Znajdujesz się tutaj:
DronZonaAktualnościJak Hollywood kręci z DRONami: Film F1 zdradza tajemnice
Jak Hollywood kręci z DRONami: Film F1 zdradza tajemnice
2 minuty czytania
Podczas gdy działy marketingu gigantów takich jak Sony i Panavision
zapełniają nagłówki gazet, w tle jednego z najdroższych filmów sportowych
w historii rozgrywał się zupełnie inny dramat. Najnowszy film F1 z Bradem
Pittem, dysponujący budżetem 300 milionów dolarów, to nie tylko pokaz
tradycyjnych kamer filmowych. To ostateczny dowód, że technika, którą być
może masz na oku i ty, dawno przestała być domeną YouTube'a i gra w
pierwszej lidze Hollywood.
Oscarowy operator Claudio Miranda potwierdził to, co my w DronPro przeczuwamy
od dawna: DJI zinfiltrował wielki film i zrobił to z rozmachem.
Ronin 4D: Ukryty pracuś w tłumie
Gdy kręcisz w stylu dokumentalnym w samym środku prawdziwego Grand Prix, nie możesz tam biegać z ogromnym rigiem i Steadicamem. Musisz być szybki, niewidoczny i stabilny. Właśnie dlatego produkcja użyła czterech jednostek stabilizatorów DJI Ronin 4D.
Rezultat? Ponad 327 ujęć w ostatecznym montażu. To nie są żadne „drugoplanowe” przebitki. Cała sekwencja hymnu narodowego czy sceny wejścia do centrum dowodzenia – to wszystko powstało z pomocą Ronin 4D. Dzięki 4-osiowej stabilizacji (czwarta oś eliminuje kołysanie przy chodzeniu, tzw. Z-axis) ekipa mogła kręcić dynamiczne sceny, które z klasycznym sprzętem w ciasnej przestrzeni paddocku byłyby niemożliwe.
Josh Yeo z kanału Make. Art. Now. przy analizie filmu znalazł Ronin 4D bezpośrednio w kadrach ponad dwadzieścia razy. Kamera stała się tak naturalną częścią środowiska F1, że wtapiała się w tłum dziennikarzy i mechaników.
Gdy technika decyduje: 6K, 8K i wbudowane filtry
Filmowcy zaczęli kręcić z sensorem 6K (na przykład na torze Silverstone), ale w trakcie produkcji przeszli na nowszą wersję 8K dla scen w Daytonie. Powód był prosty – sensor 8K lepiej radzi sobie z kolorami i daje kolorystom większą elastyczność przy postprodukcji, szczególnie przy ratowaniu prześwietlonego nieba lub wyciąganiu detali z cieni.
Co jednak operator Miranda docenił najbardziej? Wbudowane elektroniczne filtry ND. Przy kręceniu F1 przechodzisz z ostrego słońca na torze do ciemnego garażu w ciągu sekund. Ronin 4D zmienia filtry ND bez przesunięcia barw (color shift), co jest częstym problemem u zwykłych filtrów zmiennych.
Źródło: DJI
Brad Pitt i jego oko: Triumf kamery sportowej
Jedno z najikonowszych ujęć filmu – szczegółowy widok oka Brada Pitta wewnątrz kasku – nie powstało na kamerę za miliony. Wewnątrz ciasnego kasku bolidu F1 po prostu nie ma miejsca.
Rozwiązanie? DJI Osmo Action 6.
Dzięki miniaturowym rozmiarom i magnetycznej konstrukcji to był jedyny wybór. Inżynierowie z Panavision wykonali dla niej specjalną soczewkę dioptryczną (w zasadzie nakładkę makro), która pozwoliła kamerze zogniskować na oku z odległości zaledwie 5 centymetrów. Nawet mała kamera sportowa potrafiła dostarczyć ujęcie na ekrany kin IMAX.
DRONy tworzą cyfrową rzeczywistość
Podczas gdy na ziemi rządziły gimbale, w powietrzu królowała nasza domowa kategoria. Aby efekty wizualne (VFX) wyglądały doskonale, studio Clear Angle Studios musiało stworzyć cyfrowe bliźniaki wszystkich torów. Cel był jasny: wziąć realne ujęcia z wyścigów i cyfrowo „wkleić” do nich fikcyjne bolidy zespołu APX GP.
Do tego potrzebowali danych. Dużo danych.
Użyto ciężkiej artylerii w postaci DJI Matrice 350 RTK i starszego M600 Pro. Te maszyny niosły pełnoklatkowe kamery Sony i skanery LiDAR. Tylko na torze Silverstone wykonali:
Ponad 13 000 zdjęć z DRONa.
