Znajdujesz się tutaj:
DronZonaAktualnościLatanie po nowemu: Alternatywy, które przewyższają DJI
Latanie po nowemu: Alternatywy, które przewyższają DJI
4 minuty czytania
DJI przez dekadę dominowało na rynku DRONów tak jak Google w wyszukiwarkach.
Konkurencja albo się poddała, albo po cichu przeszła na klientelę firmową.
GoPro, SnapChat i 3DR próbowali walczyć, ale skończyli jak papierowe
samolociki przeciwko myśliwcowi.
Teraz jednak scena wyraźnie się zmienia. Na rynku jest więcej ciekawych
alternatyw dla DJI niż kiedykolwiek wcześniej. I nie chodzi o tanie
podróbki – chodzi o DRONy, które pod pewnymi względami DJI wręcz
przewyższają. Niektóre potrafią rzeczy, o których chiński gigant nawet
nie pomyślał.
Sprawdźmy pięć modeli, które pokazują, że przyszłość DRONów to nie
tylko jedna marka. I może się okaże, że ten „najlepszy” DRON dla ciebie
wcale nie jest od DJI.
1. Insta360 Antigravity A1 – kamera 360°, która umie latać
Wyobraź sobie, że twój DRON nagrywa absolutnie wszystko dookoła siebie naraz. Antigravity A1 to pierwszy DRON zbudowany od podstaw wokół kamery 360° – żadnych dodatkowych akcesoriów, żadnego skomplikowanego łączenia ujęć w postprodukcji.
To nie jest tylko techniczna zabawka. Kierunek lotu DRONa jest niezależny od kierunku kamery, więc możesz lecieć do przodu i jednocześnie nagrywać do tyłu, albo krążyć wokół obiektu i uchwycić go ze wszystkich kątów naraz. To trochę jak mieć niewidzialnego kamerzystę, który nie przegapi żadnego ujęcia.
Źródło: insta360.com
Podwójne kamery z rozdzielczością 8K nagrywają w 60 fps, a dzięki specjalnemu umieszczeniu potrafią uczynić samego DRONa praktycznie niewidzialnym w wynikowym nagraniu. Waga poniżej 250 gramów oznacza, że w wielu krajach nie musisz załatwiać rejestracji.
Sterowanie zapewnia unikalny Grip Controller z sterowaniem ruchowym – po prostu pokazujesz DRONowi, dokąd ma lecieć. Dla prawdziwego przeżycia możesz dokupić okulary FPV 360° i cieszyć się wrażeniami z lotu jeszcze wielokrotnie bardziej.
TIP: Jeśli nagrywasz sporty akcji albo musisz uchwycić nieprzewidywalne momenty, ujęcie 360° zapewni ci, że nie przegapisz nic ważnego.
2. HoverAir Aqua – kiedy DRON i woda są za pan brat
Większość DRONów kończy w wodzie jako nieudana próba lądowania. HoverAir Aqua jest jednak zaprojektowany tak, żeby na wodzie nie tylko przetrwał, ale wręcz startował i lądował bezpośrednio z tafli.
Dzięki certyfikacji IP67 i specjalnej konstrukcji Aqua nie tylko pływa, ale kiedy się przewróci, sam wraca do właściwej pozycji. Hydrofobowy obiektyw z automatycznym podgrzewaniem rozwiązuje problem zaparowania, z którym zwykłe DRONy przy wodzie mają kłopoty.
Kamera 4K z sensorem 1/1.28" nagrywa przy 100 fps, więc ujęcia slow motion z surfowania czy skoków do wody będziesz mieć jak z filmu. Poza tym możesz wybierać spośród ponad 15 autonomicznych trybów dostosowanych do sportów wodnych – masz tryby do snorkelingu, kajakarstwa i surfingu.
Źródło: hoverair.com
Noszony kontroler Lighthouse z wyświetlaczem AMOLED 1,6" pozwoli ci sterować DRONem bez wysiłku, nawet kiedy masz ręce pełne wioseł albo sprzętu surfingowego. Nie rozczaruje też czas lotu – wynosi około 23 minut przy prędkości do 55 km/h. A odporność na wiatr o sile 7 (ok. 60 km/h) poradzi sobie nawet z trudniejszymi warunkami.
