego sprytniej – ich system UMIS łączy DRONy powierzchniowe, podwodne pojazdy detekcyjne i roboty samobójcze, które detonują się bezpośrednio przy minie.
Źródło: exail-technologies.com
Indonezja zamówiła w czerwcu kilka autonomicznych systemów dla dwóch nowych okrętów przeciwminowych. Singapur postawił z kolei na DRONy SEASCAN do identyfikacji i DRONy kamikaze K-STER, które poświęcają się przy likwidacji min.
Dla polskich czytelników może to brzmieć odlegle, ale uświadom sobie, że choćby Morze Bałtyckie jest pełne starych min z obu wojen światowych. A teraz dochodzą jeszcze nowe zagrożenia związane z obecnymi konfliktami. Technologia Exail chroni więc również europejskie szlaki handlowe, po których do nas płyną towary.
Rozminowywanie za pomocą DRONów to nie bohaterstwo – to po prostu jedyny rozsądny sposób, żeby to robić w XXI wieku.
Ukraina dostanie DRONy za 15 milionów euro
Exail wygrał kontrakt za 15 milionów euro w ramach francuskiego funduszu dla Ukrainy. Nie chodzi tylko o dostawę DRONów – częścią jest też szkolenie ukraińskiego personelu. Projekt trwa do 2026 roku i obejmuje podwodne oraz naziemne systemy rozminowywania.
Z ponad 70 wniosków wybrano tylko 19 projektów. Exail znalazł się wśród wybranych, co pokazuje, że ich technologia to nie marketingowy hype, ale realne rozwiązanie dla kraju zniszczonego wojną.
Francuzi nie wysyłają na Ukrainę tylko broni – wysyłają technologie, które pomogą krajowi oczyścić się po wojnie.
Były admirał NATO jako doradca – to nie przypadek
Gdy zatrudniasz wiceadmirała Didiera Maleterre'a, byłego dowódcę sił morskich NATO, jako doradcę, wysyłasz jasny sygnał – celuję w wielkie kontrakty z marynarkami wojennymi Sojuszu.
Maleterre zna wszystkich ważnych ludzi w NATO i wie, jak działa wojskowe podejmowanie decyzji. Dla Exail to brama wejściowa do miliardowych zamówień w całym Sojuszu. A biorąc pod uwagę, że kraje NATO zobowiązały się zwiększyć wydatki obronne do 5 % PKB do 2035 roku, jasne jest, dokąd teraz popłyną pieniądze.
Gdy chcesz sprzedawać armii, potrzebujesz kogoś, kto mówi ich językiem – a admirał z NATO to całkiem niezły wybór.
Europa w końcu zrozumiała – własne zbrojownie albo nic
UE postawiła sobie ambitny cel: do 2030 roku kupować 50 % sprzętu wojskowego od europejskich firm. To masywna zmiana w porównaniu z obecnym stanem, gdy Europa polega na amerykańskich i azjatyckich dostawcach.
Plan Defense Readiness 2030 zakłada pożyczki do 150 miliardów euro na wspólne zakupy od europejskich zbrojeniówek. Priorytety? DRONy, systemy antyDRONowe, obrona przeciwlotnicza. Dokładnie w te kategorie Exail pasuje.
Źródło: exail.com
Polskie firmy powinny wyciągnąć z tego wnioski – europejski rynek obronny właśnie się otwiera dla krajowych producentów. Kto ma technologię i potrafi skalować produkcję, może na tej fali wyjechać do góry tak samo jak Exail.
Europejskie pieniądze trafią do europejskich firm – a Exail jest w pierwszym rzędzie po odbiór.
Podsumowanie: Podwodne DRONy to nie przyszłość – są tu i teraz
Wzrost Exail o 370 % to nie napompowana bańka – to dowód, że inwestorzy widzą, dokąd zmierza świat. Autonomiczne systemy, czy to latające, czy pływające, to nowa rzeczywistość obronności. A Europa wreszcie przestała czekać, aż technologię dostarczy ktoś inny.
Dla nas w Polsce to przypomnienie i szansa. Przypomnienie, że nowoczesna wojna się zmieniła – DRONy to nie zabawki, ale krytyczna technologia wojskowa. I szansa dla naszych firm, by włączyć się w europejski boom obronny.
Exail pokazuje, że gdy masz właściwą technologię we właściwym czasie, możesz z małej firmy wyrosnąć w miliardowego gracza w ciągu kilku lat. Co myślisz? Ma Polska szansę włączyć się w europejski boom zbrojeniowy, czy będziemy tylko się przyglądać?
Przeciętny komercyjny lot DRONem trwa około 18 minut. Aż 15% z nich kończy się niepowodzeniem z powodu krytycznej utraty sygnału. Kiedy twój DRON spada na ziemię, zazwyczaj zostaje garstka plastiku i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
My w DRONPRO wiemy, że czytanie suchych logów tekstowych jest tak samo fascynujące jak studiowanie zeznania podatkowego. Dlatego zainteresuje cię to, co właśnie wypuściła w świat amerykańska firma AirData UAV.
Większość tradycyjnych systemów przeciwlotniczych krwawi pieniędzmi, kiedy poluje na tanie DRONy. Wystrzelenie rakiety za dwa miliony dolarów w plastowego kwadrokoptera z ładunkiem wybuchowym matematycznie nie ma żadnego sensu. A mimo to armie na całym świecie to robiły. Aż do teraz.
Ciężkie wagi przemysłu obronnego wreszcie zmieniają zasady gry. My w DRONPRO uważnie śledzimy te technologiczne płyty tektoniczne, bo to, co dziś lata nad bazami wojskowymi, jutro będzie kształtować cały przemysł lotniczy. To dość silny argument dla wszystkich, którzy stawiali na starą szkołę radarów naziemnych.