1 800 skanów LiDAR.
Prawie 2 TB danych.
Ten proces, zwany fotogrametrią, jest dziś standardem nie tylko w filmie, ale i w geodezji. Podczas gdy filmowcy używają wielkich Matrice, ty możesz tworzyć podobne (choć mniejsze) mapy choćby z DJI Mavic 3 Enterprise, który ma migawkę mechaniczną właśnie do tych celów.
Źródło: Photo Courtesy Warner Bros. Pictures / Apple Original Films
Ciekawostką było wyzwanie na torze Yas Marina w Abu Dhabi. Podczas wyścigu obowiązywał ścisły zakaz lotów (co jest standardem i u nas – przypominamy o strefach geograficznych i zakazie latania nad zgromadzeniami osób bez zezwolenia w kategorii Specific). Zespół musiał wrócić dopiero miesiące później i zmapować tor z surowymi limitami wysokości, lawirując między wieżami oświetleniowymi.
Co to oznacza dla ciebie?
Ten film jest ostatecznym potwierdzeniem trendu. Granica między techniką „prosumer” (dla zaawansowanych hobbystów) a „cinema” zniknęła. Jeśli Netflix zatwierdził DJI Inspire 3 do swojej głównej produkcji, a Brad Pitt pozwala się kręcić na kamerę sportową, sprzęt nie jest już czynnikiem ograniczającym.
Ograniczeniem jest tylko twoja kreatywność i umiejętność obsługi techniki. Widzimy to w DronPro każdego dnia – narzędzia, które masz do dyspozycji, są na światowym poziomie. Teraz chodzi tylko o to, co z nimi stworzysz.
Chcesz nauczyć się kręcić tak, by twoje ujęcia wyglądały jak z wielkiego filmu? To nie tylko naciskanie migawki, ale kompozycja, ruch i ustawienia. Sprawdź nasz kurs Pilot DRONa – specjalista od foto i wideo, gdzie nauczymy cię wycisnąć z twojej maszyny maksimum.
Przeciętny komercyjny lot DRONem trwa około 18 minut. Aż 15% z nich kończy się niepowodzeniem z powodu krytycznej utraty sygnału. Kiedy twój DRON spada na ziemię, zazwyczaj zostaje garstka plastiku i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
My w DRONPRO wiemy, że czytanie suchych logów tekstowych jest tak samo fascynujące jak studiowanie zeznania podatkowego. Dlatego zainteresuje cię to, co właśnie wypuściła w świat amerykańska firma AirData UAV.
Większość tradycyjnych systemów przeciwlotniczych krwawi pieniędzmi, kiedy poluje na tanie DRONy. Wystrzelenie rakiety za dwa miliony dolarów w plastowego kwadrokoptera z ładunkiem wybuchowym matematycznie nie ma żadnego sensu. A mimo to armie na całym świecie to robiły. Aż do teraz.
Ciężkie wagi przemysłu obronnego wreszcie zmieniają zasady gry. My w DRONPRO uważnie śledzimy te technologiczne płyty tektoniczne, bo to, co dziś lata nad bazami wojskowymi, jutro będzie kształtować cały przemysł lotniczy. To dość silny argument dla wszystkich, którzy stawiali na starą szkołę radarów naziemnych.
Helikopter leci pełną prędkością, niebo wydaje się czyste, gdy nagle z podwieszenia wystrzeliwuje karbonowa tuba. W ciągu dwóch sekund rozkładają się skrzydła i do akcji wkracza autonomiczny łowca. To nie film sci-fi. Amerykańska armia właśnie pokazała, jak wygląda nowoczesna walka powietrzna, odpalając bojowego DRONa prosto z lecącego śmigłowca AH-64E Apache Guardian. A najlepsze? Cały ten wyczyn udało się zrealizować od zlecenia do wykonania w niecałe pół roku.
Śmigła rozcinają mroźne lutowe powietrze, a pod tobą wije się austriacka rzeka Piesting. Żadnego mozolnego brodzenia w błocie z łatą mierniczą i przemarzniętymi palcami. Zamiast tego z wysokości 200 metrów kropisz teren milionami wiązek laserowych. Dokładnie tak wygląda nowoczesna topografia w wykonaniu profesjonalistów z Alto Drones. Żadnych kompromisów, tylko czyste dane pozyskiwane z prędkością, od której zwykłym geodetom kręci się w głowie.