TIP: Pamiętaj, że choć Aqua jest wodoodporny, karta microSD w nim wodoodporna nie jest – koniecznie regularnie twórz kopie zapasowe swoich danych.
3. V-Copter Falcon Mini – DRON czy mały myśliwiec?
Zapomnij o klasycznych czterech śmigłach. V-Copter Falcon Mini ma tylko dwa rotory w kształcie litery V, które nadają mu właściwości lotne zupełnie innej kategorii. Przyspieszenie jest błyskawiczne, zakręty ostre, a ogólnie lot przypomina raczej mały myśliwiec niż standardowego DRONa.
Źródło: vcopter.com
Dzięki składanym rotorom może optymalizować ciąg w zależności od sytuacji. Chcesz szybki przelot między drzewami? Falcon Mini poradzi sobie z tym lepiej niż jakikolwiek klasyczny kwadrokopter. Reverse Flight Kit dodatkowo umożliwia akrobatyczne sztuczki, w tym lot do góry nogami.
Mimo nietradycyjnego designu ma stabilizowaną kamerę 4K na trzech osiach, więc ujęcia są płynne nawet przy najbardziej agresywnym lataniu. Waga poniżej 250 gramów zachowuje prostą regulację, ale zabawa z latania jest wielokrotnie większa.
Dla początkujących oferuje przyjazne sterowanie, dla zaawansowanych pilotów zaś możliwości, których z klasycznymi DRONami po prostu nie dostaniesz. To trochę jak przesiadka z rodzinnego auta na sportowy motocykl – nadal to środek transportu, ale przeżycie jest zupełnie inne.
TIP: Jeśli klasyczne DRONy wydają ci się nudne i chcesz coś, co wygląda i lata inaczej, V-Copter to idealny wybór.
4. Potensic Atom 2 – wydajność w rozsądnej cenie
Nie każdy chce wydawać majątek na DRONa. Potensic Atom 2 oferuje zdjęcia 8K i wideo 4K HDR z trójosiowym gimbalem w cenie, która nie zrujnuje domowego budżetu.
Sensor Sony CMOS 1/2" z 48 megapikselami tworzy ostre ujęcia, AI tracking z trybami Spotlight, Follow i Parallel zadba o śledzenie obiektów. Dolly Zoom i inne inteligentne tryby pozwolą ci nakręcić filmowe efekty bez skomplikowanego ręcznego sterowania.
Źródło: store.potensic.com
Do 34 minut lotu na jednym ładowaniu baterii i optymalizacja pod nagrywanie pionowe robią z Atom 2 solidnego partnera dla twórców treści na social media. Dynamic Home Point automatycznie aktualizuje pozycję bazową, kiedy poruszasz się z kontrolerem.
Atom 2 nie rozwiązuje żadnych przełomowych technologii, ale niezawodnie radzi sobie ze wszystkimi podstawowymi zadaniami za rozsądne pieniądze. Czasem właśnie to jest najważniejsze – mieć DRONa, który działa, bez konieczności sprzedawania nerki.
TIP: Jeśli szukasz swojego pierwszego DRONa albo chcesz zapasowy model do bardziej ryzykownych lotów, Atom 2 to pewny wybór.
5. HoverAir X1 ProMax – 8K w kieszonkowym formacie
To DRON dla ludzi, którzy chcą jakości profesjonalnej kamery w opakowaniu, które schowasz do plecaka. X1 ProMax nagrywa w 8K przy 30 fps lub 4K HDR przy 60 fps, ważąc zaledwie 192,5 grama.
Oferuje 10 inteligentnych trybów lotowych zaprojektowanych do szybkich akcji – DRON potrafi śledzić obiekty z prędkością do 42 km/h i radzi sobie z wiatrem o sile 5 (do 38 km/h). Dwuosiowy gimbal ze stabilizacją elektroniczną zapewni płynne ujęcia nawet przy dynamicznym lataniu.
Jedynym minusem jest chyba czas lotu – 16 minut to nie jest rewelacja, ale ultrakompaktowy design, który możesz złożyć do kieszeni oznacza, że X1 ProMax weźmiesz wszędzie, dokąd z większym DRONem byś się nie dostał. Opcjonalny kontroler Beacon rozszerza zasięg do kilometra.
