Znajdujesz się tutaj:
DronZonaAktualnościDRONowy rekord: Luke Bell atakuje 580 km/h
DRONowy rekord: Luke Bell atakuje 580 km/h
2 minuty czytania
Gdyby ktoś ci powiedział, że zbudował DRONA, który potrafi lecieć nawet
580 km/h, pewnie byś pokręcił głową z niedowierzaniem. Ale to już dawno
nie jest nierealny sen – to rzeczywistość dwóch gości, którzy
postanowili pokonać prawa fizyki za pomocą drukarki 3D i chłodzenia wodnego.
Luke Bell i jego tata właśnie pokazali, że rekord prędkości DRONów FPV to
kwestia kreatywności, nie pieniędzy.
Podczas gdy ty rozwiązujesz, czy twój DRON wytrzyma akrobacje w parku, ci dwaj
rozwiązują, jak zapobiec temu, żeby im regulatory nie zapaliły się w locie.
I nie, nie mówimy metaforycznie – ich elektronika dosłownie płonęła
przy próbach przekroczenia 400 km/h.
Dlaczego powinno cię to obchodzić? Bo jest całkiem możliwe, że technologie,
które ci szaleńcy opracowują w swoim garażu, za kilka lat trafią również
do twojego DRONA. A też dlatego, że ich pojedynek z włoskim rywalem
Samuelem Gobbim jest lepszy niż jakikolwiek serial na Netflixie.
Peregreen vs. FastBoy: Bitwa tytanów
Luke Bell trzymał światowy rekord z DRONem Peregreen 2, który w zeszłym roku osiągnął 401 km/h. Ale potem przyszedł Szwajcar Samuele Gobbi ze swoim FastBoy II i w kwietniu 2025 oficjalnie zanotował 557,64 km/h. Księga Rekordów Guinnessa to potwierdziła, Luke stracił tytuł.
Źródło: YT – Luke Maximo Bell
Co robi normalny człowiek, kiedy ktoś go przebije? Odpuszcza. Co robi Luke Bell? Buduje Peregreen V3 z chłodzeniem wodnym i ramą drukowaną w 3D. Do wydruku używa najwytrzymalszego i najbardziej odpornego termicznie filamentu, czyli nylonowego Fiberon PA6-CF. Podczas gdy większość pilotów FPV używa ram karbonowych, Luke zdecydował się iść własną drogą – projektuje modele w CADzie, testuje je w wirtualnym tunelu aerodynamicznym i drukuje prototypy z różnych filamentów, dopóki nie znajdzie tego, który wytrzyma ekstremalne temperatury.
Innowacja nie przychodzi z podążania za zasadami, ale z ich łamania. Luke udowadnia, że druk 3D może konkurować z karbonem, kiedy wiesz, co robisz.
Chłodzenie wodne w DRONie? Serio?
Największy problem szybkich DRONów? Ciepło z wysokich obrotów silników. Elektroniczne regulatory (ESC) przy ekstremalnych prędkościach nagrzewają się tak, że Luke z tatą przeżyli kilka przypadków, kiedy DRON zaczął się palić podczas lotu. A to nie jest zabawne, kiedy lecisz 500+ km/h.
Źródło: YT – Luke Maximo Bell
Rozwiązanie? Luke zaprojektował i wydrukował własny system chłodzenia wodnego. Kompletny z działającą pompą i blokiem chłodzącym. To nie jest coś, co kupisz w markecie – to jest projekt inżynierski na poziomie, jakiego oczekiwałbyś raczej od zespołu Formuły 1.
Większość ludzi myśli, że DRONy FPV to zabawki dla nastolatków. Ale kiedy widzisz chłopaka, który projektuje chłodzenie wodne dla DRONA lecącego z prędkością auta wyścigowego, uświadamiasz sobie, że ci „nastolatkowie” mogą być przyszłymi inżynierami SpaceX.
Ekstremalne wyzwania wymagają ekstremalnych rozwiązań. Chłodzenie wodne w DRONie może brzmieć absurdalnie, ale przy tych prędkościach to konieczność.
Tajny rekord z Dubaju
Tu zaczyna się robić ciekawie. Luke co prawda w październiku 2025 ogłosił, że pracuje nad pobiciem rekordu Gobbiego, ale trochę badania ujawniło pikantny szczegół – Luke i jego tata być może już mają swój rekord z powrotem.
1. czerwca 2025 w Dubaju w obecności miejscowej policji udało się osiągnąć 580 km/h. To o 23 km/h więcej niż rekord Gobbiego. Tyle że Luke jeszcze oficjalnie o tym nie mówił – wideo z października to raczej pokazanie procesu niż ogłoszenie zwycięstwa.
