Znajdujesz się tutaj:
DronZonaAktualnościHasselblad: 100 megapikseli z duszą bezzałogowego DRONa
Hasselblad: 100 megapikseli z duszą bezzałogowego DRONa
2 minuty czytania
Hasselblad często przedstawiany jest jako marka dla zamożnych marzycieli,
którzy fotografują tylko krajobrazy na statywie. Ale X2D II 100C właśnie
rozwaliła wszelkie uprzedzenia wobec aparatów średnioformatowych. W końcu
mamy średni format z autofokusem godnym XXI wieku – z AI, LiDARem
i stabilizacją, która mogłaby zawstydzić nawet najlepsze bezprzewodowe
systemy.
Dlaczego to jest ciekawe właśnie teraz? Bo Hasselblad należy do DJI, więc
każda technologia może trafić do powietrza. I właśnie ten krok pokazuje,
dokąd zmierza cały świat fotografii.
Ogniskowanie LiDAR: W końcu się obudzili
Pierwsza rzecz, która cię w X2D II 100C zainteresuje, to hybrydowy autofocus z LiDARem. Oryginalny X2D był piękny, ale bez ciągłego ogniskowania nadawał się jedynie do martwych przedmiotów. Teraz masz AF-C z detekcją fazową, sztuczną inteligencją i asystentem LiDAR.
Brzmi znajomo? Tak, dokładnie takie technologie widzisz we współczesnych DRONach. LiDAR potrafi szybko zmierzyć odległość do obiektu nawet przy słabym świetle, podczas gdy algorytmy AI śledzą poruszające się obiekty. Plus 3 klatki na sekundę w trybie seryjnym – jak na średni format całkiem przyzwoite.
Większość fotografów myśli, że średni format jest tylko do studia i krajobrazów. Ale właśnie tę barierę Hasselblad burzy. Teraz możesz fotografować dzieci, sport, a nawet wildlife z jakością do 100 megapikseli.
Średni format przestał być tylko dla powoli poruszającego się świata.
Stabilizacja: 10 stopni przeciwko grawitacji
Tutaj Hasselblad pokazał, że umie liczyć. Pięcioosiowa stabilizacja z kompensacją do 10 stopni jest aktualnie najlepsza na rynku. Fujifilm GFX100 II ma 8 stopni, Canon 8,5 stopnia. Hasselblad jest po prostu o klasę wyżej.
Źródło: hasselblad.com
Co to oznacza w praktyce? Możesz fotografować z ręki z ekspozycją kilku sekund bez statywu. Z matrycą 100 Mpx każdy ruch jest fatalny – ale ten stabilizator pozwoli ci zostawić statyw w domu nawet na dłuższych wyprawach.
Ciekawe jest, jak technologie z DRONów przenikają do klasycznych aparatów fotograficznych. DJI ma w gimbalach i stabilizacji wieloletnią praktykę, więc nie jest zaskoczeniem, że ich know-how trafiło do Hasselblada. Właściwie byłoby dziwne, gdyby tak nie było.
Statyw to już nie konieczność, ale wybór.
HDR i jakość obrazu: Nowa liga
X2D II 100C to pierwszy średni format z prawdziwym end-to-end HDR. Brzmi technicznie, ale w praktyce oznacza to, że przepalone nieba i czarne cienie to przeszłość. Do 15,3 stopni zakresu dynamicznego z 16-bitowymi plikami RAW – to są liczby, których konkurencja jeszcze nie pobiła.
Ponadto HDR HEIF i Ultra HDR JPEG możesz oglądać bezpośrednio na 3,6-calowym wyświetlaczu z jasnością 1400 nitów. W końcu możesz zobaczyć na aparacie prawdziwą jakość swoich zdjęć nawet w pełnym słońcu.
Dla jednych to może wydawać się luksus, inni widzą w tym przyszłość. Skoro telefon potrafi zrobić przyzwoite HDR, profesjonalny aparat za 200 tysięcy powinien być o kilka klas lepszy. I Hasselblad dokładnie to udowodnił.
HDR to nie tylko mobilny trend, ale konieczność dla nowoczesnej fotografii.
Cena: Zaskakująco rozsądna
„Zaledwie” 185 000 Kč za samą obudowę X2D II 100C to o prawie 36 tysięcy mniej niż oryginalny model. To nietypowe – zazwyczaj nowa generacja kosztuje więcej, nie mniej. Co więcej, jest o dobre 2 000 tańsza niż Fujifilm GFX100 II.