Źródło: us.hoverair.com
To właściwie latająca kamera akcji z mózgiem. Żadnego skomplikowanego ustawiania, żadnego studiowania instrukcji – po prostu rzucasz go w powietrze, a on już wie, co ma robić.
TIP: Idealny do spontanicznego nagrywania – kiedy dzieje się coś ciekawego, a nie masz czasu na przygotowanie dużego DRONa.
Przyszłość to już nie tylko DJI
Rynek DRONów zmienia się szybciej, niż zakładano kilka lat temu. Podczas gdy DJI rozwiązuje własne problemy, konkurencja wreszcie znalazła odwagę, żeby przynieść coś nowego. I nie chodzi tylko o kopiowanie – każdy z tych DRONów rozwiązuje coś inaczej.
Zero Zero Robotics (właściciel HoverAir) produkuje trzy z pięciu wyżej wymienionych modeli i szykuje kolejne. Również Dreame, znany producent robotycznych odkurzaczy, ogłosił wejście na rynek DRONów. Insta360 z nową marką Antigravity celuje w kreatywnych użytkowników, którzy chcą czegoś więcej niż standardowej latającej kamery.
Może to tylko chwilowa sytuacja, może początek nowej ery. Jedno jest jednak pewne – wreszcie masz z czego wybierać. A czasem najlepszy DRON to właśnie ten, który potrafi coś, o czym inni producenci nawet nie pomyśleli.
Przeciętny komercyjny lot DRONem trwa około 18 minut. Aż 15% z nich kończy się niepowodzeniem z powodu krytycznej utraty sygnału. Kiedy twój DRON spada na ziemię, zazwyczaj zostaje garstka plastiku i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
My w DRONPRO wiemy, że czytanie suchych logów tekstowych jest tak samo fascynujące jak studiowanie zeznania podatkowego. Dlatego zainteresuje cię to, co właśnie wypuściła w świat amerykańska firma AirData UAV.
Większość tradycyjnych systemów przeciwlotniczych krwawi pieniędzmi, kiedy poluje na tanie DRONy. Wystrzelenie rakiety za dwa miliony dolarów w plastowego kwadrokoptera z ładunkiem wybuchowym matematycznie nie ma żadnego sensu. A mimo to armie na całym świecie to robiły. Aż do teraz.
Ciężkie wagi przemysłu obronnego wreszcie zmieniają zasady gry. My w DRONPRO uważnie śledzimy te technologiczne płyty tektoniczne, bo to, co dziś lata nad bazami wojskowymi, jutro będzie kształtować cały przemysł lotniczy. To dość silny argument dla wszystkich, którzy stawiali na starą szkołę radarów naziemnych.
Helikopter leci pełną prędkością, niebo wydaje się czyste, gdy nagle z podwieszenia wystrzeliwuje karbonowa tuba. W ciągu dwóch sekund rozkładają się skrzydła i do akcji wkracza autonomiczny łowca. To nie film sci-fi. Amerykańska armia właśnie pokazała, jak wygląda nowoczesna walka powietrzna, odpalając bojowego DRONa prosto z lecącego śmigłowca AH-64E Apache Guardian. A najlepsze? Cały ten wyczyn udało się zrealizować od zlecenia do wykonania w niecałe pół roku.
Śmigła rozcinają mroźne lutowe powietrze, a pod tobą wije się austriacka rzeka Piesting. Żadnego mozolnego brodzenia w błocie z łatą mierniczą i przemarzniętymi palcami. Zamiast tego z wysokości 200 metrów kropisz teren milionami wiązek laserowych. Dokładnie tak wygląda nowoczesna topografia w wykonaniu profesjonalistów z Alto Drones. Żadnych kompromisów, tylko czyste dane pozyskiwane z prędkością, od której zwykłym geodetom kręci się w głowie.
Rozpakowałeś walizkę z naładowaną technologią, odpaliłeś termowizję i myślisz, że masz doskonały przegląd. Rzeczywistość jest jednak twardsza niż lądowanie na betonie. Ludzkie oko ma swoje ograniczenia i przy monitoringu ogromnych obszarów prędzej czy później twoja uwaga spadnie do zera. My w DRONPRO doskonale wiemy, że gapienie się godzinami w monitor to niezawodna droga do wypalenia. Dokładnie ten problem teraz rozgniatają na proch systemy od Overwatch Imaging.
