Znajdujesz się tutaj:
DronZonaAktualnościDRON AI Eagle.One doceniony przez Komisję Europejską – dlaczego jest tak wyjątkowy?
DRON AI Eagle.One doceniony przez Komisję Europejską – dlaczego jest tak wyjątkowy?
3 minuty czytania
Wyobraź sobie sytuację – nad lotniskiem krąży nieznany DRON. Może
nieść kamerę, może nieść ładunki wybuchowe, a może jakiś szaleniec
testuje granice przepisów. Klasyczna obrona? Zestrzelić go i liczyć, że nie
spadnie nikomu na głowę. Czescy programiści z ČVUT wymyślili jednak
rozwiązanie tak eleganckie, że Komisja Europejska wyróżniła je jako
przykład najwyższej klasy innowacji – DRON, który poluje na inne DRONy za
pomocą sieci.
Eagle.One to nie kolejny nudny system antyDRONowy, który strzela lub zagłusza
sygnał. To ośmiorotorowy drapieżnik ze sztuczną inteligencją, który
potrafi ścigać cel z prędkością 100 km/h i schwytać go w specjalną
sieć. Wyobraź sobie powietrznego pająka, który czeka na odpowiedni moment, a
potem – bum, masz go w sieci. Żadnej eksplozji, żadnych szczątków
spadających z nieba, tylko czyste schwytanie.
Dlaczego zamiast niszczyć lepiej schwytać? Kryminalistyka rozstrzyga
Większość ludzi myśli, że zestrzelenie wrogiego DRONa to najprostsze rozwiązanie. Rakieta, laser, zagłuszarka – po prostu go zdejmujesz i masz spokój. Tyle że to podejście z filmu akcji, nie z realnego świata.
Kiedy schwytasz DRONa bez jego niszczenia, możesz ustalić, kto go wysłał, skąd leciał i jakie miał zadanie. To kluczowe zwłaszcza w więzieniach, gdzie DRONy przemycają narkotyki albo telefony. Służba więzienna potrzebuje dowodów, nie kupki plastikowych odłamków. Eagle.One dlatego wykorzystuje specjalną sieć, która potrafi schwytać DRONy o masie do 20 kilogramów.
Nowa generacja umożliwia dodatkowo nieograniczoną liczbę prób schwytania. Pierwsza wersja dawała tylko jedną szansę – albo trafisz, albo lecisz z powrotem. Teraz możesz atakować raz za razem, aż cel schwytasz. To jak różnica między jednostrzałowcem a karabinem maszynowym.
Niedestrukcyjne schwytanie to nie słabość, ale strategiczna przewaga umożliwiająca późniejsze śledztwo.
Sztuczna inteligencja, która myśli jak pilot myśliwca
Zespół z laboratorium MRS na ČVUT wytrenował AI na tysiącach godzin symulowanych lotów. System potrafi przewidywać, dokąd docelowy DRON poleci, zanim tam doleci. To nie jest tylko śledzenie – to polowanie.
Większość systemów antyDRONowych jedynie reaguje na to, co widzi. Eagle.One wykorzystuje model Predictive Control, który liczy kilka kroków do przodu. Kiedy wrogi DRON zaczyna unikać, Eagle.One już wie, dokąd prawdopodobnie zmierzy. To jak gra w szachy, w której widzisz o trzy ruchy do przodu.
Źródło: eagle.one
Algorytmy przetwarzają dane z 3D LiDARu i kamery RGB jednocześnie, tworząc kompletną mapę 3D otoczenia w czasie rzeczywistym. Procesor Intel Core i7 bezpośrednio na pokładzie oznacza, że wszystkie obliczenia odbywają się lokalnie. Żadnej zależności od sygnału, żadnej latencji. Kiedy stracisz łączność z operatorem, DRON dokończy misję samodzielnie.
W testach system osiągnął 100% skuteczności w 500 eksperymentach z różnymi trajektoriami. To nie marketing, to twarde dane z laboratorium.