Hasselblad najwyraźniej rozumie, że średni format musi być bardziej przystępny. Gdy za podobne pieniądze dostajesz więcej funkcji, to sytuacja win-win. Nowy zoom 35-100mm za niecałe 123 tysiące z centralną migawką też nie wygląda źle.
Oczywiście nadal mówimy o kwotach, za które spokojnie kupisz samochód. Ale w kontekście profesjonalnej fotografii średnioformatowej ta cena jest właściwie atrakcyjna. Zwłaszcza gdy spojrzysz na wyposażenie.
Jakość w górę, cena w dół – to właściwy kierunek.
Przyszłość: Dokąd to zmierza?
Największe pytanie brzmi:kiedy zobaczymy tę technologię w DRONach? DJI ma teraz w ręce stabilizację światowej klasy, AI ogniskowanie i asystenta LiDAR. Logicznie powinno to trafić do jakiejś generacji Mavica albo Inspire.
Wyobraź sobie DRONa ze 100-megapikselowym średnim formatem na Matrici, 5-stopniową stabilizacją i AI ogniskowaniem. Dla komercyjnych fotografów byłaby to absolutna broń. Nieruchomości, budownictwo, kinematografia – przydałoby się to dosłownie wszędzie.
Niestety X2D II 100C jeszcze nie obsługuje wideo, więc dla wideografii pozostaje na razie tylko marzeniem. Ale Hasselblad raczej nie pójdzie przeciwko trendowi na zawsze. Wideo to przyszłość, także dla średniego formatu.
Hasselblad X2D II 100C dowodzi, że nawet tradycyjne marki potrafią innowować. LiDAR, AI, 5-stopniowa stabilizacja – to wszystko jeszcze kilka lat temu widzieliśmy tylko w sci-fi. Teraz to rzeczywistość za (stosunkowo) rozsądną cenę.
Pytanie nie brzmi, czy te technologie wpłyną na cały przemysł fotograficzny, ale jak szybko to nastąpi. A gdy stoi za tym DJI z ich know-how z DRONów, możemy oczekiwać ciekawych rzeczy także w powietrzu. Być może wkrótce będziesz fotografować z ziemi i z powietrza z tą samą jakością – i to byłaby naprawdę zmiana zasad gry.
Przeciętny komercyjny lot DRONem trwa około 18 minut. Aż 15% z nich kończy się niepowodzeniem z powodu krytycznej utraty sygnału. Kiedy twój DRON spada na ziemię, zazwyczaj zostaje garstka plastiku i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
My w DRONPRO wiemy, że czytanie suchych logów tekstowych jest tak samo fascynujące jak studiowanie zeznania podatkowego. Dlatego zainteresuje cię to, co właśnie wypuściła w świat amerykańska firma AirData UAV.
Większość tradycyjnych systemów przeciwlotniczych krwawi pieniędzmi, kiedy poluje na tanie DRONy. Wystrzelenie rakiety za dwa miliony dolarów w plastowego kwadrokoptera z ładunkiem wybuchowym matematycznie nie ma żadnego sensu. A mimo to armie na całym świecie to robiły. Aż do teraz.
Ciężkie wagi przemysłu obronnego wreszcie zmieniają zasady gry. My w DRONPRO uważnie śledzimy te technologiczne płyty tektoniczne, bo to, co dziś lata nad bazami wojskowymi, jutro będzie kształtować cały przemysł lotniczy. To dość silny argument dla wszystkich, którzy stawiali na starą szkołę radarów naziemnych.
Helikopter leci pełną prędkością, niebo wydaje się czyste, gdy nagle z podwieszenia wystrzeliwuje karbonowa tuba. W ciągu dwóch sekund rozkładają się skrzydła i do akcji wkracza autonomiczny łowca. To nie film sci-fi. Amerykańska armia właśnie pokazała, jak wygląda nowoczesna walka powietrzna, odpalając bojowego DRONa prosto z lecącego śmigłowca AH-64E Apache Guardian. A najlepsze? Cały ten wyczyn udało się zrealizować od zlecenia do wykonania w niecałe pół roku.
Śmigła rozcinają mroźne lutowe powietrze, a pod tobą wije się austriacka rzeka Piesting. Żadnego mozolnego brodzenia w błocie z łatą mierniczą i przemarzniętymi palcami. Zamiast tego z wysokości 200 metrów kropisz teren milionami wiązek laserowych. Dokładnie tak wygląda nowoczesna topografia w wykonaniu profesjonalistów z Alto Drones. Żadnych kompromisów, tylko czyste dane pozyskiwane z prędkością, od której zwykłym geodetom kręci się w głowie.