Wciskasz drążek, DRON wznosi się na wysokość i łapiesz doskonałe ujęcie zachodu słońca. W ciągu dziesięciu minut masz jednak za plecami policję. Powód? Sąsiad właśnie wykręcił numer alarmowy i zgłosił „podejrzaną aktywność lotniczą”. Witaj w świecie, gdzie z niewinnego lotu staje się sprawa dla federalnych.
Amerykańskie agencje FBI i DHS wydały ostrzeżenie przed nielegalnymi lotami. Celowały w maszyny o zasięgu do 10 kilometrów i nośności materiałów wybuchowych. Rezultat na ulicach? Ludzie zaczęli masowo zgłaszać absolutnie wszystko, co miało śmigła, albo nawet tylko świeciło na nocnym niebie.
Tysiące ludzi rocznie płaci życiem za spotkanie z niewybuchłą amunicją. To śmiercionośne pozostałości wojen, które cicho na nas czekają pod piaskiem i w morskim przyboju.
My w DRONPRO co prawda najchętniej uganiamy maszyny w chmurach, ale czasem trzeba spuścić wzrok. Zwłaszcza tam, gdzie człowiek boi się wkroczyć i gdzie do akcji wkraczają autonomiczne roboty.
Rozpakowaliśmy dla ciebie historię z amerykańskiego Maine. Jedno takie podwodne monstrum tam niedawno w praktyce pokazało, jak wygląda sprzątanie pola minowego w dwudziestym pierwszym wieku.
Dziesięciu ukraińskich operatorów ze zmodyfikowanymi komercyjnymi DRONami zmiotło dwa bataliony NATO w zaledwie pół dnia. Dokładnie to wydarzyło się na ćwiczeniach Hedgehog w Estonii. Dowódcy sojuszniczy przeżyli wtedy twarde zderzenie z rzeczywistością i zrozumieli jedną rzecz. Zachodnie armie nadal nie potrafią walczyć w przestrzeni przesyconej bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zakłócanie elektroniczne zamieniło ich systemy w głuche i ślepe cele.
Dlatego 25 marca otwarto bramy portalu UNITE-Brave NATO. To unikalna platforma, która ma ukraińskie know-how z frontu błyskawicznie przetopić na sojuszniczą produkcję. Żadnej żmudnej biurokracji ani lat testowania w laboratoriach. To bezpośredni matchmaking między zbrojeniówką z NATO a ukraińskimi inżynierami. Na stole leży 10 milionów euro, a czas biegnie nieubłaganie szybko.
Zawieszenie termokamery na DRONie oznaczało jeszcze niedawno poświęcenie czasu lotu i przygotowanie się na twarde lądowanie budżetu. Na targach MWC Barcelona 2026 padły jednak stare dogmaty. Chiński gigant Raytron Microelectronics pokazał światu, że widzenie ciepła już nie wymaga udźwigu wojskowego helikoptera.
My w DRONPRO pilnie śledziliśmy każdy stoiski z sensorami i mówimy wprost: Raytron właśnie wyrwał korki dotychczasowym liderom rynku. Trzy moduły, z których każdy celuje w inną klasę DRONów, od ciężkich maszyn enterprise po malutkie kwadrokoptery FPV.
Dwa dni pieszej wędrówki od najbliższej drogi, pod trzydziestometrowym baldachimem tropikalnej puszczy, leży 964 stanowiska archeologiczne. Czterysta siedemnaście miast, wiosek i ośrodków ceremonialnych, których nikt nie widział gołym okiem – bo zobaczyć ich nie sposób. Widzi je laser.
Zespół archeologa dr. Richarda Hansena właśnie wdrożył DJI Matrice 400 z sensorem Zenmuse L3 w basenie Mirador w północnej Gwatemali. My w DRONPRO śledzimy enterprise DRONy DJI od pierwszej generacji i mówimy wprost: to jest największy skok w LiDARowym mapowaniu, jaki ta platforma kiedykolwiek dostarczyła.