Co to oznacza? Albo czekają na oficjalne potwierdzenie od Guinnessa, albo przygotowują jeszcze większą bombę. Znasz to – kiedy masz asa w rękawie, nie śpieszysz się z jego wyciągnięciem.
W wyścigu o rekord prędkości nigdy nie wiesz, kto prowadzi. Luke być może trzyma rekord od miesięcy, ale czeka na odpowiedni moment.
Co to oznacza dla zwykłych pilotów FPV?
Jasne, ty nie będziesz latać 580 km/h. Ale technologie z tych ekstremalnych projektów stopniowo przenikają do zwykłych DRONów. Lepsze regulatory, wydajniejsze chłodzenie, bardziej aerodynamiczne ramy – to wszystko zaczyna się od szaleńców jak Luke Bell.
Poza tym – druk 3D zmienia grę. Kiedy ktoś potrafi wydrukować ramę, która wytrzyma 580 km/h, co ci przeszkadza wydrukować własne modyfikacje do swojego DRONA? Czasy, kiedy musiałeś kupować każdą część, minęły. Przyszłość jest w customizacji.
I jest tu jeszcze inspiracja. Kiedy widzisz chłopaka, który z tatą bije światowe rekordy w garażu, uświadamiasz sobie, że limity są głównie w naszej głowie. Nie w technologii.
Ekstremalne projekty przesuwają granice dla wszystkich. To, co dziś testuje Luke, być może za kilka lat będziesz montować w swoim DRONie.
Dokąd to wszystko zmierza?
Pojedynek Luke vs. Samuele to nie tylko o liczbach. To pokaz, jak daleko może zajść pasja połączona z umiejętnościami technicznymi. Ci goście nie rozwiązują, czy to możliwe – rozwiązują, jak to zrobić.
Źródło: YT – Luke Maximo Bell
Luke obiecuje kolejny update wkrótce. Biorąc pod uwagę, że być może już trzyma nowy rekord, czekamy na oficjalne ogłoszenie co dzień. W międzyczasie Gobbi na pewno nie śpi i przygotowuje kontratak.
To nie jest tylko wyścig o prędkość. To wyścig o innowacje. Chłodzenie wodne, ramy drukowane w 3D, niestandardowa elektronika – każdy rekord przesuwa technologię o krok dalej. I my wszyscy na tym korzystamy.
Więc kiedy następnym razem polecisz swoim DRONem i będziesz zachwycony jego osiągami, przypomnij sobie Luke'a Bella i jego Peregreen V3. Wkrótce bowiem być może polecisz z technologią, którą wymyślił jeden pasjonat w swoim garażu w pogoni za najszybszym DRONem planety.
Przeciętny komercyjny lot DRONem trwa około 18 minut. Aż 15% z nich kończy się niepowodzeniem z powodu krytycznej utraty sygnału. Kiedy twój DRON spada na ziemię, zazwyczaj zostaje garstka plastiku i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
My w DRONPRO wiemy, że czytanie suchych logów tekstowych jest tak samo fascynujące jak studiowanie zeznania podatkowego. Dlatego zainteresuje cię to, co właśnie wypuściła w świat amerykańska firma AirData UAV.
Większość tradycyjnych systemów przeciwlotniczych krwawi pieniędzmi, kiedy poluje na tanie DRONy. Wystrzelenie rakiety za dwa miliony dolarów w plastowego kwadrokoptera z ładunkiem wybuchowym matematycznie nie ma żadnego sensu. A mimo to armie na całym świecie to robiły. Aż do teraz.
Ciężkie wagi przemysłu obronnego wreszcie zmieniają zasady gry. My w DRONPRO uważnie śledzimy te technologiczne płyty tektoniczne, bo to, co dziś lata nad bazami wojskowymi, jutro będzie kształtować cały przemysł lotniczy. To dość silny argument dla wszystkich, którzy stawiali na starą szkołę radarów naziemnych.
Helikopter leci pełną prędkością, niebo wydaje się czyste, gdy nagle z podwieszenia wystrzeliwuje karbonowa tuba. W ciągu dwóch sekund rozkładają się skrzydła i do akcji wkracza autonomiczny łowca. To nie film sci-fi. Amerykańska armia właśnie pokazała, jak wygląda nowoczesna walka powietrzna, odpalając bojowego DRONa prosto z lecącego śmigłowca AH-64E Apache Guardian. A najlepsze? Cały ten wyczyn udało się zrealizować od zlecenia do wykonania w niecałe pół roku.
Śmigła rozcinają mroźne lutowe powietrze, a pod tobą wije się austriacka rzeka Piesting. Żadnego mozolnego brodzenia w błocie z łatą mierniczą i przemarzniętymi palcami. Zamiast tego z wysokości 200 metrów kropisz teren milionami wiązek laserowych. Dokładnie tak wygląda nowoczesna topografia w wykonaniu profesjonalistów z Alto Drones. Żadnych kompromisów, tylko czyste dane pozyskiwane z prędkością, od której zwykłym geodetom kręci się w głowie.