Rozpakowałeś walizkę z naładowaną technologią, odpaliłeś termowizję i myślisz, że masz doskonały przegląd. Rzeczywistość jest jednak twardsza niż lądowanie na betonie. Ludzkie oko ma swoje ograniczenia i przy monitoringu ogromnych obszarów prędzej czy później twoja uwaga spadnie do zera. My w DRONPRO doskonale wiemy, że gapienie się godzinami w monitor to niezawodna droga do wypalenia. Dokładnie ten problem teraz rozgniatają na proch systemy od Overwatch Imaging.
Wciskasz drążek, DRON wznosi się na wysokość i łapiesz doskonałe ujęcie zachodu słońca. W ciągu dziesięciu minut masz jednak za plecami policję. Powód? Sąsiad właśnie wykręcił numer alarmowy i zgłosił „podejrzaną aktywność lotniczą”. Witaj w świecie, gdzie z niewinnego lotu staje się sprawa dla federalnych.
Amerykańskie agencje FBI i DHS wydały ostrzeżenie przed nielegalnymi lotami. Celowały w maszyny o zasięgu do 10 kilometrów i nośności materiałów wybuchowych. Rezultat na ulicach? Ludzie zaczęli masowo zgłaszać absolutnie wszystko, co miało śmigła, albo nawet tylko świeciło na nocnym niebie.
Tysiące ludzi rocznie płaci życiem za spotkanie z niewybuchłą amunicją. To śmiercionośne pozostałości wojen, które cicho na nas czekają pod piaskiem i w morskim przyboju.
My w DRONPRO co prawda najchętniej uganiamy maszyny w chmurach, ale czasem trzeba spuścić wzrok. Zwłaszcza tam, gdzie człowiek boi się wkroczyć i gdzie do akcji wkraczają autonomiczne roboty.
Rozpakowaliśmy dla ciebie historię z amerykańskiego Maine. Jedno takie podwodne monstrum tam niedawno w praktyce pokazało, jak wygląda sprzątanie pola minowego w dwudziestym pierwszym wieku.
Dziesięciu ukraińskich operatorów ze zmodyfikowanymi komercyjnymi DRONami zmiotło dwa bataliony NATO w zaledwie pół dnia. Dokładnie to wydarzyło się na ćwiczeniach Hedgehog w Estonii. Dowódcy sojuszniczy przeżyli wtedy twarde zderzenie z rzeczywistością i zrozumieli jedną rzecz. Zachodnie armie nadal nie potrafią walczyć w przestrzeni przesyconej bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zakłócanie elektroniczne zamieniło ich systemy w głuche i ślepe cele.
Dlatego 25 marca otwarto bramy portalu UNITE-Brave NATO. To unikalna platforma, która ma ukraińskie know-how z frontu błyskawicznie przetopić na sojuszniczą produkcję. Żadnej żmudnej biurokracji ani lat testowania w laboratoriach. To bezpośredni matchmaking między zbrojeniówką z NATO a ukraińskimi inżynierami. Na stole leży 10 milionów euro, a czas biegnie nieubłaganie szybko.
Zawieszenie termokamery na DRONie oznaczało jeszcze niedawno poświęcenie czasu lotu i przygotowanie się na twarde lądowanie budżetu. Na targach MWC Barcelona 2026 padły jednak stare dogmaty. Chiński gigant Raytron Microelectronics pokazał światu, że widzenie ciepła już nie wymaga udźwigu wojskowego helikoptera.
My w DRONPRO pilnie śledziliśmy każdy stoiski z sensorami i mówimy wprost: Raytron właśnie wyrwał korki dotychczasowym liderom rynku. Trzy moduły, z których każdy celuje w inną klasę DRONów, od ciężkich maszyn enterprise po malutkie kwadrokoptery FPV.
Dwa dni pieszej wędrówki od najbliższej drogi, pod trzydziestometrowym baldachimem tropikalnej puszczy, leży 964 stanowiska archeologiczne. Czterysta siedemnaście miast, wiosek i ośrodków ceremonialnych, których nikt nie widział gołym okiem – bo zobaczyć ich nie sposób. Widzi je laser.
Zespół archeologa dr. Richarda Hansena właśnie wdrożył DJI Matrice 400 z sensorem Zenmuse L3 w basenie Mirador w północnej Gwatemali. My w DRONPRO śledzimy enterprise DRONy DJI od pierwszej generacji i mówimy wprost: to jest największy skok w LiDARowym mapowaniu, jaki ta platforma kiedykolwiek dostarczyła.