DRONy jako dobro konsumpcyjne? Drogę pokazali Amerykanie
Stany Zjednoczone w lipcu przeklasyfikowały DRONy grupy 1 i 2 (do 25 kilogramów) do kategorii porównywalnej z amunicją. Co to oznacza w praktyce? Niżsi dowódcy mogą je zamawiać bezpośrednio, bez czekania na biurokratyczne zatwierdzenie z wyższych szczebli.
Tajwan kopiuje ten model i ma ku temu ważny powód. Su Tzu-yun, dyrektor wydziału obrony narodowej i badań nad bezpieczeństwem, przypomina okrutną rzeczywistość – tylko około 10 % DRONów osiąga swój cel. Reszta kończy jako złom, zestrzelona przez obronę lub zniszczona podczas realizacji misji.
Gdy wiesz, że 9 na 10 DRONów wyrusza do akcji bez biletu powrotnego, logicznie zaczynasz traktować je jako materiał jednorazowy. Tak jak nie wkładasz kul z powrotem do łuski, nie będziesz traktować DRONów jak samolotów na 20 lat służby.
Aż 48 750 DRONów do 2027 roku – to nie żarty
Tajwan ma wysokie ambicje i zdecydowanie nie mówi o tym, że może rzuci kilkaset DRONów. Planuje bowiem zakupić 48 750 krajowych DRONów do 2027 roku. To liczba, która zapiera dech – i jednocześnie pokazuje, jak poważnie Tajwan traktuje swoją asymetryczną obronę.

Dlaczego asymetryczną? Bo gdy masz mniejszą armię niż przeciwnik, musisz być sprytniejszy. A roje małych DRONów potrafią wywołać chaos nawet w znacznie większej armii. Wystarczy spojrzeć na Ukrainę, gdzie małe DRONy zmieniały wyniki bitew.
Tajwan już otrzymał pierwszą partię amunicji krążącej Altius od amerykańskiego Anduril i zaprezentował dwa własne systemy:
- DRON bombowy do precyzyjnych ataków,
- DRON kamikadze startujący z katapulty.
Tajwan nie budował twierdzy, zbudował robotyczną armię. I każdy robot ma jasne zadanie – sprawić jak największe problemy potencjalnemu agresorowi.
Krótsze cykle = szybszy rozwój
To jest może najmądrzejszy element całej strategii. Gdy kupujesz DRONy jak dobro konsumpcyjne, możesz je testować i ulepszać znacznie szybciej. Nie musisz czekać latami na zatwierdzenie nowej wersji – po prostu kupujesz nową partię z ulepszeniami.

Wyobraź to sobie jako różnicę między kupnem samochodu a kupnem telefonu. Samochód kupujesz na 10 lat i modyfikacje są skomplikowane. Telefon wymieniasz za dwa lata na lepszy model. Tajwan chce, żeby jego DRONy były bardziej jak telefon.
Krajowi producenci dostaną się w ten sposób do szybszego cyklu rozwoju i testowania. Informacja zwrotna od wojska pójdzie bezpośrednio do kolejnej generacji DRONów, bez długotrwałego procesu zatwierdzania. To sposób, jak nadążyć za szybko zmieniającą się technologią.
Co na to sceptycy?
Oczywiście znajdą się głosy, które pytają, czy Tajwan zdoła wyprodukować prawie 50 tysięcy DRONów w trzy lata. I czy będą mieli na to pieniądze w dłuższej perspektywie. To uczciwe pytania.
Ale jest pewien haczyk – Tajwan nie może sobie pozwolić na pytanie „czy”. Gdy sąsiad regularnie wysyła ci samoloty i okręty pod dom, nie pozostaje ci nic innego jak inwestować w bezpieczeństwo. Nawet jeśli oznacza to zaciskanie pasa gdzie indziej.
Druga sprawa to fakt, że chińska armia też obserwuje, co robi Tajwan. Zaczną rozwijać systemy przeciwdronowe, zakłócanie elektroniczne, wszystko, co możliwe. Pytanie, kto będzie szybszym biegaczem w tym technologicznym wyścigu.
Tajwan postawił na ilość zamiast jakości. Zamiast kilku drogich super-DRONów chce tysięcy tanich, co do których zakłada się, że misji nie przeżyją.
Czy Tajwan zmieni zasady wojskowych zakupów?
Tajwan być może zapoczątkował trend, który uważnie śledzi reszta świata. Gdy małe DRONy przestajesz traktować jako samoloty i zaczynasz obchodzić się z nimi jak z materiałem jednorazowym, otwierasz nowe możliwości. Szybsze zakupy, krótsze cykle rozwojowe, większa elastyczność.
Z drugiej strony to dość radykalna zmiana myślenia. Zakupy wojskowe zawsze były o długoterminowych inwestycjach, dokładnym testowaniu i stopniowych innowacjach. Tajwan mówi: „Schowajcie to, potrzebujemy prędkości.”
Być może to jest dokładnie to, czego wymaga obecna doba. Technologia zmienia się tak szybko, że zanim zakończysz dziesięcioletnie testowanie, twój super-DRON jest przestarzały. Lepiej mieć tysiąc aktualnych DRONów niż sto perfekcyjnych z minionej dekady.
Zobaczymy, czy Tajwan trafił w dziesiątkę, czy poświęcił jakość na rzecz szybkości. W każdym razie – świat technologii wojskowej właśnie dostał ciekawą lekcję z małej wyspy, która nie może sobie pozwolić na błąd.