Przejdź do treści Przejdź do nawigacji głównej Przejdź do wyszukiwania

Latające taksówki w Hongkongu: Przyszłość jest za rogiem

2 minuty czytania

Podczas gdy my tu rozkminiamy, jak zdobyć zezwolenie na lot w kategorii Specific, albo bawimy się DJI Neo 2 na podwórku, na drugim końcu świata dzieją się rzeczy, które bardziej przypominają film Piąty element. Hongkong oficjalnie ogłosił, że zamierza „zająć niebo” i uruchomić transport pasażerskich DRONów. I nie, to nie wizja na rok 2050. Docelowy termin to rok 2027. Tak, czytasz dobrze. Za dwa lata nad drapaczami chmur w Hongkongu mają latać ludzie w autonomicznych DRONach. Przyjrzyjmy się, co to oznacza dla świata lotnictwa i dlaczego jako pilot powinieneś się tym zainteresować.

pasazerskedrony-cover-hlavni-fotka.webp

„Low-Altitude Economy”: Nowa żyła złota

W Hongkongu przestali gadać o „przyjazności dla DRONów” i zaczęli budować tzw. Low-Altitude Economy (gospodarkę na niskich pułapach lotu). Cel jest jasny: Wykorzystać przestrzeń powietrzną pod chmurami, bo na ziemi po prostu nie ma już miejsca.

Tamtejsza sekretarz ds. transportu i logistyki Mable Chan powiedziała to wprost – chcą mieć niebo na własność. I to ma sens. Hongkong słynie z korków i zabudowy pionowej. Przeniesienie transportu z dróg w powietrze to logiczny krok ku efektywności.

pasažérskédrony1-855x570_do textu
Zdjęcie ilustracyjne

Regulatory Sandbox X: Plac zabaw dla dużych graczy

Żeby to się stało rzeczywistością, urzędy uruchomiły projekt Regulatory Sandbox X. Wyobraź sobie to jako „bezpieczny plac zabaw” dla ciężkich kaliberów. W tym trybie producenci mogą testować ciężkie bezzałogowe statki powietrzne i eVTOL (elektryczne statki z pionowym startem i lądowaniem), nie napotykając od razu na biurokratyczny mur.

To podobne do tego, jak my testujemy przemysłowe maszyny typu DJI Matrice 350 RTK w kontrolowanych warunkach, tyle że tutaj chodzi o maszyny, które udźwigną człowieka. Celem jest wyeliminowanie usterek, zanim wsadzą do środka pierwszego menedżera spieszącego na spotkanie.

Cena? Niższa niż myślisz

Może myślisz, że to zabawa tylko dla miliarderów. Zaskakująco nie. Prywatny lot helikopterem w Hongkongu kosztuje dziś dziesiątki tysięcy dolarów. Pasażerskie DRONy mają tę cenę ściąć do ułamka.

Wizja jest taka, że transport lotniczy przestanie być przywilejem dyrektorów generalnych i stanie się sprawą „business casual”. Zamiast godzin w korku nałożysz kask (albo raczej tylko słuchawki) i lecisz.

pasažérskédrony2-855x570_do textu
Zdjęcie ilustracyjne

Światowy wyścig o niebo

Hongkong nie jest w tym sam. Dubaj planuje latające taxi już na rok 2026 (bo Dubaj musi mieć wszystko pierwszy). Hiszpania testuje DRONy dla służb ratunkowych, a w chińskim Shenzhen dostarczanie DRONem jest już codzienną częścią logistyki.

W czym Hongkong ma przewagę? Pieniądze i lokalizacja. Jako centrum finansowe ma kapitał, a dzięki sąsiedztwu z produkcyjnymi gigantami w regionie Greater Bay Area ma też technologię dosłownie „za miedzą”.

Dla nas w Polsce to na razie muzyka przyszłości, ale technologie z tych wielkich maszyn stopniowo „przenikają” również do naszych plecaków. Czujniki, które dziś widzisz w DJI Mavic 4 Pro, mają swoje korzenie właśnie w tych wymagających zastosowaniach przemysłowych. Niezawodność transmisji, wytrzymałość baterii, wykrywanie przeszkód przez AI – to wszystko rozwija się tam na górze, żebyśmy my na dole mogli bezpiecznie latać.

Zaufanie vs. technologia

Technologia w zasadzie już istnieje. Głównym hamulcem nie jest silnik ani bateria, ale zaufanie. Wsiadłbyś do maszyny, którą pilotuje wyłącznie algorytm?

Kiedy widzimy, jak zaawansowane są dzisiejsze DRONy w przemyśle, które potrafią autonomicznie kontrolować linie energetyczne lub patrolować tereny za pomocą stacji dokujących, nie ma wątpliwości, że maszyny sobie poradzą. Pytanie brzmi, czy poradzą sobie nasze nerwy.

Co z tego wynieść?

Pasażerskie DRONy prawdopodobnie przechodzą z kategorii „może kiedyś” do kategorii „za dwa lata”. Dla nas, pilotów, to oznacza jedno – przestrzeń powietrzna będzie gęstsza, przepisy bardziej skomplikowane, ale możliwości nieskończone.

Podczas gdy czekamy na pierwszą latającą taksówkę w Warszawie, możesz doskonalić swoje umiejętności pilotowania maszyn dostępnych już dziś. Przyszłość bowiem należy do tych, którzy potrafią latać.

Jeśli myślisz o lataniu poważnie i chcesz być przygotowany na czasy, gdy DRONy staną się codzienną częścią transportu, polecamy nasz Kurs rekwalifikacyjny Pilot DRONa. Zdobędziesz tam podstawy, na których możesz budować karierę – niezależnie od tego, czy będziesz sterować kamerą, czy kiedyś całymi operacjami lotniczymi.

No i co, smoku, ufasz algorytmom na tyle, żeby się dać podwieźć?

#SzczesliwegoLotu


Ostatnia aktualizacja artykułu:

Czy artykuł był dla Ciebie przydatny?


Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj nasz newsletter i nie przegapisz żadnej nowości

O swoje dane osobowe nie musisz się martwić, przetwarzamy je zgodnie z regulaminem i nie wysyłamy spamu.

Newsletter