AI w Eagle.One nie czeka, co się stanie – aktywnie przewiduje i planuje najlepszy możliwy sposób działania.
Od lotnisk po więzienia – gdzie wszędzie Eagle.One patroluje
Więzienie w Rapoticach było pierwszym miejscem, gdzie Eagle.One w realnych warunkach pokazał, co potrafi. Służba więzienna testowała system przeciwko przemytniczym DRONom, które przelatują nad murami i zrzucają kontrabandę. Wynik? System działa nawet w złożonym środowisku pełnym budynków i przeszkód.
Źródło: eagle.one
Lotniska to kolejne miejsce, gdzie ci drapieżnicy znajdą zastosowanie. Jeden nieautoryzowany DRON może wstrzymać ruch lotniczy na godziny, co kosztuje miliony. Eagle.One potrafi być w powietrzu w ciągu sekund dzięki mobilnemu hangarowi z automatycznym ładowaniem. System detekcji wykrywa intruza, hangar się otwiera i łowczy DRON startuje – a całość trwa krócej niż minutę.
Infrastruktura krytyczna, taka jak elektrownie czy wieże telekomunikacyjne, potrzebuje ochrony 24/7. Mały DRON z pół kilogramem semtexu potrafi narobić szkód za dziesiątki milionów. Eagle.One zapewnia aktywną obronę, która działa nawet w nocy i przy złej pogodzie.
Źródło: eagle.one
Wojsko ma swoje specyficzne wymagania – wojskowe DRONy mogą mieć środki zaradcze lub technologie stealth. Właśnie tu w pełni ujawnia się zdolność Eagle.One do adaptacji wobec nieprzewidywalnego zachowania celu.
Eagle.One to nie uniwersalna zabawka, ale wyspecjalizowane narzędzie do konkretnych wyzwań bezpieczeństwa.
Komisja Europejska mówi jedno: „To jest przyszłość.”
W raporcie State of the Union 2025 Komisja Europejska wyróżniła Eagle.One jako przykład tego, jak powinna wyglądać europejska innowacja. To nie tylko uznanie – to sygnał, że Europa traktuje autonomiczne systemy bezpieczeństwa poważnie.
Fly4Future, firma stojąca za komercjalizacją Eagle.One, wygrała AI Awards 2024. Spośród 59 nominowanych dotarli na sam szczyt. Věra Sasková z firmy skomentowała to jasno: „Odbieramy to jako potwierdzenie, że nasza technologia ma sens.”
Konkurs SPRIND Funke „Fully Autonomous Flight” był kolejnym sprawdzianem. DRONy musiały latać autonomicznie w środowisku miejskim, lasach i na otwartych polach, w deszczu, mgle i dymie. Zespół CTU-Fly4Future zwyciężył również w tej próbie.
Problem? Obecna produkcja nie nadąża za popytem. Ladislav Urbánek z Eagle.One przyznaje, że muszą realizować zamówienia z opóźnieniem. Kiedy masz produkt, którym interesuje się cały świat, a ty nie nadążasz z produkcją, to luksusowy problem.
Eagle.One to nie lokalny projekt, ale globalnie istotna technologia z realnym sukcesem rynkowym, na którą jest zapotrzebowanie na całym świecie.
Podsumowanie: Czeskie DRONy, światowa liga
Eagle.One udowadnia, że nie musisz być z Doliny Krzemowej, żeby stworzyć przełomową technologię. Połączenie badań akademickich z ČVUT i komercyjnego zapału Fly4Future tworzy system, który nie ma konkurencji na świecie.
Zdolność schwytania szybkiego celu w sieć zamiast jego niszczenia to nie tylko ciekawostka techniczna. To strategiczna przewaga, która zmienia zasady gry w ochronie przestrzeni powietrznej. Analiza kryminalistyczna, minimalne straty uboczne, wysoka skuteczność – to są rzeczy, które decydują o wdrożeniu w realnym świecie.
