Znajdujesz się tutaj:
DronZonaAktualnościAvenger atakuje: Gdy AI przejmuje kontrolę w powietrzu
Avenger atakuje: Gdy AI przejmuje kontrolę w powietrzu
1 minuta czytania
Zapomnij o debatach, czy AI zabierze pracę grafikom. Tutaj gra się
o wyższą ligę. General Atomics (GA-ASI) właśnie wszystkim wytarł oczy
demonstracją, w której oprogramowanie przejęło kontrolę nad 13,5-tonowym
odrzutowcem i „zestrzelił” ludzkiego pilota.
Żaden operator w bunkrze na ziemi. Żaden joystick. Tylko chłodny krzem,
czujniki i zabójcza precyzja.
Top Gun bez Mavericka
Scenariusz był prosty. W powietrzu jest MQ-20 Avenger, a naprzeciw niego „agresor” – samolot z żywym pilotem. Cel DRONa? Znaleźć, namierzyć, zniszczyć.
Avenger, napędzany silnikiem Rolls-Royce o ciągu 28,9 kN, nie czekał na rozkazy. Dzięki nowemu rządowemu oprogramowaniu do autonomii sam obliczył trajektorię i przeprowadził wirtualny odpal. Gdyby chodziło o ostrą amunicję (np. AIM-120), ludzki pilot nie miałby szans. Czas reakcji systemu to poniżej 100 milisekund. Tego nie dasz rady, nawet jeśli jesteś mistrzem świata w FPV.
Oczy, które widzą ciepło na 100 km
To nie jest DJI Mini 4 Pro, który się straszy gałęzią. Kluczem do sukcesu był czujnik IRST od Andurilu.
W czym tkwi haczyk? IRST (Infrared Search and Track) działa pasywnie. DRON nie emituje żadnego sygnału radarowego, więc nie wiesz o nim, dopóki nie jest za późno. Czujnik wykrywa ślad cieplny silników na odległość ponad 100 kilometrów. Avenger znalazł cel, namierzył go i przez cały czas pozostał „cichy”.
Źródło: aviationtoday.com
Geofencing na sterydach
Może znasz to z aplikacji DroneRadar – czerwone strefy, gdzie nie wolno. Avenger ma to podobnie, tylko z prędkością Mach 0,8 (ok. 980 km/h).
Podczas misji DRON musiał przestrzegać Keep-Out Zones (KOZ) i trzymać się w przestrzeni operacyjnej (KIZ). Rezultat? Ani razu nie popełnił błędu. Krążył w autonomicznym trybie oczekiwania (holding pattern) z precyzją, której pozazdrościłby niejeden pilot komunikacyjny. To pokazuje, że autonomia to już nie tylko kwestia „nie uderzyć”, ale precyzyjnego wykonywania zadań taktycznych.
Dlaczego USAF to robi? (Loyal Wingman)
To wszystko jest preludium do programu CCA (Collaborative Combat Aircraft), w który Amerykanie wsypują 6 miliardów dolarów. Celem jest stworzenie „Lojalnych Wingmanów” – DRONów, które będą latać u boku myśliwców F-35 lub F-22.
Pilot: Wydaje rozkazy („Zniszcz OPL.”, „Skanuj obszar.”).
DRON: Robi brudną robotę i ryzykuje „skórą”.
MQ-20 Avenger jest w tym „tylko” platformą testową (surrogate), która toruje drogę nowszym maszynom jak XQ-67A. Ale dane, które teraz GA-ASI zbiera – ponad 9 milionów godzin lotu w całej flocie Predator/Reaper – to jest to, co rozstrzyga wojny.
Źródło: twz.com
Co z tego wynieść, smoku?
Technika wojskowa zawsze przesiąka w dół. To, co dziś potrafi Avenger (detekcja celów, autonomiczne planowanie trasy bez GPS), za kilka lat będzie standardem w twoim DRONie.
Podczas gdy armia dostraja autonomicznych zabójców, ty masz luksus latania dla przyjemności. Ale ręka na sercu – gdy ta technologia trafi do cywila na pełną skalę, manualne pilotowanie będzie cenioną umiejętnością jak nigdy wcześniej. Więc nie czekaj na autonomię i trenuj ręce. Choćby z DJI Avata 2, żebyś miał ten feeling myśliwca już dziś.
Przeciętny komercyjny lot DRONem trwa około 18 minut. Aż 15% z nich kończy się niepowodzeniem z powodu krytycznej utraty sygnału. Kiedy twój DRON spada na ziemię, zazwyczaj zostaje garstka plastiku i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
My w DRONPRO wiemy, że czytanie suchych logów tekstowych jest tak samo fascynujące jak studiowanie zeznania podatkowego. Dlatego zainteresuje cię to, co właśnie wypuściła w świat amerykańska firma AirData UAV.
Większość tradycyjnych systemów przeciwlotniczych krwawi pieniędzmi, kiedy poluje na tanie DRONy. Wystrzelenie rakiety za dwa miliony dolarów w plastowego kwadrokoptera z ładunkiem wybuchowym matematycznie nie ma żadnego sensu. A mimo to armie na całym świecie to robiły. Aż do teraz.
Ciężkie wagi przemysłu obronnego wreszcie zmieniają zasady gry. My w DRONPRO uważnie śledzimy te technologiczne płyty tektoniczne, bo to, co dziś lata nad bazami wojskowymi, jutro będzie kształtować cały przemysł lotniczy. To dość silny argument dla wszystkich, którzy stawiali na starą szkołę radarów naziemnych.
