Przejdź do treści Przejdź do nawigacji głównej Przejdź do wyszukiwania

Jak DRONy podbijają Czerwoną Planetę jednym wierceniem

2 minuty czytania

Wyobraź sobie, że lecisz DRONem nad marsjańskim kraterem i zamiast robienia zdjęć wiercisz w Czerwoną Planetę. Brzmi jak science fiction, ale te technologie już testują na Islandii i przygotowują się na Marsa. Naukowcy wzięli DJI Matrice 600 i zamontowali na nim wiertarkę z łyżeczką – powstała w ten sposób maszyna testowa, która mogłaby wkrótce eksplorować obcą planetę. Ta kombinacja zmieniła spojrzenie na eksplorację kosmosu. DRONy są szybsze od łazików, tańsze od misji załogowych i dotrą tam, dokąd człowiek z trudem by się dostał. Podczas gdy marsjańskie łaziki pełzają po powierzchni miesiącami, DRON doleci, pobierze próbkę i wróci szybciej, niż zdążysz powiedzieć „Houston, mamy problem”. Technologia nie jest żadną nauką kosmiczną – używają zwykłych DRONów ze sklepu, tylko porządnie je dozbrojili.

dronpro-jak-drony-dobyvaji-rudou-planetu.jpg

Wiertarka w chmurach: Kiedy DRON dostaje drill

DJI Matrice 600 stał się kosmicznym geologiem z zamontowaną wiertarką rotacyjno-udarową. To urządzenie nazywa się Drill Sampler i potrafi wwiercić się w skałę, a także pobrać materiał pylisty jak kosmiczny odkurzacz.

Testowali go na islandzkich polach lawowych przy wulkanie Askja i Holuhraun, gdzie teren przypomina marsjańską powierzchnię. Wiertarka ma elastyczne mocowanie, dzięki czemu pozostaje stabilna nawet na nierównym terenie. Działa to prosto – DRON przyleci, usiądzie, wiertarka się włącza i w chwilę masz próbkę skały.

Najlepsze jest to, że to nie jest żaden prototyp NASA za miliardy. Wzięli standardowego DRONa i ulepszyli go do pozaziemskich zadań. Twój przyszły Mavic mógłby się od tych maszyn niejedno nauczyć.

TIP: Śledź rozwój modułowych dodatków do DRONów – wkrótce zobaczymy podobne technologie także w sektorze cywilnym.

Łyżeczka dla Marsa: Scoop Sampler w akcji

Druga maszyna to Scoop Sampler – wyobraź go sobie jako kosmiczną łyżkę na DRONie. Z modułowymi nasadkami potrafi zebrać sypki materiał, kamyczki, a nawet probówki z próbkami z Marsa. To jakby dać DRONowi szwajcarski scyzoryk do pobierania próbek.

W Kalifornii i na lodowcu skalnym Galena Creek w Wyoming udowodnił, że poradzi sobie z czymkolwiek – od piaszczystych gleb po grube kamienie. Naukowcy wymieniali nasadki jak dzieciaki karty Pokémonów, dostosowywali się do każdego terenu. Na Marsie to oznaczałoby zdolność pobrania czerwonej ziemi i jednoczesnego omijania kraterów.

Elastyczność czyni z DRONów idealnych zwiadowców dla trudno dostępnych miejsc. Żadnych tygodni pełzania łazika – DRON doleci, zbierze co trzeba i zniknie, zanim zdążysz mrugnąć.

TIP: Uniwersalne nasadki to przyszłość – jeden DRON, tysiąc możliwości zastosowania.

Testowanie na końcu świata: Od Islandii po Wyoming

Te DRONy nie siedziały w laboratorium i nie wyglądały tylko ładnie. Ubrudziły sobie śmigła w najdzikszych miejscach planety, które wyglądają jak marsjańskie kulisy. Islandia w pobliżu wulkanu Askja i pól lawowych Holuhraun, lodowiec skalny w Wyoming, kalifornijska Eastern Sierra.

W każdym miejscu udowodniły, że radzą sobie z różnorodnym terenem i pobierają wszelkie typy próbek – rdzenie, proszki, cokolwiek potrzebujesz. Testy pokazały, że DRONy latają, wiercą i nabierają bez wahania. Mars jest następny w kolejce i te maszyny są gotowe pisać historię.

Kiedy widzisz, jak łatwo poradziły sobie z islandzką lawą czy wyomingowymi głazami, uświadamiasz sobie, że Czerwona Planeta będzie tylko kolejnym przystankiem na drodze.

TIP: Śledź misje NASA – Ingenuity już pokazał, że latanie na Marsie działa, teraz przychodzi czas na wiercenie.

Dlaczego DRONy wygrają wyścig o kosmos

DRONy są szybsze od łazików, tańsze od misji załogowych i odważniejsze od większości bohaterów science fiction. Dotrą do skał, kraterów czy pól lawowych, gdzie odkrywca zacząłby rozważać zmianę zawodu. A są już przetestowane – NASA Ingenuity latał po Marsie, więc niebo naprawdę nie jest limitem.

Również na Ziemi ta technologia zmienia grę. Monitoring środowiska, reakcja na katastrofy czy eksploracja kopalni – wszystko poradzą sobie DRONy, które nie narzekają na długie godziny czy złą pogodę. To jak dać naukowcom flotę miniaturowych latających Indiana Jonesów.

Dla fanów DJI to wymarzona technologia: solidna, uniwersalna i gotowa na przygodę. Te DRONy nie tylko zbierają próbki – piszą na nowo zasady eksploracji kosmicznej.

TIP: Zainwestuj w akcje firm rozwijających modułowe dodatki do DRONów – ta fala dopiero się zaczyna.

Co będzie dalej: Przyszłość ma skrzydła

Przyszłość wygląda nieziemsko dla pobierania próbek przez UAS. Na Ziemi spodziewaj się DRONów w ekstremalnych miejscach – wulkany, czapy lodowe, miejsca, dokąd normalnie się nie dostaniesz. Na Marsie mogłyby współpracować z łazikami i zbierać próbki szybciej, niż zdążysz obejrzeć serial sci-fi.

Wyobraź sobie rój DRONów mapujących marsjańskie jaskinie czy zbierających próbki ze skał zbyt stromych dla łazików. Z ulepszeniami AI mogłyby nawet same wybierać najlepsze miejsca do wiercenia jak kosmiczni łowcy skarbów. To technologia, przy której każdemu entuzjaście DRONów przyspiesza puls.

Więc włącz kontroler DJI i marz na wielką skalę! Te maszyny dowodzą, że DRONy służą nie tylko do epickich ujęć lotniczych – są kluczem do odblokowania tajemnic Ziemi i Marsa. Czas pokaże, czy twój następny DRON też będzie miał wiertarkę.

TIP: Zacznij eksperymentować z własnymi dodatkami do DRONa – kto wie, może wynajdziesz kolejną przełomową technologię!


Ostatnia aktualizacja artykułu:

Czy artykuł był dla Ciebie przydatny?


Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj nasz newsletter i nie przegapisz żadnej nowości

O swoje dane osobowe nie musisz się martwić, przetwarzamy je zgodnie z regulaminem i nie wysyłamy spamu.

Newsletter