Antena antyjamming: kluczowy element współczesnych DRONów
Model TDXL-KGR1101 za 3 290 dolarów to nie kolejna elektroniczna zabawka. Według ukraińskiego specjalisty od walki elektronicznej Serhija Beskrestnowa chodzi o kluczowy element systemu nawigacyjnego DRONów Shahed. Ta antena, zawierająca 11 elementów, potrafi współpracować z chińskim systemem BeiDou i rosyjskim GLONASS.
Producent pochwalił się parametrami technicznymi, które brzmią jak lista życzeń każdego inżyniera wojskowego. Wysoki zysk, równomierny rozkład mocy na wszystkich elementach i szerokie pokrycie wiązki – krótko mówiąc wszystko, czego potrzebujesz, żeby twój DRON nie dał sobie zepsuć dnia jakimś zagłuszaczem.
Co jest jednak najgorsze? Antena jest odporna na zagłuszanie z jednego i wielu źródeł jednocześnie. To oznacza, że nawet gdy obrońcy użyją zaawansowanych systemów blokowania sygnału, DRON znajdzie drogę do celu. Wykonanie odporne na korozję dodatkowo gwarantuje funkcjonalność nawet w ekstremalnych warunkach.
Technologia, która wcześniej była dostępna tylko dla armii, trafiła na wolny rynek z globalną dostawą.
Shahed: mały DRON, duży problem
Rosyjskie DRONy Shahed potrafią nieść ładunek bojowy o masie do dziewięćdziesięciu kilogramów – to dość duży ładunek wybuchowy, który może dolecieć nawet kilkaset kilometrów dalej. Gdy do tego dodasz technologię antyjamming, masz z relatywnie taniego DRONa broń, która potrafi przejść nawet przez zaawansowaną obronę.

Ukraińscy obrońcy znają to boleśnie dobrze. Precyzyjne ataki nawet w środowisku intensywnego zagłuszania elektronicznego to ich nocny koszmar. A gdy spojrzysz na najnowsze nagrania z konfliktu, zobaczysz, że Rosjanie wprowadzili też systemy laserowe przeciwko DRONom – podobno opracowane z udziałem chińskiej technologii.
Jesteśmy świadkami wyścigu technologicznego, w którym każda strona szuka sposobu, jak pokonać przeciwnika. Problem polega na tym, że ta gra nie ogranicza się już tylko do armii – kluczowe podzespoły może dziś zamówić każdy z kartą płatniczą.
Współczesna wojna toczy się też w ramach zakupów online, gdzie możesz zamówić technologię wojskową jak zwykłe dobro konsumpcyjne.
Zakupy online bez granic: regulatorzy w szoku
AliExpress oferuje dostawę do Stanów Zjednoczonych i innych krajów bez jakichkolwiek ograniczeń. To problem, który organy regulacyjne jeszcze nawet porządnie nie zdążyły zrozumieć, nie mówiąc o rozwiązaniu. Jak kontrolować handel technologiami, które mogą mieć tak szerokie zastosowanie, gdy są dostępne na tej samej platformie co tanie powerbanki?

Kontrola eksportu działała w czasach, gdy podobnie wrażliwe technologie były dostępne tylko od wyspecjalizowanych dostawców. Dziś krytyczny podzespół wojskowy zamówi każdy w ciągu paru kliknięć. Śledzenie i kontrola takich dostaw jest praktycznie niemożliwa.
Eksperci ds. bezpieczeństwa już rozwiązują pytania, na które nie mają odpowiedzi: Jak rozróżnić między legalnym zastosowaniem komercyjnym a wojskowym nadużyciem? Jak zapobiec temu, by technologia antyjamming trafiła w ręce organizacji terrorystycznych? A co jeśli podobne podzespoły zaczną sprzedawać też inni sprzedawcy?
Obecne kontrole eksportowe są na współczesne zakupy online absolutnie nieprzygotowane.
Dokąd to wszystko zmierza
Dostępność zaawansowanych systemów antyjamming na wolnym rynku zmienia zasady gry. Nie tylko dla aktorów państwowych, ale też dla grup terrorystycznych, organizacji przestępczych czy kogokolwiek z wystarczającymi środkami finansowymi.
Czekają nas dwa scenariusze. Albo regulatorzy szybko zareagują i wprowadzą skuteczną kontrolę handlu technologiami podwójnego zastosowania na platformach e-commerce, albo doświadczymy eskalacji, w ramach której zaawansowane technologie wojskowe staną się powszechnie dostępnym towarem.
Druga opcja oznaczałaby, że przewaga rozwiniętych armii w dziedzinie walki elektronicznej szybko się rozpadnie. Małe państwa, aktorzy niepaństwowi i osoby prywatne uzyskają dostęp do technologii, które pozwolą im stawić czoła nawet najbardziej zaawansowanym systemom obronnym.
Pytanie brzmi już nie, czy to nastąpi, ale jak szybko i z jakimi konsekwencjami. AliExpress być może nieświadomie otworzył puszkę Pandory, z której nie da się już nic cofnąć.