Przyszłość? Skoordynowane stada DRONów Eagle.One, które będą polować w zespole. Wyobraź sobie trzy lub cztery jednostki, które dzielą między siebie cele i atakują w skoordynowany sposób. Algorytmy współpracy w roju wielu DRONów zespół MRS już rozwija.
Jeśli pytasz, dlaczego powinien cię interesować czeski łowczy DRON, odpowiedź jest prosta: Bo pokazuje, że potrafimy konkurować z najlepszymi na świecie w technologii, która za kilka lat będzie wszędzie. Od ochrony stadionów po bazy wojskowe, od więzień po elektrownie jądrowe – Eagle.One to przyszłość aktywnej obrony przed zagrożeniami DRONowymi.
Źródło: eagle.one
A hej, kiedy następnym razem zobaczysz w wiadomościach, że jakieś lotnisko zamknięto z powodu DRONa – przypomnij sobie, że w Czechach już mamy rozwiązanie. Tylko świat musi zacząć z niego korzystać.
Przeciętny komercyjny lot DRONem trwa około 18 minut. Aż 15% z nich kończy się niepowodzeniem z powodu krytycznej utraty sygnału. Kiedy twój DRON spada na ziemię, zazwyczaj zostaje garstka plastiku i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
My w DRONPRO wiemy, że czytanie suchych logów tekstowych jest tak samo fascynujące jak studiowanie zeznania podatkowego. Dlatego zainteresuje cię to, co właśnie wypuściła w świat amerykańska firma AirData UAV.
Większość tradycyjnych systemów przeciwlotniczych krwawi pieniędzmi, kiedy poluje na tanie DRONy. Wystrzelenie rakiety za dwa miliony dolarów w plastowego kwadrokoptera z ładunkiem wybuchowym matematycznie nie ma żadnego sensu. A mimo to armie na całym świecie to robiły. Aż do teraz.
Ciężkie wagi przemysłu obronnego wreszcie zmieniają zasady gry. My w DRONPRO uważnie śledzimy te technologiczne płyty tektoniczne, bo to, co dziś lata nad bazami wojskowymi, jutro będzie kształtować cały przemysł lotniczy. To dość silny argument dla wszystkich, którzy stawiali na starą szkołę radarów naziemnych.
Helikopter leci pełną prędkością, niebo wydaje się czyste, gdy nagle z podwieszenia wystrzeliwuje karbonowa tuba. W ciągu dwóch sekund rozkładają się skrzydła i do akcji wkracza autonomiczny łowca. To nie film sci-fi. Amerykańska armia właśnie pokazała, jak wygląda nowoczesna walka powietrzna, odpalając bojowego DRONa prosto z lecącego śmigłowca AH-64E Apache Guardian. A najlepsze? Cały ten wyczyn udało się zrealizować od zlecenia do wykonania w niecałe pół roku.
Śmigła rozcinają mroźne lutowe powietrze, a pod tobą wije się austriacka rzeka Piesting. Żadnego mozolnego brodzenia w błocie z łatą mierniczą i przemarzniętymi palcami. Zamiast tego z wysokości 200 metrów kropisz teren milionami wiązek laserowych. Dokładnie tak wygląda nowoczesna topografia w wykonaniu profesjonalistów z Alto Drones. Żadnych kompromisów, tylko czyste dane pozyskiwane z prędkością, od której zwykłym geodetom kręci się w głowie.
Rozpakowałeś walizkę z naładowaną technologią, odpaliłeś termowizję i myślisz, że masz doskonały przegląd. Rzeczywistość jest jednak twardsza niż lądowanie na betonie. Ludzkie oko ma swoje ograniczenia i przy monitoringu ogromnych obszarów prędzej czy później twoja uwaga spadnie do zera. My w DRONPRO doskonale wiemy, że gapienie się godzinami w monitor to niezawodna droga do wypalenia. Dokładnie ten problem teraz rozgniatają na proch systemy od Overwatch Imaging.
