Przejdź do treści Przejdź do nawigacji głównej Przejdź do wyszukiwania

LiDAR kontra tarasy: Jak DRONy podbijają niedostępne tereny rolnicze

2 minuty czytania

Wczuj się w rolę farmera – masz pole pełne stromych tarasów i musisz je opryskać. Ze zwykłym DRONem nawet byś się nie zabrał. EAVision J150 właśnie pokazał, że potrafi nawigować w terenie, gdzie większość pilotów złożyłaby skrzydła. A wiesz, co jest w tym najciekawsze? Wykorzystuje tę samą technologię co samochody, które jeżdżą same. Taylor Moreland z Agri Spray Drones zabrał J150 na pole z trawiastymi tarasami – to te strome schody w krajobrazie, które zapobiegają erozji gleby. DRON leciał z prędkością 50 km/h, utrzymywał odstęp 3,6 metra nad uprawami, a jednocześnie aplikował oprysk w ilości 7,5 litrów na hektar. To wszystko na zboczach, gdzie normalnie potrzebowałbyś prawie sprzętu wspinaczkowego.

j150-cover.webp

Potrójny radar i LiDAR z „self-driving” aut

J150 ma na pokładzie trzy czujniki radarowe – jeden z tyłu, jeden z przodu i jeden na górze. To daje mu 360° orientację w otoczeniu. Ale główną gwiazdą show jest samochodowy LiDAR zamontowany na dziobie.

Chodzi o ten sam system stosowany w autach, które jeżdżą same. Algorytm wyszukuje przeszkody dookoła, a czujniki przetwarzają dane w czasie rzeczywistym za pomocą algorytmów AI. Na wyświetlaczu widzisz, jak DRON planuje trasę kilka sekund do przodu – kiedy ma wznosić się, kiedy opadać, gdzie zwolnić. To jak podglądanie mózgu DRONa przy pracy.

Technologia z aut wreszcie ma sens też w rolnictwie. Zamiast omijania pieszych DRON uczy się czytać teren.

Trawiaste tarasy – koszmar każdego DRONa

Te tarasy to brutalne wyzwanie. Są tak strome, że DRON pierwotnie traktował je jako przeszkody, a nie jako teren. Moreland musiał wyłączyć funkcję „intelligent bypassing” w ustawieniach. Dzięki temu DRON rozumie, że to, co pojawia się przed nim, jest częścią terenu, a nie czymś, czego powinien unikać. Po tej korekcie J150 radził sobie z różnicami wysokości do 2,5 metra przy zachowaniu stałej wysokości nad uprawami.

Podczas demonstracji DRON zużył 74 litry ze swojego 76-litrowego zbiornika i wykorzystał tylko 60 % baterii. To oznacza, że zostało mu jeszcze 40 % energii – co jak na tak wymagający teren jest doskonałą efektywnością.

Trawiaste tarasy to już nie strefa zakazana. Wystarczy odpowiednio ustawić AI, a DRON przeleci je jak nic.

11 000 hektarów testów przed wprowadzeniem na rynek

Tu Agri Spray Drones pokazali, jak to powinno się robić. Zamiast wielkiego szumu i sprzedaży niedotestowanego produktu, nalecieli ponad 11 000 hektarów jeszcze przed oficjalną premierą.

To podejście, którego w branży DRONowej brakuje jak soli. Ile razy widzieliśmy super demo, które potem w realu zawiodło na pierwszym zakręcie. Tu masz dowód, że to działa w praktyce, a nie tylko na papierze.

Realne kilometry (a raczej hektary) znaczą więcej niż tysiąc filmów marketingowych.

Specyfikacja, która robi wrażenie

J150 uniesie 76-litrowy zbiornik na oprysk lub 82-kilowy rozsiewacz nawozów. Maksymalna masa startowa to 149 kg, wliczając 20-kilogramową baterię. Silniki z 160-centymetrowymi śmigłami generują 75 kg ciągu na każdy silnik.

j150-855x570_do
Źródło: agrispraydrones.com

Dla porównania – konkurencyjny DJI Agras T40 używa radaru fazowego z widzeniem binokulowym. Działa to też dobrze, ale J150 postawił na LiDAR jako główny czujnik. To inne podejście – zamiast technologii DRONowej idzie drogą przemysłu motoryzacyjnego.

A dlaczego to ważne dla polskich rolników? Mamy tu mnóstwo pagórkowatego terenu – Wyżyna Małopolska, Beskidy, Sudety. Wszędzie tam, gdzie klasyczny traktor nie wjedzie lub gdzie ręczny oprysk oznacza cały dzień harówki, J150 może zrobić robotę w godzinę.

Co to oznacza dla przyszłości

Transfer technologii z aut do rolnictwa to wielki krok naprzód. Producenci samochodów zainwestowali miliardy w rozwój czujników, które muszą działać bezbłędnie przy dużych prędkościach. Teraz te sprawdzone systemy trafiają do DRONów za ułamek pierwotnej ceny.

Dla rolników z pagórkowatym terenem to otwiera nowe możliwości. Winnice na zboczach, sady na wzgórzach, pastwiska z tarasami – wszystko to może być nagle dostępne dla rolnictwa precyzyjnego.

I to może być kolejna z wielkich zmian, które dotkną rolnictwo, jakie znamy. Zależy tylko od tego, jak szybko się dostosujemy do nowości. Bo czas biegnie szybko, i podczas gdy my się wahamy, rolnicy w Azji już w ten sposób opryskują ogromne powierzchnie swoich plantacji.

DRONy przecież nie służą tylko do zabawy. Mogą uratować chore uprawy lub przyspieszyć aplikację nawozów z tygodni na godziny. Wystarczy chcieć i zrobić pierwszy krok.


Ostatnia aktualizacja artykułu:

Czy artykuł był dla Ciebie przydatny?


Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj nasz newsletter i nie przegapisz żadnej nowości

O swoje dane osobowe nie musisz się martwić, przetwarzamy je zgodnie z regulaminem i nie wysyłamy spamu.

Newsletter