Rozpakowałeś walizkę z naładowaną technologią, odpaliłeś termowizję i myślisz, że masz doskonały przegląd. Rzeczywistość jest jednak twardsza niż lądowanie na betonie. Ludzkie oko ma swoje ograniczenia i przy monitoringu ogromnych obszarów prędzej czy później twoja uwaga spadnie do zera. My w DRONPRO doskonale wiemy, że gapienie się godzinami w monitor to niezawodna droga do wypalenia. Dokładnie ten problem teraz rozgniatają na proch systemy od Overwatch Imaging.
Wciskasz drążek, DRON wznosi się na wysokość i łapiesz doskonałe ujęcie zachodu słońca. W ciągu dziesięciu minut masz jednak za plecami policję. Powód? Sąsiad właśnie wykręcił numer alarmowy i zgłosił „podejrzaną aktywność lotniczą”. Witaj w świecie, gdzie z niewinnego lotu staje się sprawa dla federalnych.
Amerykańskie agencje FBI i DHS wydały ostrzeżenie przed nielegalnymi lotami. Celowały w maszyny o zasięgu do 10 kilometrów i nośności materiałów wybuchowych. Rezultat na ulicach? Ludzie zaczęli masowo zgłaszać absolutnie wszystko, co miało śmigła, albo nawet tylko świeciło na nocnym niebie.
Tysiące ludzi rocznie płaci życiem za spotkanie z niewybuchłą amunicją. To śmiercionośne pozostałości wojen, które cicho na nas czekają pod piaskiem i w morskim przyboju.
My w DRONPRO co prawda najchętniej uganiamy maszyny w chmurach, ale czasem trzeba spuścić wzrok. Zwłaszcza tam, gdzie człowiek boi się wkroczyć i gdzie do akcji wkraczają autonomiczne roboty.
Rozpakowaliśmy dla ciebie historię z amerykańskiego Maine. Jedno takie podwodne monstrum tam niedawno w praktyce pokazało, jak wygląda sprzątanie pola minowego w dwudziestym pierwszym wieku.
Dziesięciu ukraińskich operatorów ze zmodyfikowanymi komercyjnymi DRONami zmiotło dwa bataliony NATO w zaledwie pół dnia. Dokładnie to wydarzyło się na ćwiczeniach Hedgehog w Estonii. Dowódcy sojuszniczy przeżyli wtedy twarde zderzenie z rzeczywistością i zrozumieli jedną rzecz. Zachodnie armie nadal nie potrafią walczyć w przestrzeni przesyconej bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zakłócanie elektroniczne zamieniło ich systemy w głuche i ślepe cele.
Dlatego 25 marca otwarto bramy portalu UNITE-Brave NATO. To unikalna platforma, która ma ukraińskie know-how z frontu błyskawicznie przetopić na sojuszniczą produkcję. Żadnej żmudnej biurokracji ani lat testowania w laboratoriach. To bezpośredni matchmaking między zbrojeniówką z NATO a ukraińskimi inżynierami. Na stole leży 10 milionów euro, a czas biegnie nieubłaganie szybko.
Zawieszenie termokamery na DRONie oznaczało jeszcze niedawno poświęcenie czasu lotu i przygotowanie się na twarde lądowanie budżetu. Na targach MWC Barcelona 2026 padły jednak stare dogmaty. Chiński gigant Raytron Microelectronics pokazał światu, że widzenie ciepła już nie wymaga udźwigu wojskowego helikoptera.
My w DRONPRO pilnie śledziliśmy każdy stoiski z sensorami i mówimy wprost: Raytron właśnie wyrwał korki dotychczasowym liderom rynku. Trzy moduły, z których każdy celuje w inną klasę DRONów, od ciężkich maszyn enterprise po malutkie kwadrokoptery FPV.
Dwa dni pieszej wędrówki od najbliższej drogi, pod trzydziestometrowym baldachimem tropikalnej puszczy, leży 964 stanowiska archeologiczne. Czterysta siedemnaście miast, wiosek i ośrodków ceremonialnych, których nikt nie widział gołym okiem – bo zobaczyć ich nie sposób. Widzi je laser.
Zespół archeologa dr. Richarda Hansena właśnie wdrożył DJI Matrice 400 z sensorem Zenmuse L3 w basenie Mirador w północnej Gwatemali. My w DRONPRO śledzimy enterprise DRONy DJI od pierwszej generacji i mówimy wprost: to jest największy skok w LiDARowym mapowaniu, jaki ta platforma kiedykolwiek dostarczyła.