Helikopter leci pełną prędkością, niebo wydaje się czyste, gdy nagle z podwieszenia wystrzeliwuje karbonowa tuba. W ciągu dwóch sekund rozkładają się skrzydła i do akcji wkracza autonomiczny łowca. To nie film sci-fi. Amerykańska armia właśnie pokazała, jak wygląda nowoczesna walka powietrzna, odpalając bojowego DRONa prosto z lecącego śmigłowca AH-64E Apache Guardian. A najlepsze? Cały ten wyczyn udało się zrealizować od zlecenia do wykonania w niecałe pół roku.
Śmigła rozcinają mroźne lutowe powietrze, a pod tobą wije się austriacka rzeka Piesting. Żadnego mozolnego brodzenia w błocie z łatą mierniczą i przemarzniętymi palcami. Zamiast tego z wysokości 200 metrów kropisz teren milionami wiązek laserowych. Dokładnie tak wygląda nowoczesna topografia w wykonaniu profesjonalistów z Alto Drones. Żadnych kompromisów, tylko czyste dane pozyskiwane z prędkością, od której zwykłym geodetom kręci się w głowie.
Rozpakowałeś walizkę z naładowaną technologią, odpaliłeś termowizję i myślisz, że masz doskonały przegląd. Rzeczywistość jest jednak twardsza niż lądowanie na betonie. Ludzkie oko ma swoje ograniczenia i przy monitoringu ogromnych obszarów prędzej czy później twoja uwaga spadnie do zera. My w DRONPRO doskonale wiemy, że gapienie się godzinami w monitor to niezawodna droga do wypalenia. Dokładnie ten problem teraz rozgniatają na proch systemy od Overwatch Imaging.
Wciskasz drążek, DRON wznosi się na wysokość i łapiesz doskonałe ujęcie zachodu słońca. W ciągu dziesięciu minut masz jednak za plecami policję. Powód? Sąsiad właśnie wykręcił numer alarmowy i zgłosił „podejrzaną aktywność lotniczą”. Witaj w świecie, gdzie z niewinnego lotu staje się sprawa dla federalnych.
Amerykańskie agencje FBI i DHS wydały ostrzeżenie przed nielegalnymi lotami. Celowały w maszyny o zasięgu do 10 kilometrów i nośności materiałów wybuchowych. Rezultat na ulicach? Ludzie zaczęli masowo zgłaszać absolutnie wszystko, co miało śmigła, albo nawet tylko świeciło na nocnym niebie.
Tysiące ludzi rocznie płaci życiem za spotkanie z niewybuchłą amunicją. To śmiercionośne pozostałości wojen, które cicho na nas czekają pod piaskiem i w morskim przyboju.
My w DRONPRO co prawda najchętniej uganiamy maszyny w chmurach, ale czasem trzeba spuścić wzrok. Zwłaszcza tam, gdzie człowiek boi się wkroczyć i gdzie do akcji wkraczają autonomiczne roboty.
Rozpakowaliśmy dla ciebie historię z amerykańskiego Maine. Jedno takie podwodne monstrum tam niedawno w praktyce pokazało, jak wygląda sprzątanie pola minowego w dwudziestym pierwszym wieku.
Dziesięciu ukraińskich operatorów ze zmodyfikowanymi komercyjnymi DRONami zmiotło dwa bataliony NATO w zaledwie pół dnia. Dokładnie to wydarzyło się na ćwiczeniach Hedgehog w Estonii. Dowódcy sojuszniczy przeżyli wtedy twarde zderzenie z rzeczywistością i zrozumieli jedną rzecz. Zachodnie armie nadal nie potrafią walczyć w przestrzeni przesyconej bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zakłócanie elektroniczne zamieniło ich systemy w głuche i ślepe cele.
Dlatego 25 marca otwarto bramy portalu UNITE-Brave NATO. To unikalna platforma, która ma ukraińskie know-how z frontu błyskawicznie przetopić na sojuszniczą produkcję. Żadnej żmudnej biurokracji ani lat testowania w laboratoriach. To bezpośredni matchmaking między zbrojeniówką z NATO a ukraińskimi inżynierami. Na stole leży 10 milionów euro, a czas biegnie nieubłaganie szybko.
Zawieszenie termokamery na DRONie oznaczało jeszcze niedawno poświęcenie czasu lotu i przygotowanie się na twarde lądowanie budżetu. Na targach MWC Barcelona 2026 padły jednak stare dogmaty. Chiński gigant Raytron Microelectronics pokazał światu, że widzenie ciepła już nie wymaga udźwigu wojskowego helikoptera.
My w DRONPRO pilnie śledziliśmy każdy stoiski z sensorami i mówimy wprost: Raytron właśnie wyrwał korki dotychczasowym liderom rynku. Trzy moduły, z których każdy celuje w inną klasę DRONów, od ciężkich maszyn enterprise po malutkie kwadrokoptery FPV.
Dwa dni pieszej wędrówki od najbliższej drogi, pod trzydziestometrowym baldachimem tropikalnej puszczy, leży 964 stanowiska archeologiczne. Czterysta siedemnaście miast, wiosek i ośrodków ceremonialnych, których nikt nie widział gołym okiem – bo zobaczyć ich nie sposób. Widzi je laser.
Zespół archeologa dr. Richarda Hansena właśnie wdrożył DJI Matrice 400 z sensorem Zenmuse L3 w basenie Mirador w północnej Gwatemali. My w DRONPRO śledzimy enterprise DRONy DJI od pierwszej generacji i mówimy wprost: to jest największy skok w LiDARowym mapowaniu, jaki ta platforma kiedykolwiek dostarczyła.