Rozpakowałeś walizkę z naładowaną technologią, odpaliłeś termowizję i myślisz, że masz doskonały przegląd. Rzeczywistość jest jednak twardsza niż lądowanie na betonie. Ludzkie oko ma swoje ograniczenia i przy monitoringu ogromnych obszarów prędzej czy później twoja uwaga spadnie do zera. My w DRONPRO doskonale wiemy, że gapienie się godzinami w monitor to niezawodna droga do wypalenia. Dokładnie ten problem teraz rozgniatają na proch systemy od Overwatch Imaging.
Wciskasz drążek, DRON wznosi się na wysokość i łapiesz doskonałe ujęcie zachodu słońca. W ciągu dziesięciu minut masz jednak za plecami policję. Powód? Sąsiad właśnie wykręcił numer alarmowy i zgłosił „podejrzaną aktywność lotniczą”. Witaj w świecie, gdzie z niewinnego lotu staje się sprawa dla federalnych.
Amerykańskie agencje FBI i DHS wydały ostrzeżenie przed nielegalnymi lotami. Celowały w maszyny o zasięgu do 10 kilometrów i nośności materiałów wybuchowych. Rezultat na ulicach? Ludzie zaczęli masowo zgłaszać absolutnie wszystko, co miało śmigła, albo nawet tylko świeciło na nocnym niebie.
Tysiące ludzi rocznie płaci życiem za spotkanie z niewybuchłą amunicją. To śmiercionośne pozostałości wojen, które cicho na nas czekają pod piaskiem i w morskim przyboju.
My w DRONPRO co prawda najchętniej uganiamy maszyny w chmurach, ale czasem trzeba spuścić wzrok. Zwłaszcza tam, gdzie człowiek boi się wkroczyć i gdzie do akcji wkraczają autonomiczne roboty.
Rozpakowaliśmy dla ciebie historię z amerykańskiego Maine. Jedno takie podwodne monstrum tam niedawno w praktyce pokazało, jak wygląda sprzątanie pola minowego w dwudziestym pierwszym wieku.
Dziesięciu ukraińskich operatorów ze zmodyfikowanymi komercyjnymi DRONami zmiotło dwa bataliony NATO w zaledwie pół dnia. Dokładnie to wydarzyło się na ćwiczeniach Hedgehog w Estonii. Dowódcy sojuszniczy przeżyli wtedy twarde zderzenie z rzeczywistością i zrozumieli jedną rzecz. Zachodnie armie nadal nie potrafią walczyć w przestrzeni przesyconej bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zakłócanie elektroniczne zamieniło ich systemy w głuche i ślepe cele.
Dlatego 25 marca otwarto bramy portalu UNITE-Brave NATO. To unikalna platforma, która ma ukraińskie know-how z frontu błyskawicznie przetopić na sojuszniczą produkcję. Żadnej żmudnej biurokracji ani lat testowania w laboratoriach. To bezpośredni matchmaking między zbrojeniówką z NATO a ukraińskimi inżynierami. Na stole leży 10 milionów euro, a czas biegnie nieubłaganie szybko.
Zawieszenie termokamery na DRONie oznaczało jeszcze niedawno poświęcenie czasu lotu i przygotowanie się na twarde lądowanie budżetu. Na targach MWC Barcelona 2026 padły jednak stare dogmaty. Chiński gigant Raytron Microelectronics pokazał światu, że widzenie ciepła już nie wymaga udźwigu wojskowego helikoptera.
My w DRONPRO pilnie śledziliśmy każdy stoiski z sensorami i mówimy wprost: Raytron właśnie wyrwał korki dotychczasowym liderom rynku. Trzy moduły, z których każdy celuje w inną klasę DRONów, od ciężkich maszyn enterprise po malutkie kwadrokoptery FPV.
Dwa dni pieszej wędrówki od najbliższej drogi, pod trzydziestometrowym baldachimem tropikalnej puszczy, leży 964 stanowiska archeologiczne. Czterysta siedemnaście miast, wiosek i ośrodków ceremonialnych, których nikt nie widział gołym okiem – bo zobaczyć ich nie sposób. Widzi je laser.
Zespół archeologa dr. Richarda Hansena właśnie wdrożył DJI Matrice 400 z sensorem Zenmuse L3 w basenie Mirador w północnej Gwatemali. My w DRONPRO śledzimy enterprise DRONy DJI od pierwszej generacji i mówimy wprost: to jest największy skok w LiDARowym mapowaniu, jaki ta platforma kiedykolwiek dostarczyła.