Wciskasz drążek, DRON wznosi się na wysokość i łapiesz doskonałe ujęcie zachodu słońca. W ciągu dziesięciu minut masz jednak za plecami policję. Powód? Sąsiad właśnie wykręcił numer alarmowy i zgłosił „podejrzaną aktywność lotniczą”. Witaj w świecie, gdzie z niewinnego lotu staje się sprawa dla federalnych.
Amerykańskie agencje FBI i DHS wydały ostrzeżenie przed nielegalnymi lotami. Celowały w maszyny o zasięgu do 10 kilometrów i nośności materiałów wybuchowych. Rezultat na ulicach? Ludzie zaczęli masowo zgłaszać absolutnie wszystko, co miało śmigła, albo nawet tylko świeciło na nocnym niebie.
Tysiące ludzi rocznie płaci życiem za spotkanie z niewybuchłą amunicją. To śmiercionośne pozostałości wojen, które cicho na nas czekają pod piaskiem i w morskim przyboju.
My w DRONPRO co prawda najchętniej uganiamy maszyny w chmurach, ale czasem trzeba spuścić wzrok. Zwłaszcza tam, gdzie człowiek boi się wkroczyć i gdzie do akcji wkraczają autonomiczne roboty.
Rozpakowaliśmy dla ciebie historię z amerykańskiego Maine. Jedno takie podwodne monstrum tam niedawno w praktyce pokazało, jak wygląda sprzątanie pola minowego w dwudziestym pierwszym wieku.
Dziesięciu ukraińskich operatorów ze zmodyfikowanymi komercyjnymi DRONami zmiotło dwa bataliony NATO w zaledwie pół dnia. Dokładnie to wydarzyło się na ćwiczeniach Hedgehog w Estonii. Dowódcy sojuszniczy przeżyli wtedy twarde zderzenie z rzeczywistością i zrozumieli jedną rzecz. Zachodnie armie nadal nie potrafią walczyć w przestrzeni przesyconej bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zakłócanie elektroniczne zamieniło ich systemy w głuche i ślepe cele.
Dlatego 25 marca otwarto bramy portalu UNITE-Brave NATO. To unikalna platforma, która ma ukraińskie know-how z frontu błyskawicznie przetopić na sojuszniczą produkcję. Żadnej żmudnej biurokracji ani lat testowania w laboratoriach. To bezpośredni matchmaking między zbrojeniówką z NATO a ukraińskimi inżynierami. Na stole leży 10 milionów euro, a czas biegnie nieubłaganie szybko.
Zawieszenie termokamery na DRONie oznaczało jeszcze niedawno poświęcenie czasu lotu i przygotowanie się na twarde lądowanie budżetu. Na targach MWC Barcelona 2026 padły jednak stare dogmaty. Chiński gigant Raytron Microelectronics pokazał światu, że widzenie ciepła już nie wymaga udźwigu wojskowego helikoptera.
My w DRONPRO pilnie śledziliśmy każdy stoiski z sensorami i mówimy wprost: Raytron właśnie wyrwał korki dotychczasowym liderom rynku. Trzy moduły, z których każdy celuje w inną klasę DRONów, od ciężkich maszyn enterprise po malutkie kwadrokoptery FPV.
Dwa dni pieszej wędrówki od najbliższej drogi, pod trzydziestometrowym baldachimem tropikalnej puszczy, leży 964 stanowiska archeologiczne. Czterysta siedemnaście miast, wiosek i ośrodków ceremonialnych, których nikt nie widział gołym okiem – bo zobaczyć ich nie sposób. Widzi je laser.
Zespół archeologa dr. Richarda Hansena właśnie wdrożył DJI Matrice 400 z sensorem Zenmuse L3 w basenie Mirador w północnej Gwatemali. My w DRONPRO śledzimy enterprise DRONy DJI od pierwszej generacji i mówimy wprost: to jest największy skok w LiDARowym mapowaniu, jaki ta platforma kiedykolwiek dostarczyła.