Helikopter leci pełną prędkością, niebo wydaje się czyste, gdy nagle z podwieszenia wystrzeliwuje karbonowa tuba. W ciągu dwóch sekund rozkładają się skrzydła i do akcji wkracza autonomiczny łowca. To nie film sci-fi. Amerykańska armia właśnie pokazała, jak wygląda nowoczesna walka powietrzna, odpalając bojowego DRONa prosto z lecącego śmigłowca AH-64E Apache Guardian. A najlepsze? Cały ten wyczyn udało się zrealizować od zlecenia do wykonania w niecałe pół roku.
Śmigła rozcinają mroźne lutowe powietrze, a pod tobą wije się austriacka rzeka Piesting. Żadnego mozolnego brodzenia w błocie z łatą mierniczą i przemarzniętymi palcami. Zamiast tego z wysokości 200 metrów kropisz teren milionami wiązek laserowych. Dokładnie tak wygląda nowoczesna topografia w wykonaniu profesjonalistów z Alto Drones. Żadnych kompromisów, tylko czyste dane pozyskiwane z prędkością, od której zwykłym geodetom kręci się w głowie.
Rozpakowałeś walizkę z naładowaną technologią, odpaliłeś termowizję i myślisz, że masz doskonały przegląd. Rzeczywistość jest jednak twardsza niż lądowanie na betonie. Ludzkie oko ma swoje ograniczenia i przy monitoringu ogromnych obszarów prędzej czy później twoja uwaga spadnie do zera. My w DRONPRO doskonale wiemy, że gapienie się godzinami w monitor to niezawodna droga do wypalenia. Dokładnie ten problem teraz rozgniatają na proch systemy od Overwatch Imaging.
Wciskasz drążek, DRON wznosi się na wysokość i łapiesz doskonałe ujęcie zachodu słońca. W ciągu dziesięciu minut masz jednak za plecami policję. Powód? Sąsiad właśnie wykręcił numer alarmowy i zgłosił „podejrzaną aktywność lotniczą”. Witaj w świecie, gdzie z niewinnego lotu staje się sprawa dla federalnych.
Amerykańskie agencje FBI i DHS wydały ostrzeżenie przed nielegalnymi lotami. Celowały w maszyny o zasięgu do 10 kilometrów i nośności materiałów wybuchowych. Rezultat na ulicach? Ludzie zaczęli masowo zgłaszać absolutnie wszystko, co miało śmigła, albo nawet tylko świeciło na nocnym niebie.
Tysiące ludzi rocznie płaci życiem za spotkanie z niewybuchłą amunicją. To śmiercionośne pozostałości wojen, które cicho na nas czekają pod piaskiem i w morskim przyboju.
My w DRONPRO co prawda najchętniej uganiamy maszyny w chmurach, ale czasem trzeba spuścić wzrok. Zwłaszcza tam, gdzie człowiek boi się wkroczyć i gdzie do akcji wkraczają autonomiczne roboty.
Rozpakowaliśmy dla ciebie historię z amerykańskiego Maine. Jedno takie podwodne monstrum tam niedawno w praktyce pokazało, jak wygląda sprzątanie pola minowego w dwudziestym pierwszym wieku.
Dziesięciu ukraińskich operatorów ze zmodyfikowanymi komercyjnymi DRONami zmiotło dwa bataliony NATO w zaledwie pół dnia. Dokładnie to wydarzyło się na ćwiczeniach Hedgehog w Estonii. Dowódcy sojuszniczy przeżyli wtedy twarde zderzenie z rzeczywistością i zrozumieli jedną rzecz. Zachodnie armie nadal nie potrafią walczyć w przestrzeni przesyconej bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zakłócanie elektroniczne zamieniło ich systemy w głuche i ślepe cele.
Dlatego 25 marca otwarto bramy portalu UNITE-Brave NATO. To unikalna platforma, która ma ukraińskie know-how z frontu błyskawicznie przetopić na sojuszniczą produkcję. Żadnej żmudnej biurokracji ani lat testowania w laboratoriach. To bezpośredni matchmaking między zbrojeniówką z NATO a ukraińskimi inżynierami. Na stole leży 10 milionów euro, a czas biegnie nieubłaganie szybko.
Zawieszenie termokamery na DRONie oznaczało jeszcze niedawno poświęcenie czasu lotu i przygotowanie się na twarde lądowanie budżetu. Na targach MWC Barcelona 2026 padły jednak stare dogmaty. Chiński gigant Raytron Microelectronics pokazał światu, że widzenie ciepła już nie wymaga udźwigu wojskowego helikoptera.
My w DRONPRO pilnie śledziliśmy każdy stoiski z sensorami i mówimy wprost: Raytron właśnie wyrwał korki dotychczasowym liderom rynku. Trzy moduły, z których każdy celuje w inną klasę DRONów, od ciężkich maszyn enterprise po malutkie kwadrokoptery FPV.
Dwa dni pieszej wędrówki od najbliższej drogi, pod trzydziestometrowym baldachimem tropikalnej puszczy, leży 964 stanowiska archeologiczne. Czterysta siedemnaście miast, wiosek i ośrodków ceremonialnych, których nikt nie widział gołym okiem – bo zobaczyć ich nie sposób. Widzi je laser.
Zespół archeologa dr. Richarda Hansena właśnie wdrożył DJI Matrice 400 z sensorem Zenmuse L3 w basenie Mirador w północnej Gwatemali. My w DRONPRO śledzimy enterprise DRONy DJI od pierwszej generacji i mówimy wprost: to jest największy skok w LiDARowym mapowaniu, jaki ta platforma kiedykolwiek dostarczyła.