Przejdź do treści Przejdź do nawigacji głównej Przejdź do wyszukiwania

Między drzewami a drutami: Rewolucja w lataniu DRONami

2 minuty czytania

Może to nie przydarzyło się bezpośrednio tobie, ale na pewno kojarzysz sytuację, gdy obserwowałeś kumpla, który walnął DRONem w drzewo. DRON za kilkadziesiąt tysięcy w lesie tylko dlatego, że nie widział za rogiem budynku. Ascend Engineering jednak przyszło z rozwiązaniem ACO (Ascend Collision Overwatch), które mogłoby podobnym wpadkom zapobiec. I to nie jest kolejna zabawka do kolekcji – to ma potencjał, żeby przesunąć autonomiczne latanie na kolejny level. Oprogramowanie automatycznie zatrzyma DRONA przed uderzeniem i powiadomi operatora, gdy trzeba interweniować. Brzmi jak sci-fi? Może dziesięć lat temu. Dziś to rzeczywistość, która może uratować tysiące DRONów przed niepotrzebnym zniszczeniem.

aco-cover.webp

BVLOS wreszcie ma sens

Latanie poza zasięgiem wzroku (BVLOS) to święty Graal komercyjnego biznesu DRONowego. Wszyscy o tym mówią, ale mało kto to realnie robi. Dlaczego? Bo bez niezawodnego systemu wykrywania przeszkód to rosyjska ruletka z drogim sprzętem.

ACO od Ascend Engineering wykorzystuje kombinację LiDARu i komputera pokładowego do tworzenia dynamicznych stref detekcji. System dostosowuje się do prędkości i kierunku lotu – kiedy lecisz wolno, strefa jest mniejsza, kiedy dodajesz gazu, system rozszerza perymetr bezpieczeństwa. To ma sens i pokazuje, że w Ascendzie myśleli praktycznie.

Większość producentów próbuje upchać w DRONach milion czujników, a potem ma nadzieję, że to jakoś będzie działać. ACO idzie odwrotną drogą – jeden porządny rotacyjny LiDAR i inteligentne oprogramowanie. Eleganckie rozwiązanie, które nie potrzebuje superkomputera.

Operacje BVLOS bez systemu antykolizyjnego to hazard. ACO rozwiązuje to w sposób, który ma ekonomiczny sens.

Sprzęt, który nie zrujnuje budżetu

Tu zaczyna się interesująca część. ACO działa na ModalAI VOXL 2 companion computerze z LightWare SF45 rotacyjnym LiDARem. VOXL 2 to już w praktyce sprawdzona jednostka – solidny kawałek sprzętu z wystarczającą mocą do przetwarzania w czasie rzeczywistym.

SF45 LiDAR skanuje w zakresie do 320 stopni z zasięgiem 50 metrów. To nie jest żadna zabawka – realnie wykrywa drzewa, budynki, druty elektryczne. W Polsce, gdzie mamy gęstą sieć linii energetycznych i mnóstwo lasów, to krytyczna funkcja dla bezpiecznego mapowania czy inspekcji.

Cena? Ascend na razie milczy, ale kombinacja VOXL 2 i SF45 wychodzi na mniej więcej 15–20 tysięcy złotych. To nie jest mało, ale kiedy porównasz to z ceną profesjonalnego DRONA (50–120 tysięcy) i ryzykiem jego utraty, może trochę zmienisz zdanie.

Sprzęt nie jest tani, ale w porównaniu z ceną rozbitego DRONA to rozsądna inwestycja.

Konfiguracja bez doktoratu z informatyki

Większość systemów antykolizyjnych wymaga godzinnego strojenia parametrów. ACO instaluje się jak zwykły pakiet na VOXL 2 i potem działa w tle. Operator może dostosować odległości detekcji przez pliki konfiguracyjne – żadnych specjalnych narzędzi, żadnego własnościowego interfejsu.

System rozróżnia kierunek lotu i ignoruje przeszkody, które nie są na trajektorii. Kiedy lecisz do przodu, nie obchodzi go, co jest z tyłu. Logiczne, ale zaskakująco mało systemów potrafi to poprawnie.

Testy przeprowadzono na realnych przeszkodach – drzewach, budynkach, kontenerach. Ascend twierdzi, że system jest niezawodny i gotowy do komercyjnego wdrożenia. Program beta właśnie działa z wybranymi partnerami.

Prosta instalacja i konfiguracja oznaczają, że ACO potrafi wdrożyć nawet zwykły pilot bez specjalizacji w IT.

Dokładnie tego polskie DRONy potrzebują

W Polsce mamy rosnącą społeczność profesjonalnych pilotów, którzy robią inspekcje, mapowanie, zastosowania rolnicze. Wszyscy napotykają ten sam problem – jak bezpiecznie latać w złożonym terenie pełnym przeszkód.

ACO przychodzi w odpowiednim momencie. Urząd Lotnictwa Cywilnego stopniowo luzuje przepisy dotyczące operacji BVLOS, ale wymaga wykazania bezpieczeństwa. Oprogramowanie jak ACO może być dokładnie tym argumentem, który przekona urzędników.

Dla firm, które zarządzają flotami DRONów, każda awaria to cios finansowy i wizerunkowy. ACO może znacząco obniżyć liczbę awarii spowodowanych czynnikiem ludzkim lub nieoczekiwanymi przeszkodami.

Polskie firmy, które chcą skalować operacje DRONowe, będą potrzebować właśnie takich systemów.

Podsumowanie: Przyszłość jest autonomiczna (i bezpieczna)

ACO nie jest przełomową technologią, która zmieni świat. To praktyczne rozwiązanie realnego problemu, który dręczy każdego, kto z DRONami pracuje profesjonalnie. W Ascend Engineering postawili na prostotę i funkcjonalność zamiast marketingowych buzzwordów.

aco-855x570_do
Źródło: ACO Demo

Jeśli masz flotę DRONów lub planujesz operacje BVLOS, ACO warto sprawdzić. Program beta właśnie działa, więc masz szansę być wśród pierwszych, którzy to wypróbują w praktyce.

Dla hobbystów z DJI Mini? Na razie zbędne. Ale jeśli latasz czymkolwiek powyżej kilkudziesięciu tysięcy i robisz to profesjonalnie, zacznij się interesować ACO. Może ci zaoszczędzić porządny pakiet pieniędzy i nerwów.

A przede wszystkim – wreszcie będziesz mógł latać BVLOS bez modlenia się, żeby DRON nie spotkał jakiegoś niespodziewanego drzewa. To samo w sobie jest tego warte.


Ostatnia aktualizacja artykułu:

Czy artykuł był dla Ciebie przydatny?


Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj nasz newsletter i nie przegapisz żadnej nowości

O swoje dane osobowe nie musisz się martwić, przetwarzamy je zgodnie z regulaminem i nie wysyłamy spamu.

Newsletter